Zniewolony umysł

 Martinus

 

Ukryte kosmiczne przesłanie lata

Tysiące ludzi każdego roku z radością wylegają latem na łono natury skąpane w jasnych i ciepłych promieniach słonecznych. O tej porze roku w powietrzu unoszą się cudowne zapachy. Nad zielonymi łąkami czuć woń skoszonego siana. Pola pachną aromatem dojrzewającej kukurydzy. Wczasowicze spacerują po złocistych plażach, a dla ochłody pluskają się w turkusowo-niebieskich falach. W lasach i gajach słychać trele słowika oraz kukanie kukułki. Od rana do nocy z błękitnego nieba dochodzą do nas świergoty niestrudzonego w swoim śpiewie skowronka.

O zmierzchu przygruntowa mgła zaczyna tworzyć magiczne sylwetki tańczących elfów i innych cudownych postaci z baśni letnich nocy. Pod wpływem romantycznego nastroju zakochane pary szukają odosobnienia, aby zaspokoić swoją tęsknotę za miłością. Natura jest dla nich szczodra, przemawia prosto do ich serc. W jasną letnią noc można odczuć obecność Boga przenikającego swoim duchem kontynenty. Podczas tych jasnych nocy na północy Europy Bóg objawia swoje oblicze na Ziemi. Prastara, nieśmiertelna legenda o raju staje się żywa i rzeczywista przed naszymi oczami. Tak jakby Adam i Ewa we własnych osobach ponownie spacerowali po kwitnącym rajskim ogrodzie. W oddali słychać głos nawołującego nas Stworzyciela. Ale czy ludzie cieszący się pięknem letniego wieczoru widzą otaczający ich boski splendor? Czy dostrzegają wspaniałość tych letnich chwil? Czy są świadomi ich kosmicznego wymiaru? Czy zdają sobie sprawę, jakie przesłanie niesie im najkrótsza noc w roku – noc świętojańska?

Większość ludzi nie jest świadoma swojego kosmicznego powinowactwa

Większość ludzi nie wie, jaki wymiar ma to wydarzenie. Ich zmysły postrzegają tylko jego zewnętrzne kontury. Dla nich jest to tylko jeden z letnich wieczorów, a lato jest jedną z pór roku. Są one rezultatem położenia Ziemi względem Słońca. Ale jaki jest głębszy sens pór roku, tego ludzie dzisiaj jeszcze nie wiedzą. Nie wiedzą, jaką one mają wagę, nie wiedzą, jakie jest kosmiczne znaczenie zimy i lata. Są to dwie przeciwstawne sobie pory roku. Z kosmicznej perspektywy widać, że zasada przeciwieństw, kontrastów ma decydujące znaczenie w tworzeniu świadomości i zdolności doświadczania życia, jaką mają żywe istoty. Wiedza na ten temat jest dla nich niedostępna, gdyż swoimi narządami zmysłów nie potrafią dostrzec, a swoimi umysłami ogarnąć tego wymiaru bytu. W kosmicznych obszarach egzystencji są jeszcze, że tak powiem, martwymi duszami. Zatem nie rozumieją, że gdyby wcale nie było przeciwieństw takich jak światło i mrok, ciepło i zimno, powstanie jakiejkolwiek świadomości nie byłoby możliwe. A gdyby żadna świadomość nie istniała, żadna jaźń nie mogłaby zamanifestować się jako żywa istota. Musiałaby ona pozostać pozbawionym życia, jałowym „czymś, co jest”. Byłoby tak, gdyby nie zostały spełnione warunki, aby to „coś, co jest”, co istnieje, mogło przejawić się jako żywa istota.

Zatem bez przeciwieństw, bez kontrastów, których w mikroskopijnej skali pory roku też są przykładem, to, co znamy jako przejawy życia we wszechświecie, nie mogłoby zaistnieć. W miejscu wszechświata byłaby nicość, wieczna pustka, wieczna martwa cisza. Nie byłoby ani gwiazd, ani innych ciał niebieskich, ani też planet z zamieszkującymi je miriadami żywych istot. Wszystko to, co dzisiaj tętni życiem, co jest samym życiem, manifestacją piękna i radości w jasnej sferze bytu oraz wszystko to, co jest ich przeciwieństwem w mrocznej sferze bytu, nigdy by nie zaistniało. Nigdy nie byłaby możliwa jakakolwiek aktywność umysłowa ani też same organizmy żywych istot nie zostałyby stworzone. Krótko mówiąc, wszędzie panowałaby wieczna pustka, wieczna bezkresna nicość.

Większość ludzi postrzega fascynujące zjawiska natury jako dzieło przypadku

Pory roku roku następują cyklicznie. Zasada cyklu i zasada kontrastu odgrywają kolosalną rolę, po prostu stwarzają warunki do powstania życia. Jednak miliony skądinąd myślących i inteligentnych ludzi postrzegają ten porządek rzeczy, jakby pozbawiony był głębszych treści. Jakby byt i życie były dziełem przypadku. Czy ludzie ci w ogóle widzą dookoła siebie cokolwiek innego niż splot przypadkowych wydarzeń? Czyż nie jest tak, że zdecydowana większość ludzi nie zauważa piękna natury i całej jej wspaniałości, gdyż znajdują się pod wpływem negatywnych emocji? Nawet w środku lata oburzenie, złość, uraza czy nienawiść potrafią im przesłonić obraz rozkwitu życia.

Czyż wielu ludzi dzisiaj nie odczuwa lęku i zwątpienia? Niektórzy żyją w głębokim smutku, a inni przesadnie się radują. Niektórzy popadają w obżarstwo i pijaństwo, gdy w tym samym czasie inni umierają z głodu i chorób. Niektórzy cierpią przez nieodpartą zazdrość i zawiść, podczas gdy inni z powodu przygnębienia i depresji. Nic dziwnego, że świetlane przesłanie, jakie latem Bóg przekazuje ludziom podczas swojego spaceru przez kontynent, nie zostaje przez nich zauważone, gdy są obciążeni tymi negatywnymi stanami. Ludzie nie potrafią w pełni ani dostrzec, ani odczuć wspaniałości tej pory roku. Czy jednak można uważać, że jej wszystkie walory mają pozostać niedostrzeżone? Czyż nie wydaje się słuszny pogląd, że sensem życia jest, aby każda żywa istota radowała się pięknem, jakie niesie ze sobą najcieplejsza pora roku?

Żywe istoty znajdują się w różnych etapach rozwoju

Jeżeli sensem życia jest radość z otaczającego nas piękna, to dlaczego w tym przypadku jest wyrażana stosunkowo skromnie? Czy jest to wina samego lata, czy też niepotrafiącego cieszyć się życiem człowieka? Jeśli chodzi o lato i jego boską naturę, to trudno jest je obwiniać za ten stan rzeczy. Lato jest czystym objawieniem mocy twórczej Boga. Można by pomyśleć, że żywe istoty, zwłaszcza ziemscy ludzie(1) znajdujący się w środku tej boskiej scenerii, powinny być szczęśliwe. Ale wcale tak nie jest. Chociaż człowiek ma dobrze rozwiniętą inteligencję i zdolność logicznego myślenia, jego życie nie jest wolne od nieszczęść i cierpień, smutków i zmartwień. Z tego powodu im więcej jest mroku w jego codziennym życiu, tym bardziej nie przypomina ono bytu w rajskim ogrodzie. Zatem człowiek nie jest świadomy sensu życia. Nie potrafi dostrzec wspaniałości dzieła Boga, które go otacza. Ziemski człowiek słabo zauważa najwyższe mentalne światło, które opromienia świat. Światło to tworzy raj. Z powodu słabej percepcji to duchowe światło nie rozświetla mroku, w którym człowiek żyje. Jest on oddalony mentalnie od światła i dlatego jego życie przebiega w ciemności. Mrok ten staje się dla człowieka rodzajem więzienia, a jego umysł ulega zniewoleniu.

Można by pomyśleć, że ziemski człowiek nie może korzystać z pełnej wolności przysługującej prawdziwemu człowiekowi(2). Jest tak z powodu niskiego stopnia rozwoju duchowego. Im wyższy stopień rozwoju, tym większa wolność. Ogólnie rzecz biorąc, jest to zgodne z prawdą. Należy jednak dodać, że każdy etap rozwoju ma swoją jasną i ciemną stronę. Zależą one od tych szczególnych praw, jakie obowiązują na danym etapie ewolucji. Każdy z etapów ma swoje własne prawa, mogą się one różnić od praw obowiązujących w innych stadiach ewolucji. Jeżeli dana istota będzie przestrzegać praw obowiązujących na stopniu rozwoju, na którym ona sama się znajduje, w jej mentalności powstanie światło. Oznacza to, że doświadczy ona uczucia szczęścia i zadowolenia. Natomiast jeżeli nie będzie szanować tych praw, jej mentalność ogarnie mrok, a ona sama nie będzie się czuła szczęśliwa.

Co jest światłem, a co mrokiem? W rozmaitych stadiach rozwoju jest to bardzo zróżnicowane. Na etapie rozwoju tygrysa zabicie i pożarcie innego zwierzęcia przyniesie błogość i dobre samopoczucie. Jeżeli jednak polowanie nie uda się, tygrys stanie się osowiały, zrezygnowany i smutny. Z drugiej strony możemy zobaczyć, że wrażliwy, wysoko rozwinięty intelektualnie humanista byłby bardzo nieszczęśliwy, gdyby wyrządził innej istocie najmniejszą nawet krzywdę lub dyskomfort. Człowiek ten będzie odczuwał dużą radość, gdy będzie mógł wydatnie pomóc innej osobie lub wyświadczyć jej dużą przysługę. Jak widać, w pierwszym przypadku źródłem radości będzie zabicie innej istoty, gdy w drugim ten sam czyn byłby źródłem mentalnego mroku.

