Droga życia

Martinus

PDF

Wieczysta droga

Wszyscy ludzie na świecie są w trakcie wędrówki. Droga, którą wędrują, jest specyficzna. Nie można jej długości zmierzyć w kilometrach ani w latach świetlnych, ponieważ takich jednostek miary nie ma w sferze, w której się ona znajduje. Długości tej drogi w ogóle nie można określić fizycznymi jednostkami miary. Droga ta jest nieskończona. Pozbawiona jest również ograniczenia w czasie. Wędrówka tą drogą trwa wiecznie. Droga ta przechodzi przez nieprzejezdne, kamieniste tereny. Wspina się na strome góry, a także wiedzie do głębokich otchłani. Prowadzi przez polarne chłody i lodowe pustkowia Arktyki oraz przez burze piaskowe podzwrotnikowych pustyń. Wiedzie przez tereny wojen i śmierci, przez strefy chorób i inwalidztwa oraz wiele innych następujących po sobie przerażających krajobrazów w padole ciemności. Następnie ta wieczysta droga zmierza do promienistych, mieniących się światłem światów, w których kwitną kultura i sztuka, a nauka osiąga swoje szczyty. Podstawą tych światów jest wiedza absolutna oraz największa mądrość i uniwersalna, bezinteresowna miłość. Byt w tych światach to współegzystencja z Bogiem i współ-uczestnictwo w Zarządzie Wszechświata. Zarząd ten ma w swojej pieczy galaktyki, gwiazdy i planety, w tym także Ziemię, Słońce i Drogę Mleczną. W gestii tego zarządu jest stwarzanie nowych światów i nowych domen życia dla żywych istot, w tym także dla ludzkości i zwie-rząt. Egzystencja tam to także współudział w stwarzaniu przejawów najwyższego Boskiego światła, będącego wyrazem absolutnej miłości.

Na tej kosmicznej, wieczystej Drodze Życia znajduje się ludzkość. Obecnie ludzkość jest w trakcie swojej wędrówki przez sferę ciemności. Ale chociaż ludzkość wędruje przez naznaczony wojnami i śmiercią padół, już dawno zaczęła wypatrywać wiecznego światła, zwracając swój wzrok w stronę, gdzie można zobaczyć kulminację Boskiej miłości. Taki jest niepodważalny cel egzystencji i ewolucji całej ludzkości. Każdy człowiek, każda bez wyjątku żywa istota doświadczy promienistej kaskady boskiego światła i stanie się tożsama z Bogiem.

Kosmiczny oddech i wieczyste kontrasty

Ludzkość obecnie znajduje się w trakcie wędrówki ze sfery mroku do sfery światła, tak jak uprzednio przybyła ze sfery światła do sfery mroku. Teraźniejszym celem wędrówki jest wstąpienie do sfery światła i nasycenie się jego wielką kulminacją. Następnie droga życia będzie prowadzić do sfery mroku, aby żywa istota mogła doświadczyć nowej kulminacji mroku. Po nasyceniu się mrokiem ta wieczysta droga ponownie poprowadzi żywe istoty do sfer światła, a kontynuacja tego cyklu wędrówki od światła do mroku i znów do światła trwa całą wieczność. Nasza kosmiczna wędrówka poprzez wieczność i nieskończoność jest wieczystym rytmem życia samego Boga. Jest Jego odwiecznie powtarzającą się kosmiczną respiracją. Cykl ten odnawia świadomość Boga oraz żywych istot. Dzięki temu świadomość żywych istot jest cały czas w ruchu. Dzięki cyklicznej wędrówce świadomość istot nie utknie w bezruchu w jakimś niebie, ale cały czas następuje jej odnowa. Poprzez odnowę świadomości zdolność do wiekuistego doświadczania życia staje się niezniszczalna. Ten kosmiczny rytm życia, ta duchowa, mentalna boska respiracja stwarza kontrast pomiędzy światłem a mrokiem, między tym, co zwierzęce, a tym, co ludzkie – między złem a dobrem. Rytm ten, obecny w każdym zakątku Wszechświata, jest fundamentem czasoprzestrzeni. Gdyby tego rytmu nie było, we Wszechświecie zalegałaby wieczna pustka, wieczna nicość. Dzięki istnieniu przeciwieństw we Wszechświecie wyłaniają się obiekty dostępne dla percepcji zmysłowej. Bez następujących po sobie kontrastów pomiędzy światłością świata duchowego a mrokiem świata materialnego żadna percepcja nie byłaby możliwa. Przecież nie jest możliwe namalowanie obrazu na białym płótnie białą farbą. A najpiękniejszy nawet ton, gdyby trwał niezmiennie i wiecznie, przestałby być muzyką i stałby się muzyczną pustką. Gdyby istniał tylko jeden rodzaj energii, nawet najpiękniejszej, żadna żywa istota nie mogłaby zaistnieć. Wszechświat byłby pustką, egzystencjalną nicością. A jednak jest odwrotnie, gdyż Wszechświat istnieje jako stworzone przez Boga wieczne, nieśmiertelne życie. To właśnie w wyniku komplementarności przeciwieństw wyłania się obraz stworzonych obiektów we Wszechświecie.

