Nienaruszalność prawa własności – ostatnia życiowa iluzja

Martinus

 

Klasa panująca ciemięży swoich poddanych

Na przestrzeni wielu tysięcy lat historii ludzkości zawsze były osoby, które żyły w przepychu, korzystając z niezmiernie wielkich fortun, majątków ziemskich, dóbr oraz dużych ilości pieniędzy i złota. Należały one do warstwy uprzywilejowanej, tworzącej elitę w danym społeczeństwie. Elita gromadziła swoje bogactwa kosztem poddanych jej ludzi. Pozostała część społeczeństwa musiała w mniejszym lub większym stopniu cierpieć z powodu głodu i nędzy oraz nieszczęść będących ich skutkami. Przez to utworzył się podział na dwie warstwy ludzi. Pierwsza warstwa to monarchowie, magnateria, arystokracja, druga warstwa to poddani, czyli reszta ludności. Dzielił je ogromny dystans w każdej formie. Skrajnym przypadkiem jest system kast w Indiach, gdzie ludzie z najwyżej stojących kast traktują ludzi z kast niższych tak, jak traktuje się zwierzęta.

Podział na, powiedzmy, klasę panującą i klasę poddanych jest konsekwencją zgromadzenia władzy i materialnej przewagi pierwszej klasy nad pozostałą częścią społeczeństwa. Największe różnice pomiędzy tymi dwoma klasami są w państwach, w których jeden człowiek albo grupa ludzi ma niczym nieograniczoną, dyktatorską władzę. Na czele takiego państwa może stać król albo dyktator, a z ich uprzywilejowanej pozycji korzystają też ich rodziny. Poddani w takim państwie stanowią ich prywatną własność. Władza nad poddanymi jest przekazywana z pokolenia na pokolenie spadkobiercom. Najczęściej jest to syn pierworodny albo – w przypadku braku takowego – jakiś inny członek rodu.

 

Ciemiężenie ludności w krajach Wschodu i Zachodu

Na Wschodzie istnieją rody, które dziedziczyły przez wiele wieków władzę w swoich krajach. Dziedziczyły także poddanych, czyli ludność, mieszkańców tych krajów. Władcy ci z pokolenia na pokolenie mogli wyzyskiwać swoich poddanych, okradając ich z wartości wytworzonej przez nich pracy, jednocześnie skazując ich na nędzny żywot w trudnych warunkach. Poddani otrzymywali skromne wyżywienie oraz możliwość zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych. Klasa panująca zgarniała cały zysk wypracowany przez ludność danego kraju. W ten sposób rosła prywatna własność klasy panującej. Budowane były piękne posiadłości, zamki, pałace, gromadzono złoto, srebro, kamienie szlachetne, drogocenne dywany i wszystkie te wytwory ludzkich rąk, które w danym okresie uznawano za wartościowe. Każde nowe pokolenie, które sprawowało władzę, przepełniało skarbce rodowe bogactwem.

Tymczasem warunki życiowe pracującego na te bogactwa ludu pozostawały na tym samym nędznym poziomie. Aby przeżyć, ludzie musieli dzień po dniu pracować od świtu do nocy. Wymagano od nich uległości i podporządkowania się oraz znoszenia upokarzających i niegodnych warunków życiowych. Tak było na Wschodzie przez tysiące lat. W najnowszych czasach nastąpiły pewne zmiany, a przyczyną ich była inwazja zachodnich państw zwana kolonializmem. Chociaż kolonizacja wprowadzała pewne zmiany, jakąś dozę nowoczesności w prastary porządek rzeczy w tych państwach, to jednak celem jej było zdobycie władzy nad krajami Wschodu oraz przywłaszczenie sobie ich bogactw. W rezultacie warunki życiowe ludzi pracujących nie uległy polepszeniu. W świecie zachodnim było podobnie. Ludy w krajach Zachodu przez stulecia także były własnością klasy panującej. Prawo własności było przekazywane jako dziedzictwo z pokolenia na pokolenie. Z tego powodu sytuacja człowieka w krajach Zachodu nie różniła się zbytnio od tej w krajach Wschodu.