Poganie i chrześcijanie

Pomiędzy tymi dwoma stadiami rozwoju znajduje się ziemski człowiek. Ludzie na etapie rozwoju wikingów, w którym zdobywają potrzebne im dobra przez agresję i napadanie na słabszych, mają wiele wspólnego z drapieżnymi zwierzętami. Postępują w sposób przypominający drapieżne zwierzęta. Natomiast człowiek w zaawansowanym stadium rozwoju swoim zachowaniem przypomina wysoko rozwinięte istoty, które kierują się dobrem wyższego rodzaju. Radości i smutki charakterystyczne dla mentalności wojownika będą całkowitym przeciwieństwem radości i smutków empatycznego człowieka. Jest tak, gdyż stawia on na pierwszym miejscu wartości humanitarne. Nic więc dziwnego, że agresywne i zaborczo nastawione indywiduum oraz empatyczny, humanitarnie nastawiony cywilizowany człowiek nie mają ze sobą wiele wspólnego, jeżeli chodzi o zasady moralne. Z tego powodu wprowadzono rozróżnienie między „poganami” a „chrześcijanami”.

Poganami nazwano ludzi wierzących w karzących za grzechy bogów. Bogowie ci są wojowniczy, mściwi, potrafią pałać gniewem i żądzą walki. Hołubią tradycje oręża i mniej lub bardziej jawnie dążą do wojen. Ideałem pogan jest wojna, aby zdobyć w wyniku grabieży łup wojenny, czyli dobra należące do pokonanego wroga(3). W czasie pokoju poganin, dla własnej wygody, będzie ciemiężył słabszych od siebie. Będzie zmuszał ich do pracy bez należącego się im sprawiedliwego wynagrodzenia. Mentalność poganina predysponuje go do fizycznej lub prawnej przemocy, dzięki której może on żyć kosztem innych. Agresywny, wojowniczo nastawiony człowiek będzie szczęśliwy, gdy uda mu się przywłaszczyć dobra innych ludzi. Radość sprawia mu fizyczna i mentalna przewaga nad innymi istotami, dzięki której może wykorzystać słabszych od siebie, ograbić ich z wszelkich dóbr. Tak więc droga pogan do szczęścia wiedzie przez stosowanie przemocy.

Po drugiej stronie skali mamy empatycznych i wrażliwych ludzi, zawsze starających się służyć swoim bliźnim. Ludzie ci będą mieli wyrzuty sumienia, jeżeli uznają, że nie zrobili wszystkiego, co mogli, aby udzielić pomocy innym. Ludzi tych nazwano chrześcijanami. Chodzi tutaj o prawdziwych chrześcijan, a nie tych, którzy się za chrześcijan się uważają tylko dlatego, że zostali ochrzczeni w Kościele chrześcijańskim. Najczęściej ma to miejsce, gdy są noworodkami, zaraz po przyjściu na świat. Sakrament chrztu ma niewielki wpływ na świadomość tego nowo narodzonego człowieka. Natomiast prawdziwi chrześcijanie są swego chrześcijaństwa świadomi. Dla nich chrześcijaństwo oznacza wybór moralnych wartości. Odstępują oni od użycia przemocy, spełniając zalecenia Jezusa Chrystusa przekazane słowami: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Prawdziwi chrześcijanie wierzą w prawdziwie wszechmocnego i wszechmiłującego Boga. Bóg ten ani nie karze, ani się nie mści. Zamiast kierować się gniewem, okazuje miłosierdzie. Okazuje On przez to swoją moc, której wymiar możemy poznać w następujących słowach: wszystko, co uczynił, jest bardzo dobre. Dzięki temu każdy człowiek suwerennie panuje nad tworzeniem swojego losu i sam decyduje o rozmiarach światła i mroku w swojej egzystencji.

Różnica między poganami a chrześcijanami nie jest tak duża, jak myśli większość ludzi

W codziennym życiu, w ludzkich myślach i uczynkach różnica między tymi dwoma grupami o odmiennych duchowych przekonaniach nie jest zazwyczaj znaczna. Ludzie, którzy przyjęli sakrament chrztu zgodnie z doktryną chrześcijańskiego Kościoła, nadal toczą wojny, nadal posługują się zemstą i karą w postępowaniu z innymi ludźmi. Nadal są nietolerancyjni wobec inaczej myślących istot. Nadal potrafią kłamać, oszukiwać i kraść, czasami jawnie, czasami potajemnie. Nadal dążą do wzbogacenia się kosztem słabszych od siebie, czy to stosując przemoc fizyczną, czy mentalną, jak np. zawoalowane niekorzystne klauzule w umowach prawnych. Tacy ludzie zdecydowanie nie są chrześcijanami. Swoim postępowaniem służą pogańskim bożkom, chociaż mogą mieć w domu Biblię nauczającą miłować bliźniego swego jak siebie samego.

Ważne jest, by zrozumieć, że prawdziwym chrześcijaninem człowiek nie staje się dzięki kościelnemu chrztowi, bierzmowaniu, komunii i innym sakramentom, ale wyłącznie poprzez kierowanie się w życiu zasadami, jakie przekazał ludzkości Chrystus. Zatem chrześcijanie, chociaż zostali ochrzczeni i dopełnili pozostałych religijnych formalności, mogą równie dobrze być poganami, jeżeli zachowują się jak poganie. Natomiast ci, których nazywamy poganami, czyli ludzie, którzy ani nie mają chrztu, ani też nic nie wiedzą o komunii i innych chrześcijańskich sakramentach, mogą w rzeczywistości być prawdziwymi chrześcijanami. Wystarczy, że postępują zgodnie z nauką chrystusową. Jest to możliwe, chociaż być może nikt im tej nauki nie przekazał.

Chrześcijaństwo należy pojmować jako najwyższą formę miłości bliźniego. Chrześcijaństwo nie jest czymś, co istnieje tylko w słowach, rytuałach i sakramentach. Są one tylko obrzędem religijnym tworzącym zewnętrzną otoczkę, zewnętrzną formę. Może ona być pusta, jeżeli wypowiadane słowa chrześcijańskich nauk pozostaną pozbawione treści. Jest tak, gdy człowiek spełnia wymogi doktryny chrześcijańskiej stawiane przez Kościół i jednocześnie prowadzi wojny ze swoim otoczeniem. Bowiem prawdziwe chrześcijaństwo przejawia się w czynach i poszukiwaniu prawdy. Dwie wielkie wojny światowe, a także wszystkie inne wojny, które toczyły się na świecie, zdecydowanie nie były wyrazem chrześcijaństwa, lecz pogaństwa. Jak widzimy, spełnienie chrześcijańskiej ewangelii, przepowiadającej nadejście wszechobecnej miłości bliźniego, obecnie nie jest w pełni możliwe z powodu teraźniejszej mentalności ziemskiego człowieka.

Ziemski człowiek nie jest jeszcze w pełni rozwiniętą istotą ludzką

Każda istota, zgodnie z prawem karmy(4), jest absolutnym panem własnego losu. Może sama decydować o tym, czy jej los ma zostać wypełniony światłem, czy mrokiem. Ziemski człowiek jest w trakcie rozwoju, jednak ma wiele cech, przez które nie jest jeszcze w pełni człowiekiem. Stanie się nim, gdy przyjmie wartości niesione przez chrześcijaństwo. To właśnie brak chrześcijańskich wartości czyni los wszystkich ludzi na Ziemi trudnym i jest przyczyną ich cierpień. Prawdziwe chrześcijaństwo jest tym samym co prawdziwa miłość, która przyczynia się do powstania miłości bliźniego. A miłość bliźniego jest wypełnieniem prawa. Czym zatem jest wypełnienie prawa? W tym kontekście jest spełnieniem wszystkich warunków wymaganych, aby człowiek naprawdę mógł doświadczyć człowieczego życia, aby mógł czuć się i postrzegać człowiekiem.

Ale czy człowiek naprawdę może żyć swoim codziennym życiem, nie doświadczając prawdziwie człowieczego, prawdziwie ludzkiego bytu? Istota będąca w pełni człowiekiem, zwana też prawdziwym człowiekiem, oczywiście doświadcza prawdziwie ludzkiej egzystencji. Natomiast niedoskonała istota ludzka, czyli ziemski człowiek, żyje swoim codziennym życiem bez możliwości doświadczenia prawdziwie ludzkiego istnienia. Wprawdzie dzięki ewolucji ma już fizyczny organizm człowieka, ale człowiecza mentalność nie jest u niego w pełni rozwinięta. Jego fizyczny organizm spełnia wymogi, by móc służyć człowiekowi posiadającemu w pełni rozwiniętą ludzką mentalność. Oceniając budowę swego organizmu, znacznie różniącego się od organizmów zwierząt, ludzie nazywają siebie ludźmi. Niepotrzebne są bardzo dogłębne rozważania, aby stwierdzić, że zamieszkująca ten organizm istota, czyli ziemski człowiek, ma wiele wspólnego ze zwierzęciem. Jego mentalność podobna jest do mentalności drapieżnego zwierzęcia tak bardzo, że trudno jest w jego nastawieniu do otaczających go istot znaleźć różnice pomiędzy nim a zwierzęciem. W dużym zakresie różnice te prawie w ogóle nie istnieją. We wszystkich sytuacjach, w których człowiek daje się ponieść negatywnym emocjom, mentalność zwierzęcia drapieżnego dominuje jego świadomość. Za każdym razem, gdy daje upust swojej złości, gniewowi, nienawiści, mściwości, za każdym razem, gdy decyduje się na walkę z innymi istotami, jego mentalność staje się podobna do mentalności zwierząt. Zawsze, gdy rozpycha się łokciami, aby osiągnąć korzyści kosztem innych, oraz gdy kłamie, oszukuje i kradnie, jego mentalność staje się identyczna ze mentalnością drapieżnika.