Stworzone rzeczy są przejawami życia Stwórcy, czyli Czegoś Żywego. To żywe Coś jest Stwórcą Wszechświata, jest wiecznie istniejącym Bogiem. Bóg objawia się i doświadcza samego siebie poprzez organizmy wszystkich istniejących żywych istot. To właśnie one są dla Boga organami percepcji, to przez nie Bóg może doświadczyć własnego istnienia. A zatem jaźń żywych istot jest także częścią Jaźni Boga. Poprzez żywe istoty Bóg może stworzyć wszystkie formy i przejawy życia i tym samym może objawić się wszystkim egzystującym istotom. Jest to możliwe bez względu na to, czy są one istotami mikrokosmicznymi, „średniokosmicznymi” czy też makrokosmicznymi. Obojętnie, czy są mikroskopijne, czy nie. Obojętnie, czy są istotami posiadającymi najwyższą egzystencjalną mądrość, czy nie. Dokonując objawienia mroku, objawienia ciemności żywym istotom, Bóg przygotowuje je do utożsamienia się ze samym sobą. Bóg wiedzie żywe istoty do stopienia się z Nim w świetle, wszechmocy i uniwersalnej miłości. Następuje to w pierwotnej świadomości Boga w sferze światła. Doświadczenie jedności z Bogiem jest największą świetlistą przygodą, która w ogóle może zaistnieć i być dana żywej istocie.

 

Pierwotna i wtórna świadomość Boga a wieczysta odnowa życia

Bóg manifestuje się przez wszystkie żywe istoty i właśnie przez nie doświadcza życia. Fakt ten stanowi fundament Bożej wszechmocy. Ta sama okoliczność jest fundamentem wszechwiedzy Boga, gdyż poprzez żywe istoty Bóg dysponuje wszystkimi możliwymi sposobami manifestacji najwyższej wiedzy i kulminacji mądrości. Dzięki temu oczywista staje się konstatacja, że Bóg poprzez swoją tożsamość ze wszystkimi żywymi istotami jest także źródłem wszechmiłości. Przejawiając swoje istnienie poprzez żywe istoty, Bóg może dokonać wszelakich rodzajów manifestacji swojej egzystencji oraz stworzyć wszystkie możliwe wzajemne powiązania między nimi. W ten sposób Bóg może objawić się wszystkim egzystującym istotom z makrokosmosu, mikrokosmosu i „średniego kosmosu”. Wszystkie istoty łączy więź z Bogiem – i te niezwykle małe mikroistoty, i te z naszego świata jaki znamy, czyli z pośredniego kosmosu, oraz niewyobrażalnie wielkie makroistoty. Bóg jest obecny i w prymitywnym zwierzęciu, i w człowieku, jak też w istocie o najwyższej mądrości.