 

Dyktatura a demokracja

Ciemiężone i poniżająco traktowane ludy zaczęły myśleć o wyzwoleniu. Myśli te przyczyniły się do rewolucji. Celem przewrotu było obalenie dotychczasowych form i struktur władzy. W rezultacie dwory królewskie i inni dotychczas panujący nad krajem i społeczeństwem możnowładcy utracili swoje przywileje w całości albo przynajmniej jakąś ich część. W wyniku tych zmian formy sprawowania rządów nie były dłużej dyktatorskie i stawały się mniej lub bardziej demokratyczne. Dyktatury zostały zastąpione organami władzy wyłonionymi na drodze wolnych i sprawiedliwych wyborów. Wyborcy uzyskali możliwość przekazanie mandatu politykom wybranym w wolnych wyborach. Politycy, aby wygrać wybory, składali obietnice wyborcze wychodzące naprzeciw życzeniom i żądaniom społeczeństw. Dzięki temu wolne, demokratyczne wybory stworzyły możliwość zaspokojenia potrzeb ludu. Dyktatorzy wykorzystywali władzę głównie po to, aby zaspokoić swoje własne potrzeby. Poprzez wolne wybory ludzie wyzwalali się spod egoistycznych rządów despotycznych dyktatorów. Prawo własności despotów do ludzi zanikło i już nigdy więcej się nie pojawi. Wyjątkiem od tej reguły mogą być losy społeczności, w których ludzie nie doświadczyli jeszcze w wystarczającym stopniu poniżenia, brutalnego traktowania oraz zniewolenia i ciała, i umysłu. Z powodu tych słabości umysłu mający je ludzie mogą ponownie ulec urokowi silnego dyktatora. Wtedy niepostrzeżenie przyzwolą mu na przemoc, aby nagle odkryć, że nie są traktowani jak ludzie, ale stali się tylko numerem w obozie koncentracyjnym.

Wszyscy poddani, w mniejszym lub większym stopniu, są pozbawieni wolności. Każde pozbawienie wolności ogranicza normalne funkcje człowieka, w tym także zdolność myślenia. Dyktatura jest tylko wtedy możliwa, gdy zniewolony umysł przyzwala na przemoc. Z tego powodu wszyscy bez wyjątku ludzie znajdujący się w obszarze władzy dyktatora są zniewoleni. Zniewoleniu można nadać różne nazwy i formy, niekoniecznie musi to być uwięzienie w obozie koncentracyjnym. Ale delikatniejsze, eufemistyczne nazwy nie zmienią istoty rzeczy. Bo istota zniewolenia przez dyktatora i istota uwięzienia w obozie koncentracyjnym są takie same.

Na skutek zmian dążących do demokracji arystokracja, magnateria oraz książęta i królowie stracili pełnię władzy. Dawniej cieszący się splendorem władzy monarchowie faktycznie stali się teraz poddanymi ludów. Takie są nieuniknione losy każdej dyktatury. Wszelkie ograniczenie wolności, poniżenie, ciemiężenie prowadzi do powstania jednego i zawsze takiego samego pragnienia, a jest nim tęsknota za wolnością. Pragnienie wolności może być tak silne, że ciemiężeni będą mobilizować wszystkie siły i posługiwać się wszystkimi dostępnymi środkami, w tym nawet rewolucją, aby zrzucić jarzmo dyktatury. Aby nie stracić władzy, klasa panująca straszy społeczeństwo represjami. Groźby prześladowań, tortur, egzekucji, sabotażu są jak mroczne chmury na niebie państw rządzonych przez despotów. Niebo w tych krajach zawsze i nieuchronnie jest zachmurzone. Chmury te rzucają na ludzi cień, zatrzymując ciepłe promienie słoneczne, przynoszące radość życia, z dala od ludzkich serc i umysłów. Obrona prawa do prywatnej własności w państwach feudalnych oraz dyktatorskich pogrąża w mroku ich ludność. Chociaż na obronę tego prawa ciemiężcy wydają ogromne kwoty, prawo to jest bardzo nietrwałe i niestabilne.