Wyrzuty sumienia

Normalne i właściwe dla zwierząt postępowanie jest zgodne z tym, co nakazuje mu instynkt samozachowawczy. Zwierzę nie ma innych wyborów, nie może żyć inaczej. Natomiast w przypadku człowieka takie postępowanie zdecydowanie nie jest normalne. Człowiek może żyć inaczej, człowiek ma dostęp do doskonalszych form egzystencji. One wszystkie są przeciwieństwem sposobu życia drapieżników. U ich podstawy leży całkowite wykluczenie wojny i agresji. Różnica między zwierzęciem a ziemską istotą ludzką polega na tym, że zwierzę może wybrać tylko jeden rodzaj życia, może tylko żyć jak zwierzę. Instynkt samozachowawczy powoduje, że zwierzę, nie mając innych możliwości, opiera swój byt na prawie silniejszego. Człowiek ziemski może dokonać wyboru. Może żyć zgodnie z mentalnością zwierzęcą. Wtedy zapewni sobie korzyści w wyniku przewagi nad innymi istotami. Może też dokonać innego wyboru, który będzie diametralnym przeciwieństwem praw dotyczących zwierząt. Wybór ten to odrzucenie przemocy wobec słabszych i zaniechanie prowadzenia wszelkich wojen. Człowiek, odstępując od wojen i od użycia przemocy, decyduje się na kierowanie się w swoim życiu miłosierdziem i miłowaniem bliźniego. Dzięki temu człowiek nie tylko przestaje walczyć ze swoim bliźnim, ale też przestaje walczyć z samym sobą.

Tak więc ziemski człowiek może dokonać wyboru pomiędzy dwoma całkowicie przeciwstawnymi sobie formami życia. Jedna z nich zapewnia doskonałe, idealne doświadczenie życia z punktu widzenia człowieka. Druga, też z punktu widzenia człowieka, jest niedoskonała i warunkuje życie w strachu i bojaźni przed silniejszymi. Z tego powodu za każdym razem, gdy człowiek decyduje się na postępowanie zgodne w jakimś zakresie z kodeksem zwierząt, jego życie w takim samym stopniu staje się niedoskonałe. Człowiek ten może odczuwać niezadowolenie z samego siebie, gdyż idąc tą drogą, będzie miał dostęp do zaspokojenia tylko niższych potrzeb, tak samo jak zwierzęta. Zaspokajał je będzie kosztem innych, co może spowodować dręczące go wyrzuty sumienia. Może mu towarzyszyć obawa przed konsekwencjami takiego postępowania wynikającymi z prawa karmy. Wrażliwy, humanitarnie nastawiony człowiek słucha głosu swojego sumienia. Dzięki temu będzie mógł uświadomić sobie, czy postępuje zgodnie z kodeksem ludzkich wartości, czy też z kodeksem, jakim kierują się zwierzęta.

Ten drugi styl życia przynosi także czysto fizyczne niedogodności spowodowane swoją prymitywnością. Stwarza mentalny dyskomfort pojawiający się, gdy człowiek zaczyna rozumieć, że postępując inaczej, mógł całkowicie uniknąć niedogodności i nieszczęśliwego losu, które stały się jego udziałem. Wystarczyłaby zmiana postępowania, aby stało się bardziej zgodne z duchem miłowania bliźniego, a mniej z egoistycznymi pobudkami i zamiarami. Ponieważ zwierzę ma dostęp tylko do zwierzęcego stylu życia, postępowanie zgodne z prawem silniejszego, jak wspomniano wcześniej, jest dla niego naturalne. Zwierzę w ogóle nie może mieć wyrzutów sumienia, gdyż jego życiem kieruje instynkt. Żyje zgodnie ze swoim losem i przeznaczeniem i gdy jego potrzeby są zaspokojone, czuje się szczęśliwe. Nadal w dużej mierze znajduje się w raju. Nie zna smaku owoców z drzewa poznania dobra i zła(5). Natomiast wrażliwy, cywilizowany człowiek zna ten smak i dzięki temu poznaje wiedzę o dobru i o złu. Zaczyna też zdobywać prawo samostanowienia, decydowania o tym, czy jego życie ma być szczęśliwe, czy nie. Ziemski człowiek ma dostęp do dwóch różnych od siebie form życia. Pierwsza z nich przynosi radość, pokój i spełnienie. Druga strach, nieszczęścia i trawiący go niedosyt.

Ziemskiemu człowiekowi brakuje wewnętrznego moralnego kompasu

Można zapytać: dlaczego ziemscy ludzie prowadzą wojny, narażając się na cierpienia i wielkie tragedie? Dlaczego nie wybierają stylu życia, który ze stuprocentową pewnością zagwarantuje im szczęśliwe życie? Wybór ten jest wyłącznie kwestią wiedzy. Człowiek nie może wybrać właściwego sposobu życia, jeżeli nie wie, który z nich jest dla niego odpowiedni i zapewni mu szczęście. Sposób życia zwierząt jest najstarszy. Od zarania dziejów w umyśle człowieka powstawały wzory postępowania zgodne z kodeksem zwierzęcym. Mówiąc krótko, fizyczna siła oraz przebiegłość górowały nad sprawiedliwością. Taki stan rzeczy nazywamy prawem silniejszego. Pod jego wpływem były kultura życia, jaką stworzył człowiek, a także jego nawyki, przyzwyczajenia i tradycje honorujące dominację silniejszych nad słabszymi. Natomiast prawdziwie ludzki sposób życia jest stosunkowo nowy. Jest on jeszcze w niewielkim stopniu zakorzeniony jako norma w świadomości człowieka. Obecnie przyjęte zasady postępowania nadal skłaniają do posługiwania się prawem silniejszego. Z tego powodu postępowanie odrzucające normy zgodne z kodeksem zwierzęcym, a opierające się na kodeksie moralnym nie jest jeszcze powszechnie przyjęte. Człowiek postępuje zgodnie z nowym kodeksem na zasadzie próby, eksperymentu. Wymiana obowiązujących norm nie następuje samoczynnie. Dokonuje się pod wpływem religii przekazującej przesłanie o miłości bliźniego. A także poprzez formułowanie wzniosłych ideałów oraz humanitarnych praw, pisanych i niepisanych, stanowiących etyczny fundament nowej cywilizacji człowieka.

Doskonała ludzka forma życia jest zatem czymś nowym, czego ziemski człowiek może dopiero się nauczyć. Humanitarna cywilizacja znajduje się w początkowym stadium, ziemskiemu człowiekowi brakuje jeszcze przekonania co do jej wartości. Natomiast w nastawieniu do życia z punktem wyjściowym w stosowaniu prawa silniejszego jest on rutynowanym mistrzem. Oczywiste staje się, że w tych okolicznościach nie może być mowy o pokoju na świecie. Prawdziwy, trwały, upragniony pokój nie może zaistnieć w świecie ziemskiego człowieka tak długo, jak długo będzie on nowicjuszem w procesie tworzenia tego pokoju. Człowiekowi brakuje doświadczeń i przekonań co do słuszności tej drogi rozwoju. Tradycyjnie ulega zwierzęcej mentalności gloryfikującej święty gniew. Nadal idealizuje siłę oręża i moc fizyczną oraz duchową zapewniające przewagę nad otoczeniem. Nadal ulega potrzebie surowej pomsty za wyrządzone krzywdy.

Mentalność współczesnego człowieka pozostaje pod wpływem dwóch kultur. Pierwsza z nich to stara kultura oparta na prawie silniejszego. Idealizuje ona człowieka sukcesu, który dzięki swojej sile fizycznej i sprawności intelektualnej bez skrupułów idzie nawet po trupach, aby ten sukces osiągnąć. Druga kultura jest nowa, niesie ona odrobinę przesłania o bezinteresownej, altruistycznej miłości, jakie znamy dzięki chrześcijaństwu i innym światowym religiom. Tak więc współczesna cywilizacja oraz kultura stosunków międzyludzkich i międzypaństwowych opierają się jednocześnie na nowoczesnych i przestarzałych podstawach. Nowoczesne podstawy to zmiana kodeksu zwierzęcego na moralny oraz zdobycze postępu technicznego i osiągnięcia nauki. Przestarzałe podstawy to normy postępowania pozostające pod dużym wpływem mentalności zwierząt. Prawo silniejszego nadal zajmuje dużo miejsca w świecie człowieka i jest sankcjonowane w obowiązującym prawodawstwie.

Dlaczego ziemski człowiek jest nieszczęśliwy

Konflikt pomiędzy ustępującą kulturą a nowymi wartościami powoduje chaos. Już od stuleci można było usłyszeć słowa wypowiadane z tysięcy ambon: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości. Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód – nakarm go. Jeżeli pragnie – napój go! Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj! Co człowiek sieje, to i żąć będzie. Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną. Jak widać, wszystkie te przykazania służą rozwojowi czysto ludzkiego stylu życia. Nie można ich brać w żaden sposób za propagowanie zwierzęcego stylu życia. Nie ma tu mowy o gloryfikacji świętego, sprawiedliwego gniewu.