Pierwotna natura Boga jest wiecznie jaśniejącym światłem. Świadomość ta czyni Boga wszechmocnym, wszechwiedzącym i wszechmiłującym Stwórcą Wszechświata. Jej przeciwieństwo – wtórna świadomość Boga – jest źródłem mroku i ciemności. Przejście przez różne sfery ciemności zapewnia żywym istotom proces odnowy ich wieczystej zdolności doświadczania życia. Zdolność ta zanikłaby pod wpływem nasycenia się światłem w pierwotnych stanach świadomości Boga. Dotyczy to istot, które tak długo przebywały w mieniących się światłem sferach, że pamięć o przeciwieństwie światła, czyli o ciemności, całkowicie zanikłaby w ich dziennej świadomości. Wraz z zaniknięciem znajomości mroku całkowicie zanikłaby również ich zdolność świadomego doświadczania życia w światach zewnętrznych. Z tego powodu mają one możliwość życia tylko we wnętrzu swojego świata, w głębi swojej własnej świadomości, co oznacza: w swoim własnym świecie wspomnień. Przebywają wtedy w królestwie błogości. Ponieważ w tym stanie świadomości możliwe jest wyłącznie wspominanie doświadczonych przeżyć, istoty te nie mają percepcji zmysłowej w światach zewnętrznych. Jedynym zewnętrznym przejawem ich egzystencji w światach zewnętrznych jest wszelka materia i energie, które razem stanowią królestwo minerałów, to właśnie ono jest królestwem błogości. Egzystujące tam żywe istoty nie mają zdolności manifestacji swojego życia czy przejawów swojej świadomości w zewnętrznej materii, z któ-rej to jest zbudowany nasz fizyczny świat. Z tego powodu królestwo minerałów na ogół postrzegane jest jako martwe. Aby istoty te ponownie mogły zaistnieć i manifestować swoje życie w zewnętrznych światach, muszą stworzyć nowe narządy zmysłowe, poprzez które będą w stanie odbierać doznania.  Wtedy wkraczają do sfery ciemności znajdującej się we wtórnej świadomości Boga. Jej kulminacją jest królestwo zwierząt, w którym to śmierć jednego jest chlebem drugiego. Następnie, na skutek przejścia przez sferę mroku, zostanie odrodzona ich zdolność do percepcji w najwyższych sferach światła.

Pierwsze, słabe przejawy życia w królestwie błogości, gdzie świadomość istot nie sięga jeszcze zewnętrznych światów, gdyż zwrócona do świata wewnętrznego, spotykamy w fizycznej sferze w formie fizycznej materii i sił natury znanych nam w materialnym świecie. Następny etap rozwoju to manifestacja życia w bardziej doskonałych formach, jakimi są organizmy roślin. Kolejny etap stopniowo postępującej ewolucji to organizmy zwierząt. Uwieńczeniem ewolucji w zewnętrznych światach jest organizm człowieka doskonałego, będący najwyższą fizyczną formą życia w świecie fizycznym. Organizm ten jest tak doskonałym narzędziem manifestacji życia, że jego stwórca stał się człowiekiem stworzonym na podobieństwo Boga. Ma on kosmiczną świadomość, poprzez którą może ponownie doświadczyć swojej tożsamości z Bogiem oraz swojej nieśmiertelności, wszechwiedzy i wszechmiłości. Istota na tym stopniu rozwoju nie musi dłużej inkarnować w fizyczną materię. Dzięki swojemu nadziemskiemu stanowi świadomości będzie kontynuować swoją egzystencję w najwyższych świetlistych światach znajdujących się w pierwotnej sferze świadomości Boga.

Byt w królestwach stanowiących pierwotną świadomość Boga trwa niezmiernie długo. Absolutnie jedynym, co może oddalić egzystującą w tam istotę od wszechpromieniującego świetlanego bytu, jest jej własne życzenie. Jej byt odbywa się w cyklu, w którym mamy dwie sfery, niezmiernie wielką sferę światła oraz stosunkowo małą sferę mroku. Istoty przebywające w fizycznym świecie, będącym sferą mroku, stopniowo, wraz z rozwojem świadomości, zaczynają coraz bardziej tęsknić za światłem. Następnie po wstąpieniu do sfery światła poznają je dogłębnie i zaspokajają swoją ciekawość, po czym w końcu, po kulminacji przeżyć w świecie światła, pojawia się u nich pragnienie zmiany. Gdyby ta zmiana nie nastąpiła, życie by zamarło. Po doznaniu apogeum świetlistego bytu powstaje u tych istot tęsknota za poznaniem przeciwieństwa światła, jakim jest mrok, ciemność. Wtedy żywa istota ponownie wstępuje w sferę ciemności, a egzystencja tam, jak już uprzednio wspomniałem, znowu przyczyni się do powstania tęsknoty za światłem. Cykl ten trwa i powtarza się przez całą wieczność. Dzięki tej boskiej zasadzie odradzania się i odnowy świadomości zdolność żywej istoty do doświadczania życia staje się niewzruszona i niezniszczalna. Wyznawany dawniej pogląd, że w pewnych warunkach dusze mogą zostać zatracone na wieki, jest największym, jaki można sobie wyobrazić, błędnym i pozbawionym uzasadnienia uprzedzeniem, przesądem. Wszystkie żywe istoty istnieją w Bogu, a Bóg jest w nich zawsze i przez całą wieczność.