 

Bogacz a zasady prowadzenia biznesu

Po wprowadzeniu demokracji o pozycji i znaczeniu poszczególnych ludzi nie decyduje dłużej arystokratyczne pochodzenie. Wraz ze zwiększającym się wpływem ludu na rządy pojawiła się nowa forma władzy. Jest ona widoczna w krajach, gdzie czołowi przedstawiciele społeczeństw wyróżniają się stanem konta bankowego. Bogactwo umożliwia im dostęp do władzy. Majętność zapewnia im odpowiednie znajomości i powiązania. Z innymi bogaczami łączy ich powinowactwo majątkowe, mogą prowadzić z nimi wspólne interesy. W krajach tych kwitną wielkie fortuny, ich posiadacze to tak zwane grube ryby, fabrykanci itp. Pomimo wolnych wyborów klasy silniejsze nadal mogą wykorzystywać klasy słabsze, teraz nawet w majestacie prawa. Jest tak, gdyż zysk stał się motorem rozwoju gospodarczego i został wpisany w prawo gospodarki wolnorynkowej. Gospodarka oparta na dążeniu do maksymalnego zysku bardzo szybko prowadzi do wyzysku. W ten sposób wyzysk i niesprawiedliwość zostały sprytnie zakamuflowane przed opinią publiczną. Prawo gospodarcze oparte na zysku pozornie wygląda na sprawiedliwe, a dzięki temu uważane jest za legalne. Okazuje się, że wolność, jaką wywalczyły sobie ludy, nie gwarantuje im zniesienia nierówności i – co za tym idzie – wyzysku.

Znane już od dziesiątek lat prawo biznesu dąży do osiągnięcia maksymalnych zysków. Maksymalne zyski są motorem napędzającym działalność gospodarczą. W takich warunkach biznesmeni mają nieograniczone możliwości, by kosztem słabszej od nich siły roboczej zyski zwielokrotniać. Biznesmeni należą do elity społeczeństw, są bardziej majętni, mają większe wpływy i większe możliwości, są lepiej wykształceni od robotników. Aby zapewnić sobie dodatkowe zyski, korzystają z pomocy adwokatów i w tym celu wymyślonych kruczków prawnych. Widać, że biznesmeni są silną klasą, a robotnicy – klasą słabą. Normalnie w życiu silniejsi pomagają słabszym, w świecie biznesu może być inaczej, bo silniejsi rzucają kłody pod nogi i wyzyskują słabszych.

W ramach, jakie stwarza demokratyczne państwo z gospodarką wolnorynkową, mogą powstać państwa w państwach. Te nowe państewka bynajmniej nie są demokratyczne, forma władzy jest dyktatorska, o wszystkim decyduje właściciel. I tak oto w demokratycznym państwie mamy setki dyktatur w formie konsorcjów, korporacji i innych prywatnych firm. Udział prywatnych firm w rynku i ich znaczenie mogą być tak duże, że ich właściciele uzyskują znaczący wpływ na życie ludzi. Jest wiele przykładów, jak to niewielka prywatna firma o skromnej wielkości może stać się ogromnym przedsiębiorstwem zatrudniającym tysiące pracowników. Dochody takich firm mogą wynosić grube miliony. Mając dominującą pozycję na rynku, firma ta może zachowywać się jak dyktator. Wychodząc z pozycji siły, może dyktować swoje warunki i pracownikom, i klientom, a także władzom rejonu, w którym przedsiębiorstwo się znajduje. Zarówno prawdziwy dyktator, jak i duża firma będą dążyć do uzyskania jeszcze większej władzy, aby powiększyć swoją przewagę nad konkurentami. Przewaga potrzebna jest do wzmocnienia swoich możliwości, aby utrudnić działalność innym firmom, podporządkować je sobie, przejąć ich rynek, produkty, kontrakty, patenty i klientów. Tak oto prywatna firma może stać się kolosem. A wtedy z łatwością będzie mogła przejąć fizycznie i ekonomicznie mniejszych od siebie i mniej stabilnych konkurentów.