Praktykowanie zwierzęcego sposobu życia, nieprzestrzeganie wyżej wspomnianych przykazań wielokrotnie doprowadziło do wojen, w wyniku których wielu ludzi zostało zabitych i rannych. Owoce zwierzęcego sposobu życia to także okaleczenia, tortury, poniżanie i ciemiężenie słabszych, bezbożność, przygnębienie i depresja. Postrzegając użycie przemocy w tym świetle, człowiek zaczyna rozumieć, że stosowanie zwierzęcego kodeksu postępowania nie może przynieść mu szczęścia. Zaczyna także uświadamiać sobie, że trwałe szczęście może przynieść tylko postępowanie zgodne z kodeksem moralnym godnym człowieka. A co może być bardziej naturalnego niż fakt, że człowiek ziemski, istota, która ma człowiecze ciało, powinna mieć także ludzką mentalność? Taka jest naturalna kolej rzeczy, takie są przeznaczenie i wola Boga wobec ziemskiego człowieka. Zaawansowana w swoim rozwoju istota ludzka zaczyna sobie uświadamiać, zaczyna rozumieć, jakimi wartościami powinna się kierować. Pomaga jej w tym jej wewnętrzny głos, głos sumienia. Z każdym razem, gdy posługuje się prawami i tradycjami rodem z królestwa zwierząt(6), mogą ją dręczyć wyrzuty sumienia. Postępowanie takie jest też naruszeniem prawa miłosierdzia przekazanego ludzkości następującymi słowami: jedni drugich gorąco czystym sercem umiłujcie. Naruszając to prawo, człowiek może powiedzieć: Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię właśnie zło, którego nie chcę. Czyż nie jest to przyczyna wszystkich nieszczęść ziemskiego człowieka? Współczesny człowiek znajduje się w zaawansowanym stadium rozwoju i jest inteligentny, ale czy te słowa nie są prawdziwym wyrazem dręczących go wyrzutów sumienia?

Zniewolony umysł

Gdy człowiek nie czyni dobra, które chce czynić, ale w zamian za to czyni zło, którego nie chce czynić, staje się faktem, że nie jest wolną istotą. Bo wolna istota może robić to, co chce. Skoro nie jest wolną istotą, to może być tylko istotą zniewoloną. Zniewoloną tym, co uniemożliwia jej czynienie dobra, które przecież czynić pragnie. Zniewala ją zawsze i bez wyjątku jakaś zwierzęca tradycja, której jeszcze nie przezwyciężyła i której nadal ulega. Tradycje, zwyczaje, nawyki i skłonności zgodne z kodeksem zwierząt stały się dla człowieka jego mentalnym więzieniem. W więzieniu tym człowiek sam siebie naraża na tortury lub samookaleczenie. Ich wymiar będzie odpowiedni dla wymiaru zwierzęcych skłonności w jego świadomości. Jest tak nie tylko z pojedynczym człowiekiem, ale i z całą ludzkością. Cała ludzkość jest zniewolona zwierzęcymi normami życiowymi. Przykładem potwierdzającym ten stan rzeczy było między innymi rozpętanie dwóch światowych wojen, są nim również nieustannie toczące się walki polityczne i religijne. Pogoń, nierzadko po trupach, za profitem, kryjąca się pod pojęciem „biznes”, jest także pochodną zwierzęcego instynktu samozachowawczego. Wydarzenia tego rodzaju dręczyły i dręczą wszystkich mieszkańców Ziemi. Nic dziwnego, że coraz większa liczba Ziemian widzi i rozumie, że nauczanie chrześcijańskiej etyki potrzebne jest nie tylko dzieciom, ale wszystkim ziemskim ludziom. Mądrości życiowe zawarte w Biblii, w tym przesłanie o miłowaniu bliźniego, są skierowane nie tylko do ludzi prostych, naiwnych i niewykształconych, ale też w najwyższym stopniu do wszystkich ludzi na świecie. Zrozumienie i przyswojenie tych nauk jest faktycznie jedynym koniecznym warunkiem, aby cała ludzkość i każdy z osobna człowiek wstąpili na tory wiodące do rozwoju prawdziwie ludzkiej mentalności. Dzięki temu człowiek ziemski stanie się prawdziwym człowiekiem. Nie tylko dlatego, że ma fizyczny organizm człowieka, ale także dlatego, że będzie miał mentalność prawdziwego człowieka.

Nawiasem mówiąc, czy jest ktoś, kto może twierdzić, że bomby atomowe są większym gwarantem pokoju na Ziemi niż zrozumienie i wdrożenie w codzienne życie kodeksu moralnego człowieka? Czy atak śmiercionośną bronią skuteczniej zapewni pokój między ludźmi niż przesłanie o bezinteresownej miłości bliźniego? Czy jest ktoś, kto uważa, że arsenały pełne broni będą przydatne w usuwaniu wszelkich agresywnych tendencji w umyśle i emocjach człowieka, odziedziczonych po przodkach z królestwa zwierząt?

Ziemski człowiek woli brać, niż dawać

Czyż gorzki smak zwycięstwa w wyniku użycia bomb atomowych i innej śmiercionośnej broni, powodującej także kalectwo i spustoszenie, nie wywołuje bolesnych wyrzutów sumienia? Czy sumienie sprawcy nie zmusi go do krzyku zwątpienia skierowanego do niebios: Nie czynię dobra, którego chcę, ale czynię właśnie zło, którego nie chcę! Czy to wyznanie może wynagrodzić krzywdy tym, którzy zostali okaleczeni lub zabici? Czy może ono zwrócić sierotom ich rodziców, a rodzicom ich martwe dzieci? Czy ludzkość może znaleźć spokój ducha i uwolnić się od wyrzutów sumienia, doskonaląc coraz bardziej technikę uśmiercania? Skoro mowa jest o śmierci, warto poruszyć temat samobójstwa. Czy można uznać, że samobójstwo jest wyrazem sensu życia i drogą do szczęścia? Czyż samobójca nie jest najbardziej tragiczną i kapitulującą istotą na świecie? Czy można bardziej starać się uniknąć odpowiedzialności za swoje życie i zrzucić ją na innych? Nawet zwierzęta nie korzystają z takiej mentalnej ucieczki od odpowiedzialności za swoje życie.

Jest duża różnica pomiędzy budową ciała człowieka a jego mentalnością. Ciało człowieka ma piękną budowę. Jego wyprostowana postawa umożliwia mu kierowanie spojrzenia w górę i spoglądanie w stronę gwiazd, w stronę słońca i w stronę Boga. Ale niestety człowiek niezbyt często korzysta z tych możliwości, gdyż jest spętany swoimi zwierzęcymi wyobrażeniami o życiu. Zwierzę prawie zawsze stara się zaspokoić tylko swoje potrzeby. Gdy człowiek postępuje podobnie, można powiedzieć, że kieruje się samolubstwem i egoizmem. Człowiek ten będzie postrzegał siebie samego jako centrum świata. Troska o zaspokojenie tylko swoich potrzeb oraz wyobrażenie, które ma o życiu, tworzą jego światopogląd i poczucie, jaki jest sens życia. Nie widząc innego wyboru niż ten, który dyktuje mu egoizm, staje się nim skrępowany. Przyjmując tę pozycję wyjściową, będzie miał duże roszczenia wobec swojego otoczenia. Jego roszczenia i wymagania będą znacznie przewyższały to, co sam ma ochotę dać swemu otoczeniu. Wynik tego rachunku mówi sam za siebie. Będzie to nierównowaga pomiędzy tym, co będzie chciał brać od swojego otoczenia, a tym, co będzie chciał od siebie dać. A gdy jego roszczenia i oczekiwania nie zostaną spełnione, poczuje się skrzywdzony zarówno przez istoty ze swojego otoczenia, jak i przez swój los.

Sens życia

Aby życie stało się doskonałe, aby można było doświadczyć prawdziwego szczęścia, muszą być spełnione niezbędne warunki określone prawem życia(7). Warunki te powstają, gdy człowiek w relacji ze swoimi bliźnimi woli dawać, niż brać. Tak oto zasada „raczej dawać, niż brać”, czyli przeciwieństwo egoistycznego, roszczeniowego podejścia do życia, umożliwia wzniesienie jakości życia na wyższy poziom. Z tego powodu ludzie, których fundament życiowy stanowi przekonanie, że lepiej jest brać, niż dawać, nie będą mogli doświadczyć prawdziwego szczęścia i doskonałego życia. Człowiek nastawiony wyłącznie na zaspokojenie swoich potrzeb poprzez branie, zabieranie dóbr innym będzie wszędzie napotykać trudności. Trudności te, z powodu swojej niewiedzy, będzie postrzegał jako niesprawiedliwość. Ale pod wpływem prawa karmy w wielu sytuacjach będzie zmuszony do dawania zamiast brania. Oznacza to, że wieczne prawo życia, według którego dawanie jest ważniejsze niż branie, musi być szanowane. W rzeczywistości nikt nie może uniknąć przestrzegania tego prawa.