Strefa mroku, czyli kosmiczna szkoła mądrości

Żywe istoty są narzędziami manifestacji Boga, przez które On doświadcza życia. Jak już wiemy, Bóg ma pierwotną świadomość. Świadomość ta jest sferą światła, w której żywe istoty doświadczają i manifestują swoją najwyższą doskonałość. Egzystując w niej, doświadczają najwyższych form miłości, harmonii i boskiego światła. Bóg ma też świadomość wtórną. Jest to sfera, do której żywe istoty udają się po nasyceniu bytem w pierwotnej sferze świadomości Boga. Istoty, które całkowicie nasyciły się światłem, opuszczając pierwotną świadomość, przestają być narzędziem manifestacji Jego pierwotnej świadomości. Wtedy Bóg nie może nadal manifestować swojej wszechwiedzy, swojej wszechmocy i swojej wszechmiłości przez te właśnie istoty. Naturalnie swój pierwotny stan świadomości Bóg może objawiać tylko przez istoty odpowiednie do tego celu. Te istoty, które znajdują się w apogeum doświadczania światła, stają się tożsame z samym Bogiem. Zrównują się z Nim w Jego wszechwiedzy i wszechmiłości. Natomiast istoty znajdujące się w dalszej części cyklu, które opuściły sferę światła, wstępują do sfery ciemności. Jest to konieczne, aby mogły odnowić swoją zdolność doświadczania i manifestacji światła. Na tym etapie swojej wędrówki przez wieczysty byt muszą one zaspokoić swoje pragnienie doświadczania i poznania mroku. Pragnienie to pojawia się po spełnieniu się i nasyceniu się sferą światła. Jest to konieczne, gdyż życie nie mogłoby trwać wiecznie, gdyby w świa-domości żywych istot przez wieczność przebywających w sferze światła, zanikła pamięć o sferze mroku. Gdyby ich świadomość była wypełniona jednym i tym samym wiekuistym światłem, nastąpiłby bezruch, co jest równoznaczne z zakończeniem egzystencji. Komplementarność sfer światła i mroku rozwiązuje ten problem. Po nasyceniu się życiem w sferze światła istoty wstępują do sfery będącej wtórnym stanem świadomości Boga. W sferze tej mogą poznać i zgłębić różnorakie formy manifestacji mroku. Bez zaspokojenia potrzeby poznania mroku i nasycenia się jego przejawami w różnych formach nie byłby możliwy powrót danej istoty do sfery będącej manifestacją światła. Istota nie mogłaby ponownie stać się najwyższym narzędziem manifestacji światła, nie mogłaby ponownie doświadczyć największego szczęścia, największej radości i sama zobaczyć, jak wspaniałe jest wszystko to, co ją otacza.

Przez żywot istot znajdujących się w sferze mroku powstają różne nieszczęśliwe losy. Ale powstają one tylko za przyczyną własnych uczynków tych istot. Ich uczynki nie mogą być doskonałe, to znaczy niosące radość i miłość, ponieważ popełniające te uczynki istoty same są niedoskonałe. Niedoskonałe uczynki nie są w harmonii z kosmicznymi prawami bytu nakazującymi miłować bliźniego. Z tego powodu im bardziej będą niedoskonałe, tym większego staną się źródłem cierpienia. W konsekwencji, na bazie zebranych doświadczeń, powstaje wiedza o wpływie sposobu bycia i postępowania istoty na jej los. Ta wiedza jest tym samym co mądrość. Mądrość wynika z przeżytych  doświadczeń. Mądrość powstaje na skutek działania prawa karmy, które powoduje, że co człowiek sieje, to i żąć będzie. Tak więc produktem prawa karmy jest mądrość życiowa, nakazująca, aby „nie czynić drugiemu, co tobie niemiłe”. Czyli w konsekwencji aby traktować innych tak, jak sami chcemy być traktowani. Krótko mówiąc: kulminacją wszystkich doświadczeń i wynikającej z nich mądrości jest następujące fundamentalne prawo: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.