Postępując tak, właściciele mogą żyć w przepychu i zbytku, otoczeni luksusami. Mogą mieszkać w pałacach z pięknymi parkami i służbą, podróżować prywatnymi luksusowymi jachtami, samolotami oraz limuzynami. Gdziekolwiek się pojawią, będzie ich witał pełen podziwu tłum ciekawskich, oddających im cześć i okazujących szacunek, jaki się należy wielkim ludziom. Piersi bogaczy, w szczególności nowobogackich, toną pod ciężarem orderów, ozdobione są pięknymi szarfami i innymi błyskotkami. Oznak zamożności nie będzie brakowało, nakrycie głowy może nawet zostać ozdobione piórami strusia, splendoru będą dodawały kolorowe spodnie. Całość wywiera tak piorunujące wrażenie, że nawet koguty zielenieją z zazdrości i złości, gdyż uważają, że tego rodzaju konkurencja jest profanacją ich przywilejów na gnojowisku. Nie wspomnę o skrywanej nienawiści wobec tak wystrojonych bogaczy żywionej przez idących na piechotę albo jadących rowerami do pracy robotników.

 

Związki zawodowe i system fiskalny to nowe ośrodki władzy

Urząd podatkowy i związki zawodowe są na tej arenie nowymi stronami, w dyktatorski sposób narzucają one swój wpływ ograniczający prawo własności bogaczy. Zdarza się jednak, że milioner z własnej woli przekaże w spadku swój majątek społeczeństwu, przykładowo na rozwój kultury. Może to być cały spadek albo jego część. Ale należy to do wyjątków. W pozostałych przypadkach milioner albo jego spadkobiercy muszą pogodzić się z tym, że część fortuny wróci do społeczeństwa w formie podatku. Urząd skarbowy ogranicza możliwości bogacenia się. Z powodu obowiązku podatkowego część prywatnej własności przechodzi w posiadanie państwa. Bogacz, który na mocy prawa własności rozporządza swoim majątkiem jak dyktator, musi się podporządkować izbie skarbowej, bynajmniej nie nastawionej na wyrozumiałość i dialog, lecz realizującej swoje zadania z pozycji dyktatu.

Związki zawodowe są tym drugim centrum władzy ograniczającym niepohamowany wzrost prywatnych fortun. Przyczyną powstania ruchu związkowego jest ciemiężenie klasy pracującej przez właścicieli firm. Ruch związkowy ma na celu wywalczenie lepszych warunków płacy i pracy. Bez ruchu związkowego właściciele firm mogliby zwiększać swoje zyski poprzez niekontrolowany wyzysk. Okazuje się, że bogacze podzielili losy monarchów. Dążenie do demokracji zrobiło z nich poddanych ich ludów. Teraz właściciele firm muszą uznać zwierzchność związków zawodowych. Bo bez pracowników nie ma produkcji, a zatem nie ma zysków.

Wszystkie przejęte przez klasy panujące wartości poddane są siłom, dzięki którym wracają w całości lub częściowo do społeczeństwa. Zasadzie prowadzenia biznesu służącej bogaceniu się właścicieli poprzez maksymalny zysk i wyzysk klasy pracującej zostaje zadany nokautujący cios w podbrzusze. Gdy biznesmen musi dużą część swoich zysków oddać pracownikom i urzędowi skarbowemu, a jemu samemu zostaje tylko ułamek wytworzonych wartości, zabijana jest jego inicjatywa, przedsiębiorczość i żądza posiadania majątku, dzięki której stał się bogaczem. W tej nowej sytuacji nie będzie miał on ochoty ryzykować i ponosić odpowiedzialność, a bez tego nie można stworzyć wielkich firm. Widzi, że prawo własności jest naruszalne i złudne, pod wpływem przemyśleń może dojść do wniosku, że pęd do posiadania fortuny jest bezsensowny.