Wszystko, co ludzie kierujący się egoizmem zabrali swoim bliźnim, musi zostać wcześniej lub później zwrócone. Zwrot ten nastąpi w takiej lub innej formie. Jeśli nie będzie dobrowolny, niewymuszony, to koleje ich losu sprawią, aby tak się stało. Egoistycznie nastawiona osoba będzie postrzegała utratę swoich dóbr, zarówno materialnych, jaki i niematerialnych, jako niesprawiedliwość. Jednak jej doczesna wędrówka i życie, jakie ma, wywoła zwrot nadmiaru zdobytych przez nią wartości. Zwrot dóbr może przybrać różne formy, na przykład utraty wartości materialnych, czyli bankructwa. Może to być utrata wartości niematerialnych, jak na przykład dobrego samopoczucia. Nękający stres może doprowadzić do złamania nerwowego. Prawo karmy regulujące zwrot niesprawiedliwie nabytych wartości może działać bezosobowo, na przykład w formie wypadków. Wypadki zdarzają się często, i tu, i tam, nikt nie może się przed nimi uchronić. Wygląda na to, że nie ma takich sytuacji, w których nieuczciwie nagromadzone wartości nie zostałyby odebrane.

Nierzadko zdarza się, że człowiek ciężko pracuje, ale wydaje się, że wykonuje syzyfową pracę. Poniesione przez niego trudy są znacznie większe od rezultatów. Niezależnie od tego, jak ciężko pracuje, nie może osiągnąć celu. Staje się oczywiste, że pracujący w ten sposób człowiek nie jest człowiekiem wolnym. Faktycznie przebywa w kosmicznym więzieniu. Pobyt w więzieniu napawa go przerażeniem, bo może mu się wydawać, że nie ma z niego wyjścia. Z tego powodu wielu nieszczęśników znajdujących się w takiej sytuacji popełnia samobójstwo. Myślą, że jest to jedyna szansa na opuszczenie „więziennej celi”, w której się znajdują. Odbierają sobie życie w przekonaniu, że samobójstwo oznacza koniec problemów. Wolą tak postąpić, gdyż zniszczenie swojego życia jest lepszą opcją niż egzystencja całkowicie pozbawiona nadziei. Ale po zejściu z tego świata kontynuują swój byt w światach duchowych. A targnięcie się na życie powoduje jeszcze większe obsunięcie się w głębię ciemności. Będą tam spętani i zakuci w kajdany mrocznych wyobrażeń o życiu swoim i o życiu w ogóle. Czy żywa istota może bardziej oddalić się od swojego boskiego i niezależnego stanu, w jakim była pierwotnie?

Czy nie staje się oczywiste dla myślącego człowieka, że takie koleje życia nie mogą być zgodne z jego prawdziwym sensem? Czyż nie widać, że mamy do czynienia z nieszczęśliwym losem? Dobrze się składa, że taki los dotyka tylko niewielkiej liczby ludzi. Powszechne jest to, że ludzkie koleje życia nie należą do doskonałych i przepełnionych szczęściem. Ale wraz z rozwojem ludzie wejdą na wyższy poziom niż ten, na którym ich umysł jest zniewolony, a oni sami przebywają w mentalnym więzieniu. Obok nich są inni ludzie – cieszący się całkowitą wolnością i wykraczającą poza ramy materialnego świata niezależnością. Oczywiście ta ostatnia forma bytu i doświadczania życia musi być bliższa sensu istnienia niż ta, która sprawia, że człowiek znajduje się w kosmicznej niewoli, spętany mentalnymi powrozami i skuty kajdanami.

Kosmiczna wolność, wolność absolutna

Jaka jest różnica w nastawieniu do życia między człowiekiem kosmicznie zniewolonym a istotą korzystającą z absolutnej, kosmicznej wolności? Istota, której brak absolutnej, kosmicznej wolności, oczekuje, aby życie, czyli w tym przypadku jej los i jej otoczenie, zawsze wychodziły na przeciw jej potrzebom. Jednak nie jest to możliwe. Z tego powodu czuje się zawiedziona i idzie przez życie rozczarowana. Życie nigdy nie podporządkuje się człowiekowi, nigdy nie będzie spełniać roli sługi starającego się zaspokoić potrzeby swojego pana. To człowiek musi dostosować się do życia, musi je zaakceptować, a nie odwrotnie. Kosmicznie wolna istota rozumie to. Dlatego ma potrzebę akceptacji i wyjścia naprzeciw swojemu życiu bez mrzonek i złudzeń. Opiera swoje codzienne życie na znajomości i akceptacji kosmicznych praw. Idąc tą drogą, będzie mogła doświadczyć największej radości, szczęścia i poczucia spełnienia. Nie dlatego, że wszystko i wszyscy jej służą, ale dlatego, że byt, którego doświadcza, sam w sobie niesie radość. Nie czuje się zniewolona utrudnieniami i innymi ograniczeniami. Cała jej fizyczna i duchowa struktura służy manifestacji postawy życiowej, której wykładnią jest uznanie wyższości altruizmu nad egoizmem. Egoizm służy do zdobywania wartości przemijających, czasowych, takich jak dobra materialne, władza i prestiż. Altruizm otwiera drogę do zdobycia wartości duchowych, jak bezinteresowna miłość, dobro i szczęście. Są to wartości trwałe, niezależne od otoczenia. Tworzą los człowieka i dzięki temu zabierane są poprzez prawo karmy w następne wcielenia. Dlatego człowiek szukający prawdziwych, nieprzemijających wartości wie, że korzystniejsze dla formowania swojego losu jest dawanie niż branie. Tego rodzaju podejście do życia ochroni go przed doznawaniem zawodów i rozczarowań.

Ludzie z takim nastawieniem do bytu, manifestujący taką postawę życiową, są zawsze i wszędzie potrzebni. Podobnie jest z okazywaniem współczucia i bezinteresownej miłości. Jest to potrzebne nieskończenie wielkiej ilości ludzi. Kosmiczny wolny człowiek zaszedł tak daleko w rozwoju, że posiada boską cechę, dzięki której nie oczekuje od świata czy żyjących w nim istot, by były inne niż takie, jakie są. Jest to wysublimowana, kosmiczna cecha osobowości, dzięki której człowiek całkowicie unika rozczarowań. Będzie go cieszyć każde spotkanie z każdą sympatyczną istotą. Spotkanie z niesympatyczną istotą, być może nawet dokuczającą innym, nie będzie dla niego powodem do irytacji i rozczarowania, gdyż będzie taką istotę rozumiał. Będzie wiedział, że taka jest jej natura, że jej zachowywanie jest zgodne ze stadium rozwoju, w jakim się znajduje.

Za to, że ktoś jest prostacki i prymitywny, nie można go obwiniać. Nie może on okazać zachowania odpowiedniego w wyższym stadium rozwoju, w którym się jeszcze nie znajduje. Kosmiczny wolny człowiek w pełni to rozumie i dlatego nie będzie oczekiwał żadnej innej formy manifestacji niż ta, która jest odpowiednia dla stopnia rozwoju danej istoty. Dzięki rozumieniu tego faktu Chrystus mógł powiedzieć: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. Widział, że uczynki kata są naturalne, bowiem są uwarunkowane jego stopniem rozwoju. Podobnie jest z reakcją na zachowanie tygrysa. Niedorzeczne byłoby złoszczenie się na tygrysa za to, że zabija inne zwierzęta. Tygrys podąża po prostu za swoją naturą.

Co doskonały człowiek wie

Doskonały człowiek wie, że nie można zmienić natury innych istot, złoszcząc się i gniewając na nie. Nie można jakąś siłą przenieść ich z jednego poziomu rozwoju na inny. Rozwój żywej istoty i przejście z jednego poziomu na drugi może się dokonać tylko stopniowo, pod wpływem nagromadzonych doświadczeń życiowych. Aby dana istota znalazła się na wyższym poziomie, musi przejść przez epokę rozwoju prowadzącą do niego. Zmuszanie istoty do określonych zachowań, które nie są naturalne na jej poziomie rozwoju, jest tresurą, taką samą, jakiej poddawane są zwierzęta. Treser może nauczyć je posłusznego wykonywania narzucanych im poleceń w określonym czasie. Zwierzę uczy się tego, czego stojący z biczem w ręku treser od niego wymaga. Aby uniknąć kary, podporządkowuje się woli tresera. Ale tego rodzaju nauka nie ma nic wspólnego z wyniesieniem świadomości zwierzęcia na wyższy poziom rozwoju. Zwierzę nie ma najmniejszego pojęcia, dlaczego ma zrobić to czy tamto. W tym celu potrzebna jest wyżej rozwinięta świadomość, a tej zwierzę przecież nie ma.