To boskie i odwieczne prawo jest całkowitym spełnieniem wszystkich praw życia. Umiejętność spełnienia tego prawa powstaje w wyniku przejścia przez sferę ciemności, poprzez cierpienia, problemy i trudności, poprzez materializm, ateizm i poprzez wszelakie wojny oraz akty odwetu i pomsty. Bowiem skoro co człowiek sieje, to i żąć będzie, nikt nie może doświadczać innego losu niż ten, który jest następstwem jego własnych uczynków. Nikt nie może w tej kosmicznej szkole mądrości niesprawiedliwie cierpieć i nikt nie może innym wyrządzić niesprawiedliwości. Tak boska jest struktura Wszechświata. A świadomość Boga nawet w strefie mroku promieniuje i mieni się światłem sprawiedliwości w całej swojej boskiej okazałości.

I tak oto staje się jasne, dlaczego Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre. Cała świadomość Boga, która jest dla nas wiecznym miejscem naszej egzystencji, naszym domem i miejscem zamieszkania, pomimo sfery mroku w rzeczywistości jest promieniującym oceanem światła. Wszystkie żywe istoty, nawet te przebywające we wtórnej świadomości Boga, są skąpane w Jego nadziemskim świetle, w Jego wszechprzenikającej absolutnej mądrości, absolutnej mocy i absolutnej miłości.

Fenomen życia jako boska baśń

Można powiedzieć, że wieczny byt, wieczna egzystencja jest boską baśnią o miłości. Sfera ciemności stanowi absolutnie niezbędne tło, aby manifestacje światła mogły zaistnieć. Bez tego mrocznego tła nie byłoby żadnej baśni, żadnej percepcji zmysłowej, żadnego doświadczania życia, żadnego Wszechświata. Wszystko spoczywałoby w wiecznie martwym stanie, który charakteryzowałaby wieczysta pustka i nicość. Ale przecież egzystencja nie jest wieczystą, pozbawioną jakiegokolwiek przejawu życia martwą nocą. Egzystencja i byt są jak promieniująca światłem wieczna baśń. Miliony, ba, miliardy nawet ludzi zamieszkujących na Ziemi nie wiedzą, że ich egzystencja jest równoznaczna z udziałem w boskiej przygodzie. Z kosmicznego punktu widzenia życie jest największym, jakie stworzono – arcydziełem. Życie to balansuje pomiędzy mrokiem a światłem, z nieskończenie wieloma aspektami tych dwóch przeciwieństw.

Ludzie wędrują wieczną i nieskończoną Drogą Życia, ale nie widzą tej egzystencjalnej baśni. Nie dostrzegają Boga, nie potrafią też zauważyć swojego z Nim powinowactwa. Nie potrafią postrzec faktu, że są nieśmiertelni. Nie potrafią też rozpoznać samych siebie w roli Stwórcy swojego życia, które – gdy wzniesione ponad czas i przestrzeń – staje się identyczne z nieskończonością i wiecznością. Doświadczają światła i mroku w ramach ograniczonych czasoprzestrzenią i utożsamiają się z tym, co ich otacza w materialnym świecie. Natomiast nie potrafią postrzec samego Stwórcy. Utożsamiają się z fizyczną materią, a fenomen życia pozostaje dla nich tajemnicą. Nie wiedzą, jakie jest rozwiązanie tej tajemnicy i gdzie tego rozwiązania szukać. Przyjmują, że życie ograniczone jest do okresu między narodzinami a śmiercią. Nie rozumieją, że wcale nie żyją tylko w świecie materii, w którym wszystko wcześniej czy później obraca się w proch i pył. Nie wiedzą, że materialny świat służy temu, aby poprzez doświadczanie w nim życia można było w nim stworzyć i rozwinąć świadomość, dzięki której będą mogli odkryć swoją własną nieśmiertelność, swoją prawdziwą egzystencję wzniesioną ponad czas i przestrzeń. Brak wtórnej świadomości Boga, brak świata materialnego oznaczałby bezruch. Bezruch oznaczałby pustkę, nicość. Pustka, nicość oznaczałaby niemożność świadomego doświadczania czegokolwiek. Bez percepcji i doświadczania czegokolwiek — nie byłoby życia.