 

Prawo własności jest iluzoryczne

Dobra materialne są nietrwałe, a prawo do posiadania ich jest złudne. Nie można przyjąć, że prawo własności jest oczywiste, stałe i niezmienne. Kosmiczna logika samego życia wskazuje, że jest inaczej. Pod wpływem rozwoju duchowego ludzie coraz jaśniej będą uzmysławiali sobie, że – patrząc z perspektywy duchowej – żadnej materialnej rzeczy nie można posiadać, być jej właścicielem. Dotyczy to także wyobrażenia o prawie własności do małżonki czy małżonka. Prawo własności w związku małżeńskim też jest złudne. Nikt nie może rościć sobie takich małżeńskich praw. Poza tym nie ma możliwości, by ustrzec się przed zdradą małżeńską. Nie można zapobiec temu, że osoba, która ślubowała wierność, poczuje sympatię do kogoś innego i zakocha się w nim. Zdradzona małżonka, zdradzony małżonek może nie wyrazić zgody na rozwód, może wymusić pozostanie w małżeństwie. Nie zmienia to jednak sedna sprawy. Rozstanie następuje już w samej chwili, gdy jedno z małżonków zaczyna zaspokajać swoje potrzeby uczuciowe i intymne z inną osobą. Wtedy to ten  z małżonków, który pozostaje w związku, faktycznie traci współudział tej drugiej, zdradzającej strony w jego tworzeniu. Traci też jej uczucia i zaangażowanie w związek.

 

Nie jesteśmy właścicielami swojego własnego organizmu

Jak widać, prawo własności wszelkich dóbr materialnych jest złudne. Złudne jest także prawo posiadania własnych organizmów. W rzeczywistości nawet nie jesteśmy ich właścicielami. Żywa istota otrzymuje organizm tworzący jej fizyczne ciało i może korzystać z niego w określonym przedziale czasu. Po zakończeniu tego okresu ciało ulega dezintegracji i rozłożone na czynniki pierwsze zostaje wchłonięte przez materię, z której zostało stworzone. Ale nawet w czasie, gdy materia istnieje jako nasz organizm, nie jesteśmy jej właścicielami. Mamy tylko określone szczególnymi warunkami prawo do korzystania z niego. Aby korzystać ze swojego, ciała musimy spełnić serię określonych warunków. W takim samym stopniu, w jakim ich nie spełnimy, nasz organizm będzie chorował. W takim samym stopniu, w jakim będzie chory, nie będziemy mogli manifestować swojej cielesnej egzystencji w fizycznym, materialnym świecie.

Nie ma ani jednej rzeczy istniejącej w czasoprzestrzeni, do której moglibyśmy mieć prawo własności. Wszystkie materialne rzeczy, z pozoru potencjalne obiekty, których możemy stać się właścicielami, są nietrwałe. Ulegają zniszczeniu, rozkładowi i powracają do natury. Na mocy kosmicznych zasad cyrkulacji powierzone nam zostaje wszystko to, co stanowi budulec naszego ciała. Te same zasady przywracają naturze ten budulec, gdy schodzimy ze świata fizycznego. Dlatego słuszne jest powiedzenie: Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz i z prochu ponownie powstaniesz(1). Można by to ująć w ten sposób: materiał, budulec twojego ciała jest pożyczony od ziemi i dlatego musisz go ziemi oddać, aby następnie, gdy nadejdzie odpowiednia chwila, ponownie go pożyczyć w celu zbudowania nowego organizmu.

 

Nie można utracić szczęścia i radości bycia pożytecznym dla innych istot

Istnieje „coś” nazywane jaźnią(2), co jest jedyne i trwałe, nie przemija. I dlatego to „coś” to jest jedno jedyne, co przez wieczność możemy posiadać na wyłączną własność. Nie możemy w żaden sposób tego utracić. Będziemy zawsze sobą, swoim jestestwem, cokolwiek byśmy uczynili. Największym odkryciem, jakiego możemy dokonać w życiu, jest zrozumienie, że w rzeczywistości możemy posiadać na własność tylko swoje jestestwo. Do wszystkiego innego, co może stać się naszą własnością, zaczynając od naszego ciała, a kończąc na dobrach materialnych i złocie, możemy mieć jedynie prawo korzystania, prawo użytkowania. Prawo to dane nam jest, aby można było stać się pożytecznym dla innych istot, aby swoimi uczynkami sprawić im radość. Nawet poświęcając się dla dobra innych. Nie ma większej miłości bliźniego niż ta, przez którą ryzykujemy nasze życie, by ocalić innych przed nieszczęściem i cierpieniem.