Jeśli istota ludzka zostaje zaatakowana przez tygrysa, nie jest to wina tygrysa, ponieważ atak ten jest naturalnym zachowaniem zapewniającym tygrysowi przeżycie. Gdy do tego dojdzie, nie nastąpi to z powodu błędu tygrysa – nie on błądzi, lecz człowiek. Człowiek doskonale wie, jakie jest ryzyko poruszania się w terenie, który jest domeną drapieżnych zwierząt. Analogicznie dzieje się, gdy człowiek znajdujący się na zaawansowanym stopniu rozwoju jest napastowany, dręczony lub nękany przez osobę prymitywną. Wbrew oczekiwaniom odpowiedzialność za zaszłe wydarzenia ponosi on sam, a nie osoba prymitywna. Człowiek ten z góry wiedział, jakie ryzyko wiąże się z poruszaniem się w domenie prymitywnej istoty. Mógł się ustrzec przed złem, które mu zagrażało. Gdy cywilizowany, światły misjonarz uda się do dżungli zamieszkanej przez prymitywne ludy, aby nawracać ludożerców, i zostanie przez nich zabity, odpowiedzialność za to spoczywa nie na ludożercach, ale wyłącznie na samym misjonarzu. Kanibale znajdowali się na swoim terenie i postąpili zgodnie ze swoją naturą. Misjonarz może powiedzieć, że on również podążał za swoją naturą, ale przeliczył się. Opuścił teren odpowiedni dla ludzi na jego etapie ewolucji, gdzie mógł bezpiecznie przebywać. Udał się na tereny zamieszkane przez istoty znajdujące się na innym niż jego stopniu rozwoju. W wyniku tego nie mógł uniknąć narażenia się, w mniejszym lub większym stopniu, na przejawy kultury i zwyczajów ludów wrogo nastawionych do innych ludzi. Ich zachowanie było naturalne na ich stopniu rozwoju. Tak samo jak naturalne są skutki wyskoczenia przez okno z czwartego piętra i upadku na granitowy bruk lub betonową powierzchnię ulicy. Ciało człowieka zostanie okaleczone w wyniku upadku. Okaleczenie jego ciała nie jest powodem, by odrzucić budowanie ulic z twardą nawierzchnią. Winy za kontuzje, a może nawet śmierć, nie ponosi brukarz, ale człowiek, który doprowadził do sytuacji, w której jego ciało nieuchronnie musiało zostać uszkodzone. Czy jaźń i wola człowieka wyskakującego przez okno mogły dzięki temu stworzyć dobre uczynki tak wielkiego formatu, aby zrównoważyć zniszczenie jego ciała, tak samo jak to miało miejsce w przypadku ukrzyżowania Jezusa? To osobny temat. Ale samo nieszczęśliwe wydarzenie nie daje prawa do ataku gniewu lub zemsty na prymitywnych istotach, gdyż znajdowały się na swoich terenach i zachowały się naturalnie, zgodnie ze swoim stopniem rozwoju. Dla nich taki atak byłby równoznaczny z atakiem na ich tradycje i kulturę. Możemy przyjąć za pewnik, że te ludy uważają swoją kulturę za świętą i słuszną.

Sedno prawa odwetu, prawa pomsty

Życie za życie, oko za oko, ząb za ząb, ręka za rękę – to prawo odwetu. Dotarliśmy w naszych rozważaniach do analizy samego sedna tego prawa(8). Otóż prawie wszyscy niewtajemniczeni ludzie mylą się co do jego znaczenia. Z tej przyczyny postępują błędnie. Korzystają z tego prawa, w następstwie czego pojawia się strach, bo przecież kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie. Lęk przed odwetem ogranicza ich duchową wolność i osłabia wolę. Bezwiednie zmieniają swój los w więzienną izolację. Zamiast żyć i cieszyć się życiem, przebywają w swoim własnym mentalnym zakładzie penitencjarnym. Gdy człowiek pała żądzą zemsty, odwetu, ma wtedy zawężony obraz rzeczywistości. A że innych sądzi według siebie, to myśli, że inni ludzie tak samo reagują jak on sam. Jest to nowe źródło strachu przed odwetem. Ponadto nie jest świadomy, że jego relacje z bliźnim i otoczeniem stają się w rzeczywistości takie same, jak między strażnikiem więziennym a więźniami. Są one oparte na wzajemnej wrogości i przemocy.

Więzieniem jest tutaj świadomość człowieka i świat jego myśli. W świecie tym jest cały szereg widzianych przez danego człowieka krain i pomieszczeń. W tych pomieszczeniach i krainach człowiek umieszcza wszystko i wszystkich zgodnie z tym, czy coś lub kogoś darzy sympatią lub antypatią. Potocznie mówiąc, człowiek ma potrzebę szufladkowania, aby mu było łatwiej ogarnąć świat. A zatem jego preferencje „za” i „przeciw” będą fundamentem jego relacji z bliźnim oraz z całym otoczeniem. Od tego fundamentu będzie zależeć, jak kto zostanie przez niego osądzony. Kogo będzie faworyzował? A kogo umieści w więziennej celi? Komu przypadnie wykluczenie, gdyż zostanie zostanie skazany na banicję? Wszystkie te wyroki zapadną w jego świadomości, w świecie jego myśli.

Szczególnie uciążliwe dla zwykłego ziemskiego człowieka jest to, że z góry ma określone oczekiwania odnośnie do wszystkich istot i rzeczy, z którymi zetknie go los. Fakt ten bardzo utrudnia mu życie. Zwykle tworzy sobie jakiś określony obraz otoczenia i ludzi, z którymi się spotyka. Jeśli napotka coś, co nie pasuje do tego obrazu, reaguje na tę różnicę mniejszym lub większym rozczarowaniem. To rozczarowanie może prowadzić do irytacji, co z kolei wiedzie do oburzenia lub gniewu. A stąd jest tylko mały krok do prześladowań lub wojny z nielubianymi przez niego ludźmi. Albo też do całkowitego odrzucenia rzeczy czy idei, która się mu nie spodobała. Ta właśnie negatywna reakcja wynikająca z niespełnionych oczekiwań jest podważaniem, sabotowaniem własnego szczęścia oraz radości istnienia. Nieszczęściem takiego człowieka są wszystkie uprzedzenia – wobec istot, zjawisk i rzeczy – którymi z biegiem czasu wypełnił swoją świadomość.

Im więcej będzie miał takich uprzedzeń i skostniałych oczekiwań co do innych ludzi oraz otaczających go rzeczy materialnych i niematerialnych, tym bardziej będzie uznawał, co widzi oraz z czym i z kim się spotyka w swoim życiu, za nieodpowiednie. Do swoich bliźnich, to znaczy do ludzi ze swojego otoczenia, będzie nastawiony bardzo krytycznie. Będzie dokuczał im swoją negatywną oceną tego, jacy są i co robią. Na tym gruncie uformuje się jego postawa roszczeniowa, bo będzie wymagać, aby byli inni, niż są. Z powodu antypatii zacznie negatywnie wypowiadać się na ich temat – znamy to jako plotki i oszczerstwa. Właśnie przed taką sytuacją Chrystus przestrzegał, mówiąc: Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czy nie ma harmonii między tymi słowami a innym Jego przesłaniem: Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi?

Dlaczego ludzie mają potrzebę osądzać innych

Co jest złego w osądzaniu, krytykowaniu i prześladowaniu innych? Zastanówmy się, czy czasami krytykowanie nie wynika z postawy roszczeniowej. Jakie niebezpieczeństwa niesie ta postawa w stosunku do bliźniego? Wszakże określony człowiek w danej chwili jest dokładnie taki, jaki powinien i jaki może być. Jego zachowanie jest zdeterminowane stopniem rozwoju, na jakim się znajduje. Ale czy ktokolwiek może być inny, niż jest? Czyż osoba o świadomości chrystusowej, duchowy mistrz czy istota o wysokim poziomie intelektualnym mogą być inni, niż są? Czyż nie jest równie niemożliwe, aby bandyta zachowywał się jak sam Chrystus, a Chrystus popełniał takie same przestępstwa jak bandyta? Wobec tego jaki jest sens żądań, by bandyta zachował się podobnie jak miłująca wszystkie istoty osoba o świadomości chrystusowej?

Ta roszczeniowa postawa wobec innych leży u podstaw wszelkich prześladowań i krytykowania bliźniego. Krytyka wynika z faktu, że bliźni daleki jest od spełnienia ideałów i realizowania idei, które zdaniem krytykującego powinien spełnić i realizować. On nie może reprezentować sobą innego stopienia rozwoju niż ten, na którym się znajduje. Nie może być kimś innym niż tym, kim jest. Podobnie jest z innymi stworzeniami. Na przykład tygrys będzie zawsze zachowywać się jak tygrys, a owieczka jak owieczka. Czyli nie ma błędu w tym, że istoty są, jakie są. Jeżeli ktoś będzie krytykował taki stan rzeczy, to błąd nie będzie leżał po stronie zwierząt, ale samego krytyka. Im bardziej okrutna i brutalna będzie jego krytyka, tym bardziej obnaży on swoją własną ignorancję i niedoskonałość. Człowiek ten sądzi i osądza. Jednak nie osądza swojego bliźniego, ale sam siebie. Jest przekonany, że ludzie, których zna, i całe jego otoczenie nie są tacy, jacy powinni być. Ten światopogląd uniemożliwia mu poznanie rzeczywistego otaczającego go świata. Jego przekonania, jego przesądy i uprzedzenia ograniczają jego świadomość i stają się dla niego więzieniem. Człowiek ten nie rozumie, że obraz rzeczywistości, jaką widzi, jest nieprawdziwy, jest sprzeczny z jej prawdziwą naturą. Z tego powodu jego krytyka otoczenia i życie, jakie prowadzi na gruncie mentalności roszczeniowej w stosunku do bliźniego i otoczenia, jest niezgodna z prawami natury. Można o niej powiedzieć, że jest wynaturzeniem. Taka postawa życiowa powoduje, że człowiek znajduje się w stałym konflikcie z prawem życia i prawem wszechobecnej, wszechogarniającej miłości.