 Żywa istota jako wiecznie istniejący Stwórca

Wszystko to, co jest w ruchu czy zawiera ruch, należy do przedmiotów stworzonych. A stworzone przedmioty muszą mieć swojego stwórcę. Dlatego stwórca nie może być identyczny ze stworzonymi przez siebie przedmiotami. Stwórca w tej relacji jest podmiotem twórczym. On istniał już, zanim powstały stworzone przez niego przedmioty, a także podczas procesu twórczego, i nadal będzie istniał, gdy stworzone przedmioty ulegną zniszczeniu. Z tego powodu podmiot twórczy nie może podlegać ramom i prawom czasoprzestrzennym. Tylko stworzone przedmioty mają swój początek i koniec. Tworzący je podmiot – Stwórca, istnieje poza ramami określonymi przez czas i przestrzeń. Stwórca nie ma żadnego wieku, nie ma też żadnych wymiarów, gdyż tylko stworzone przedmioty mogą mieć wiek i wymiary.

Stwórca jest niczym innym niż samą żywą istotą. Jest wiecznie istniejącym rzeczywistym podmiotem. Doświadczamy istnienia tego podmiotu pod postacią swojej Jaźni albo inaczej mówiąc — swojego najwyższego Ja. Jaźń ma wieczną zdolność doświadczania życia. Posługując się tą zdolnością, Jaźń nadaje formy materii, kształtuje ją, aby stworzyć sobie na określony czas fizyczny organizm, będący narzędziem wiążącym Ją ze światem materialnym. W świecie tym Jaźń, poprzez swój twór, jakim jest jej fizyczny organizm, może podporządkować sobie materię i się nią posługiwać. Proces twórczy Jaźni jest sposobem, w jaki ona się manifestuje w świecie materialnym i dzięki temu doświadcza życia. Przejaw życia i doświadczanie życia przez Jaźń jest dla niej cykliczną wędrówką Drogą Życia przez następujące po sobie sfery światła i mroku. Wędrówka ta także jest stworzonym zjawiskiem i dlatego stanowi coś, co może znaleźć miejsce w tylko świecie materialnym, gdyż tylko w sferze materii albo fizycznej, albo duchowej proces stwarzania jest możliwy.

Jaźń manifestuje się w świecie materii, stwarzając swój organizm, poprzez który może doświadczać życia. Dzięki swojej duchowej strukturze Jaźń może przenosić swój organizm z miejsca na miejsce, sama nie poruszając się nawet na milimetr. Może doświadczyć narodzin swojego fizycznego organizmu, tak samo jak i jego zgonu. Ale także i w tym wypadku pozostaje całkowicie niedotknięta tymi wydarzeniami. Jest tak, ponieważ Jaźń jest wzniesiona ponad wszystkie czasoprzestrzenne, czyli stworzone rzeczy i zjawiska. Jaźń nie znajduje się w wymiarze czasoprzestrzennym i z tego powodu nie jest identyczna ze stworzonym przez siebie fizycznym organizmem. Ciało, organizm nie są samą Jaźnią. Ciało, organizm mogą być wyłącznie stworzonymi przedmiotami, a nie samym podmiotem. Jaźń i nadświadomość, czyli ta część świadomości, która tak samo jak Jaźń także jest wzniesiona ponad czasoprzestrzeń, są wiecznie istniejącymi podmiotami. Łączą się one z materią i w niej stwarzają swoje organizmy, służące jako narzędzia do manifestacji i doświadczania życia.

To właśnie Jaźń i nadświadomość stanowią suwerenną i nieśmiertelną, wiecznie istniejącą żywą istotę, stwórcę wszystkich swoich form życia i ich manifestacji. Jaźń nie jest dostępna dla percepcji zmysłowej. Jaźń jest podmiotem przejawiającym swoje istnienie, swoją egzystencję poprzez przedmioty, które stwarza. Z tego powodu Jaźń może doświadczać jedynie przedmiotów, które zostały stworzone w materii przez inne Jaźnie. Tylko stworzone przedmioty są w zasięgu naszej percepcji zmysłowej. Natomiast samych żywych istot, będących podmiotami i stwórcami przedmiotów w materii, nigdy ani nie zobaczymy, ani nie poznamy. Nigdy, przenigdy nie będą one dostępne dla naszego zmysłu wzroku czy innych zmysłów. Żywe istoty są tożsame z Bogiem i tak jak Bóg są znajdują się ponad wymiarem dostępnym dla poznania zmysłowego. Można doświadczyć ich istnienia tylko pośrednio, poprzez istoty, które one same stwarzają z materii. Na równi z Bogiem są niewidzialnymi, ale żyjącymi stwórcami niezmiernie wielkiego oceanu przeróżnych kombinacji fal i wibracji w materii. Nieskończona mozaika ruchów jawiąca się przed zmysłami jako nieskończone bogactwo stworzonych przedmiotów jest tym samym, co wieczne boskie objawienie, które nazywamy Wszechświatem.