Dzięki takiemu rozumieniu wartości złota i dóbr materialnych, których będziemy właścicielami, życie obdaruje nas dużo większymi dobrami. Nie będą to dobra materialne, ale nasze kosmiczne talenty, zdolności, dzięki którym w dużo wyższym stopniu będziemy mogli swoją obecnością przybliżać innym prawdziwą naturę, prawdziwy obraz Boga. Jest to początek drogi ukazanej ludzkości przez największych myślicieli, geniuszy nauki i sztuki. Drogą tą kroczyli oswobodziciele świata(3), dając przykład swoim dziełem i życiem.

Powszechną praktyką jest, że takie istoty nie dążą do dyskontowania swoich umiejętności, aby zarabiać tyle i tyle za godzinę pracy. Jedynym motywem, którym się kierują, jest możliwość dania radości i szczęścia ludziom. Umiejętność stworzenia czegoś doskonałego sama jest darem dla istoty, która woli dawać, obdarowywać innych, niż od nich brać i im zabierać. Poczucia szczęścia, radości, jakie wtedy powstają, nigdy nie można utracić, nikt nie będzie mógł tego nam odebrać. Ta radość i to szczęście będą przyświecały innym jak słońce wszędzie tam, gdzie się udamy w szerokim świecie. Radość ta stwarza wieczny pokój.

Tytuł oryginału: „Ejendomsrettens forkrænkelighed”. Publikacja w biuletynie „Kosmos” nr 7/1996. © Martinus Institut 1981. Przekład: Tadeusz Hynek.

 

Przypisy tłumacza

 

 (1) Biblia Aramejska wskazuje na reinkarnację

Biblie tłumaczone z języków greckiego, hebrajskiego, zweryfikowane i przyjęte przez kościół chrześcijański, nie zawierają ostatnich słów w wersecie 19 rozdziału 3 Księgi Rodzaju. W Biblii Aramejskiej werset ten brzmi:

„Będziesz jadł chleb w pocie twego czoła, dopóki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś stworzony, ponieważ prochem jesteś i w proch się obrócisz. Lecz z prochu powstaniesz ponownie, aby zrozumieć i rozpoznać to wszystko, co uczyniłeś”.

 

(2) Praprzyczyna życia – „Coś”

Według Martinusa tożsame z Jaźnią „Coś” jest wiecznie istniejącą, ponadczasoprzestrzenną praprzyczyną życia. „Coś” nie zostało stworzone i tym samym nie ma ani początku, ani końca – egzystuje wiecznie. Samo nie ma żadnych cech ani właściwości, ale jest źródłem wszelkich cech przejawiających się we wszystkich formach życia. Nie można o nim powiedzieć nic innego niż, że „to jest Coś, co jest”, co istnieje. Każda żywa istota ma u swojej podstawy to „Coś”, będące jej najgłębszym, stałym, nieruchomym punktem. Nasz fizyczny organizm, z którym błędnie się utożsamiamy, służy temu „Czemuś” do doświadczania życia. Dowodem na to jest fakt, że to nie nasze oczy patrzą, ale „Coś” patrzy, posługując się oczami. Temat ten został rozwinięty w artykułach „Percepcja drogą rozwoju” i „Jaźń, duch, ciało i reinkarnacja”.

 

(3) Oswobodziciele świata

Oswobodziciele świata to istoty, które swoim przesłaniem duchowym oswobadzały ludzkość z wojen i tym podobnych cierpień. Jako przykłady można wymienić między innymi Konfucjusza, Buddę, Jezusa Chrystusa. Z najważniejszych przesłań, których celem było oswobodzenie człowieka z walki o byt, można wymienić: „Czego sam nie pragniesz, nie czyń drugiemu”, znane także jako przysłowie: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe” (Konfucjusz). Następnie słowa Buddy: „Unikajcie negatywnych działań, bo przynoszą one negatywne skutki; róbcie to, co właściwe i pozytywne, a uzyskacie pozytywne rezultaty”, znane także jako prawo karmy. Jesuz Chrystus wypowiadał się na ten temat: Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną, a także: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają.

 


Udostępnij