Roszczeniowy człowiek będzie zawsze mniej lub bardziej zaangażowany w prowadzenie wojen z bliźnimi oraz ze swoim z otoczeniem. Będzie od nich żądać, będzie wymagać, aby byli tacy, jacy, zgodnie z jego oczekiwaniami, być powinni. To tak samo, jakby wymagać od tygrysa, aby był łagodny jak baranek, i od bandyty, by zachowywał się jak doskonała istota, jaką jest Chrystus. Człowiek ze zniewolonym umysłem jest pozbawiony wolności, znajduje się we własnym mentalnym więzieniu i obserwuje świat ze swojej mrocznej celi. Więzienie to sam stworzył przez swoją ignorancję, uprzedzenia i przesądy. Nie widzi, że bogactwo form i kolorów widocznych w świecie zwierząt jest odpowiednikiem bogactwa kobierca kwiatów. Kwiaty tworzą piękny dywan na łące, jest on w nieprzerwanym rozwoju. Łąką w tej metaforze jest codzienne życie. Kwiaty na łące to niezliczona ilość różnych kolorów i gatunków. Podobnie mentalność ziemskiego człowieka tworzy prawdziwy kobierzec złożony z unikalnej dla każdej jednostki inteligencji, psychiki, temperamentu oraz wrażliwości emocjonalnej. Niedorzeczne byłoby zwymyślanie kwiatu za to, że ma taki, a nie inny kolor i że należy do takiego, a nie innego gatunku. Podobnie bezsensowne jest krytykowanie i potępianie istoty ludzkiej za jej odmianę mentalności oraz za takie, a nie inne etniczne pochodzenie. Oczywiste jest, że kwiat nic nie może na to poradzić, że jest taki, jaki jest. Podobnie jest z ludźmi. Człowiek nie może na czyjeś życzenie zmienić swojego pochodzenia czy mentalności na inne niż te, które ma. Karanie i potępianie istoty ludzkiej, ponieważ nie jest ona aniołem, nie jest geniuszem moralnym, będzie równoznaczne z karaniem psa za to, że jest właśnie psem, a nie inną istotą. Czy można karać zwierzę za to, że nie jest człowiekiem? Tak postępować mogą tylko ci, którzy w swojej ignorancji bezpiecznie „tam zdążają, gdzie aniołowie stąpać śmiałości nie mają”(9).

Co ziemski człowiek wie, a czego nie wie

Ziemski człowiek doskonale wie, że nie ma sensu złościć się na oset z tego powodu, że jest ostem, a nie różą. Tym samym jego podejście do istot z królestwa roślin jest rozsądne. Natomiast jeżeli chodzi o stosunek do innych istot, to żąda, aby każda z osobna i wszystkie razem sprawiały mu radość tak samo, jak raduje go widok pięknych kwiatów, na przykład róż i lilii. Nie rozumie, że istoty z jego otoczenia też kiedyś należały do królestwa roślin, a obecnie są w daleko wyższym stadium rozwoju. Człowiek nie ma specjalnych oczekiwań wobec wyglądu roślin. To znaczy, że myśli racjonalnie. Natomiast wobec istot z królestwa zwierząt, a w szczególności wobec ludzi, ma cały szereg żądań i wyobrażeń, jacy powinni być, aby spełnić jego oczekiwania. Bogactwo różnych barw i kształtów, jakie widzi w królestwie roślin, uważa za naturalne. W królestwie zwierząt jest równie wielka różnorodność jak w królestwie roślin. Jest tak, gdyż to są te same istoty, które obecnie dzięki ewolucji nie są roślinami i wkroczyły do królestwa zwierząt. W królestwie zwierząt też mamy do czynienia z wielką różnorodnością widoczną w budowie zewnętrznej ich organizmów. Ale część zróżnicowania jest niewidoczna i przejawia się w ich ciałach niematerialnych, określających ich mentalność, emocje, temperament. Czyli część bogactwa form i barw widocznych w królestwie roślin u istot z królestwa zwierząt jest niewidoczna, gdyż kształtuje wnętrze tych istot. I dlatego nie jest tak samo widoczna jak w przypadku istot roślinnych dysponujących całą paletą bajecznych kolorów i kształtów. U istot z królestwa zwierząt, a w szczególności w przypadku człowieka, bogactwo różnych form i barw, jakie widzimy w królestwie roślin, uległo transformacji pod wpływem ewolucji. Tworzy teraz ich wewnętrzny koloryt, koloryt mentalny i emocjonalny. Nie jest on fizycznie widoczny tak jak w przypadku baśniowych kolorów kobierca kwiatów. Ten niewidzialny koloryt danego człowieka nazywamy światem jego myśli, jego psychiką oraz postawą moralną. Cechy te nie są fizycznie widoczne. Jednak istnieją i dlatego nie można przyjąć, że wszystkie istoty ludzkie są dokładnie takie same. Ludzie nie są identyczni jak figurki żołnierzyków odlane z ołowiu z tej samej formy, stojący w równych szeregach. Zróżnicowanie, jakie widzimy u roślin, nie ginie pod wpływem ewolucji. Wyżej rozwinięte od roślin istoty różnią się od siebie, ich bogactwo wyraża się w różnych odmianach psychiki i temperamentu. I tak jak kolory i struktura dla każdego gatunku roślin są naturalne, tak też struktura mentalna przejawiająca się w moralności każdego gatunku wyżej rozwiniętych istot jest naturalna.

To właśnie tutaj nieoświecony ziemski człowiek toczy swą walkę z egzystencją. On bardzo dobrze widzi zewnętrzne kolory i strukturę roślin, akceptuje je i uważa, że są naturalne. Jednak nie zawsze potrafi zauważyć i zaakceptować różnorodność mentalnej struktury człowieka. Jest ona równie bogata jak koloryt kobierca kwiatów. U istot w wyższych stadiach rozwoju znajduje swój wyraz w tworzeniu kobierca mentalnego i duchowego. Jest on równie naturalny i oczywisty jak był w przypadku roślin. Bardzo trudno jest ziemskiemu człowiekowi pogodzić się z tym stanem rzeczy. Na przeszkodzie stoi jego ego. Nie potrafi on zaakceptować faktu, że poglądy moralne i życiowe różniące się od jego własnych są równie oczywiste i naturalne. Nie rozumie, że istoty ludzkie, choć zewnętrznie są do siebie podobne, pod względem mentalnym mogą się bardzo różnić. Jedne są jak róże, inne jak osty, inne jak lilie, a jeszcze inne jak mlecze. Człowiek oczekuje, że ludzie – należący przecież do tego samego gatunku i mający podobny fizyczny organizm – będą mieli taką samą psychikę i mentalność, jaką ma on sam. Czyli człowiek domaga się, mówiąc w przenośni, aby lew był łagodny jak baranek. Nie jest to możliwe, bo taki lew szybko umarłby z głodu. Ale to jeszcze nie wszystko. Faktycznie domaga się, aby wszyscy inni ludzie byli tacy sami jak on. Aby mieli takie same poglądy jak on sam. Zagubiony w swojej niewiedzy myśli, że sposób postrzegania życia i moralność zależą od woli człowieka. Nie rozumie, że każdy człowiek może spełnić tylko zasady moralności obowiązujące na stopniu rozwoju, na jakim się znajduje. Jest absolutnie niemożliwe życie według zasad moralnych obowiązujących na wyższym stopniu rozwoju, leżącym ponad jego własną drogą, po której stąpa. Aby było możliwe przyjęcie nowych zasad moralnych, potrzebny jest dalszy rozwój, czyli nowa epoka ewolucji.

Tak długo, jak długo ludzie nienawidzą i prześladują

Zatem absolutnie nie ma sensu oczekiwanie, żeby człowiek spełniał wymogi zasad moralnych z wyższego stopnia rozwoju, jeśli brakuje mu doświadczeń zdobytych podczas wędrówki drogą prowadzącą do właśnie tego stopnia. Nie mając ich, nie może stać się podobny do istot z wyższego stopnia ewolucji. Żadne stworzenie nie może nagle w cudowny sposób wznieść się na wyższy poziom rozwoju. Lew, tygrys lub jakieś inne zwierzę nie może stać się człowiekiem na życzenie, na skutek samego tylko aktu woli. Ta transformacja nie zależy od chęci, ale jest kwestią ewolucji. Tak samo jest z przejściem od wyznawanego światopoglądu i przyjętych zasad moralnych do innych. W tym świetle można zrozumieć, jak niedorzeczne będzie żądanie określonego człowieka, by wszyscy inni mieli takie same poglądy na życie i kodeks moralny. Ta właśnie ignorancja najbardziej utrudnia ziemskiemu człowiekowi tworzenie szczęśliwego losu.

Człowiek jest jak jeden z kwiatów na łące wśród wielu innych różnych gatunków roślin. Dlatego nie może być szczęśliwy, dopóki żyje w złudzeniu, że wszystkie inne istoty, które spotyka, muszą mieć dokładnie ten sam kolor albo taką samą mentalność jak jego własna. Takie oczekiwanie nigdy się nie spełni. Rozczarowanie, poczucie męczeństwa, a następnie przygnębienie wypełnią jego duszę. Kwiaty na łące nie zmienią kolorów ani nie staną się identyczne na życzenie jednego małego kwiatka, który tego pragnie w swojej ignorancji. Ten mały kwiatek, zwany ziemskim człowiekiem, musi zatem jak najszybciej zrozumieć, że nie chodzi o to, by światopoglądy wszystkich ludzi były takie same, jakie on ma sam. Tego rodzaju podejście do świata jest bezsensowne, może być spowodowane tylko głupotą i życiem w świecie iluzji. Oczekiwanie, że świat będzie lepszy, gdy jego własny światopogląd zastąpi bogactwo pięknych barw kwiatów, jakie widzi na łące, jest, delikatnie mówiąc, niedorzeczne. Aby na świecie było lepiej, należy jak najszybciej pozbyć się tej absurdalnej iluzji. Należy zrozumieć, że różnorodność barw i kształtów, bogactwo natury na świecie i w ogóle, istnieje wyłącznie w tym celu, aby Bóg mógł czegoś człowieka o życiu nauczyć. Dlatego niedorzeczne są próby przekonywania Boga, że na świecie będzie dużo lepiej, gdy wszystkie istoty będą takie same, gdy będą mieć takie same spojrzenie na świat. Dopóki człowiek będzie nienawidził i prześladował tych, którzy nie są tacy sami jak on, dopóki dla istot odmiennych od niego nie będzie miejsca w obrazie świata, jaki sobie zbudował, dopóty nie będzie w stanie pojąć ani zobaczyć prawdziwego, rzeczywistego świata stworzonego przez Boga.