Bóg a droga wyjścia ze strefy kosmicznej zimy

Wszechświat jawi się jako nieskończone i wszechogarniające dzieło, jako ogromna panorama sięgająca od wieczności do wieczności, obejmująca swoim zakresem niezliczone lata świetlne. Wszechświat to nieskończony bezmiar współegzystujących organizmów, zarówno makrokosmicznych, jak i „średniokosmicznych” czy mikrokosmicznych. Wszechświat to bezkresny ocean obiektów stworzonych przez egzystujące w nim istoty. Wszechświat to objawienie funkcjonującej świadomości, która pracuje poprzez najwyższe, nieśmiertelne Jaźnie wszystkich żywych istot. Rezultatem tej pracy jest manifestacja wszechogarniającej, kosmicznej woli, a także sposobu bycia i postępowania świadczącego o wszechmocy, wszechwiedzy i wszechmiłości. Cechy te może mieć wyłącznie sam stwórca. A Stwórca może być wyłącznie identyczny z wiecznym, wszechobecnym Bogiem. Tym samym Wszechświat jest objawieniem oblicza Boga, a także jest niewzruszonym objawieniem misterium życia. Misterium życia to okoliczność, dzięki której Bóg otacza miłością wszystkie żywe istoty. Bóg czyni je tożsamymi z niezmiernym oceanem światła identycznym
z wiecznością i nieskończonością, charakterystycznymi dla Jego własnego, wieczystego bytu.

W tej boskiej panoramie, w ogromnej sferze boskiej miłości, znajduje się sfera wtórnej świadomości Boga, w której obecnie znajduje się ludzkość. Jest to obszar ciemności, sfera kosmicznej zimy. Sfera ta jest przeciwieństwem boskiego, wielkiego oceanu światła. Prawdą jest, że w sferze ciemności panują wojny, jest ból, cierpienie, smutek, żal i zmartwienie. Ale wszystkie te mroczne zjawiska służą tylko jednemu celowi – aby wiecznie egzystujące żywe istoty, będące stwórcami swoich organizmów, mogły doświadczyć ciemności, aby mogły poznać przeciwieństwo światła. Znajomość mroku stymuluje rozwój cech będących przeciwieństwem mroku, jak humanizm, humanitaryzm i uniwersalna, bezinteresowna miłość. Integrując te cechy w swojej świadomości żywe istoty będą mogły ponownie stać się narzędziami manifestacji pierwotnej świadomości Boga. Rozwiną wtedy najwyższą wiedzę i miłość w sferach światła, czyli w sferze kosmicznego lata. Ludzkość zaczyna być zmęczona poznawaniem mroku, jej potrzeba poznania manifestacji ciemności zaczyna być zaspokojona. O tym stanie rzeczy świadczy to, jak bardzo powszechne jest pragnienie uwolnienia się od mroku, od wojen, które obecnie prowadzą wszyscy ze wszystkimi. Ludzkość przejawia silną tęsknotę i pragnienie doznania trwałego pokoju.

Organizacje, których celem jest krzewienie humanitarnych wartości, pracujące na rzecz pokoju, bezsprzecznie są powiewem ciepłych wiatrów kosmicznej wiosny. Podobnie jest
z organizacjami mającymi za cel świadczenie bezinteresownej pomocy osobom będącym w potrzebie, znajdującym się w nieszczęśliwej sytuacji życiowej. Nakaz miłowania bliźniego zawarty w religiach także jest tego wyrazem. Nieśmiertelna ludzkość jest w drodze ku światłu i ciepłu kosmicznego lata w pierwotnej sferze świadomości Boga. Z drogi tej nic nie może ludzkości zawrócić.

Tytuł oryginału: „Livets vej”. Publikacja w 1975. © Martinus Institut 1981. Przekład: Tadeusz Hynek. Korekta: Anna Popis-Witkowska.