Jak oswobodzić zniewolony umysł

Człowiek oczekujący tego, że tylko jego światopogląd będzie miał rację bytu, i odrzucający spojrzenie na świat, jakie mają inni ludzie, staje się więźniem swojego własnego umysłu. Poczucie wolności, poczucie szczęścia i spełnienia jest możliwe tylko wtedy, gdy odrzuci te swoje wewnętrzne mentalne pęta uniemożliwiające mu zobaczenie świata takim, jak go stworzył Bóg. Najwyższa lub najpełniejsza forma szczęścia jest możliwa, gdy człowiek będzie w stanie postrzec wszystko i wszystkich jako obraz i dzieło Boga. Jasne staje się, że nie może być w pełni szczęśliwy, gdy odwraca się od tej wizji, hołdując swoim ograniczeniom. Poczucie nieszczęścia, którego doświadcza, ogranicza go, staje się jego mentalnym więzieniem. Jego zniewolony umysł nie ma żadnej szansy zobaczyć, że w rzeczywistości byt i przebywanie z Bogiem są najwyższym wyrazem szczęśliwości. Człowiek ten przebywa w więziennej celi, której mury odbierają mu wolność i ograniczają możliwość zobaczenia światła. Jest on mentalnie uwięziony. Sam siebie umieścił w tym swoim więzieniu, gdyż oczekuje i żąda, aby świat spełniał jego wyobrażenia. Człowiek ten stawia się w całkowitej opozycji do Boga. Oczekuje, by świata nie był taki, jakim go stworzył Bóg, ale aby był zgodny z obrazem, jaki on sam sobie stworzył w swoim zniewolonym umyśle.

Jednak świat nie może być inny niż ten, jaki jest stworzony przez Boga. Dlatego obraz świata, jaki ten człowiek widzi, będzie jego umysłowym więzieniem. Z tego powodu będzie narażony na przeciwności losu, jak fizyczne cierpienia i katastrofy, choroby i nieszczęścia. Jeżeli chce swój los zmienić, musi zrozumieć, że nie może żądać, aby świat się do niego dostosował, aby zmienił się zgodnie z jego życzeniami. Zamiast tego powinien starać się, by zaakceptować świat takim, jakim jest. Czyli musi odejść od patrzenia na świat przez pryzmat własnych ograniczeń. W zamian powinien starać się dostrzec w obrazie świata dzieło Boga. Zatem kluczem do wyjścia z ciemnego więzienia przesądów i iluzji jest zrozumienie, że wszystko jest bardzo dobre. Żywe istoty nie mogą manifestować niczego innego niż to, co jest charakterystyczne dla ich stadium rozwoju. Zwalczanie tego stanu rzeczy byłoby równoznaczne na przykład ze zwalczaniem instynktu samozachowawczego lwa, aby stał się łagodny jak baranek. Ale wtedy lew długo by nie pożył, bo umarłby z głodu. Człowiek musi zrozumieć, że żadna istota nie może być inna niż taka, jaka jest na swoim stopniu rozwoju. Jej inność nie może stać się podstawą do dyskryminacji, nietolerancji, nienawiści i prześladowań. Gdy człowiek w pełni to zrozumie, zrozumie też sens słów Chrystusa: jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. A także dlaczego powiedział: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.

Tytuł oryginału: „Mentale fængsler”. Na podstawie wykładu wygłoszonego w 1946 roku. Publikacja w 1995. © Martinus Institut 1981. Przekład: Tadeusz Hynek. Korekta: Anna Popis-Witkowska.

 

Przypisy tłumacza

(1) Człowiek ziemski

Człowieka zamieszkującego planetę Ziemię Martinus nazywa „człowiekiem ziemskim”. Według Martinusa człowiek ten nie jest jeszcze w pełni człowiekiem – nie jest człowiekiem doskonałym. Ten ostatni zawsze kieruje się dobrem i uniwersalną miłością, zwaną także miłością bliźniego. Człowiek ziemski jest istotą posiadającą wiele cech czysto ludzkich – dzięki którym nie jest już zwierzęciem – ale też zachowującą cechy charakterystyczne dla zwierząt. Pod ich wpływem może on, tak jak zwierzęta, postępować zgodnie z prawem dżungli, czyli prawem silniejszego, i wykorzystywać swoją przewagę nad słabszymi w celu zaspokojenia własnych potrzeb.

(2) Człowiek doskonały, człowiek z królestwa prawdziwego człowieka

Człowiek ten nie kieruje się w myślach, emocjach i uczynkach prawem silniejszego, które rządzi postępowaniem zwierząt i człowieka ziemskiego, ponieważ wyzbył się zwierzęcych skłonności do życia kosztem innych. Źródłem radości życia nie są dla niego stan majątkowy czy pozycja i władza nad innymi ludźmi, lecz potrzeba czynienia dobra, potrzeba służenia bliźniemu. Kieruje się także potrzebą stwarzania doskonałości tam, gdzie jest chaos, oraz naprawiania tam, gdzie jest błąd. Człowieka doskonałego zawsze i wszędzie prowadzi uniwersalna miłość do Boga, Wszechświata i wszystkich żywych stworzeń. Według Martinusa człowiekiem doskonałym był Jezus Chrystus.

(3) Demonstracją skrajnego przykładu takiej mentalności było posługiwanie się dewizą „Gott mit uns”, czyli „Bóg z nami” przez siły zbrojne Niemiec w czasie II wojny światowej. Można się domyślić, że praktyka ta miała na celu zagłuszanie głosu sumienia żołnierza niemieckiego i przytłumienie poczucia odpowiedzialności za wyrządzoną ludziom krzywdę. Dzięki temu żołnierz niemiecki stawał się skuteczniejszym i bardziej bezwzględnym, nieczułym na ludzkie cierpienie agresorem.

(4) Prawo karmy

Prawo karmy to prawo przyczynowo-skutkowe, dzięki któremu powracają do nas wszystkie uczynki, jakie popełniamy. Karma oznacza w sanskrycie wszelkie ludzkie działanie. Dobre myśli i uczynki wracają do nas jako dobro, podczas gdy złe myśli i uczynki wracają jako zło. Powrót uczynków następuje albo w tym samym wcieleniu, albo we wcieleniach następnych, zależnie od poziomu rozwoju danej istoty i od samych uczynków. W ten sposób w naszym wiecznym bycie nie może zaistnieć żadna niesprawiedliwość, gdyż sami jesteśmy odpowiedzialni za los, jaki nas spotyka. Błędnie uważa się, że prawo karmy jest pojęciem zapożyczonym z religii Wschodu. Tymczasem pojawiało się ono w różnych cywilizacjach i epokach. W zachodnim świecie znalazło wyraz w następujących sentencjach: A co człowiek sieje, to i żąć będzie, a także: Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną.

(5) Drzewo poznania dobra i zła a drzewo życia

Drzewo wiedzy i drzewo życia w symbolice Martinusa znajdują się w dwóch sferach kosmicznego cyklu ewolucji. Drzewo życia znajduje się w tej części cyklu, którą przenika bezinteresowna miłość bliźniego, miłość do wszystkiego, co żyje. Spożywając owoce z drzewa życia, istota żywi się dobrem, bezinteresowną miłością. Martinus nazywa tę sferę królestwem błogości. Kosztowanie owoców z drzewa życia zapewnia dalszy byt w raju. Natomiast skosztowanie owoców z drzewa wiedzy powoduje wypędzenie z raju. To oznacza w terminologii Matrinusa opuszczenie światów duchowych, by zacząć proces odnowy świadomości w nowym kosmicznym cyklu ewolucji. Drzewo wiedzy dostarcza nam wiedzy o świecie materialnym, zdominowanym przez wszystko, co się daje zważyć i zmierzyć. Świat ten zaludniony jest istotami, które interesują się dobrami materialnymi i w celu ich zdobycia kierują się prawem silniejszego.

Gdy istota zaspokoi swój apetyt owocami z drzewa życia, dalsze żywienie się nimi przestaje dla niej być atrakcyjne. Wtedy postanawia skosztować owoców z drzewa poznania dobra i zła. Skosztowanie owoców z drzewa wiedzy powoduje wygnanie z raju. Wtedy istota opuszcza królestwo błogości, wstępując do fizycznego świata. A tam stwarza sobie fizyczny organizm, który musi nakarmić fizycznym pożywieniem. I dlatego w pocie oblicza swego będzie musiała zdobywać pożywienie.

Drzewo wiedzy, drzewo poznania dobra i zła, jest tak nazywane, ponieważ po skosztowaniu jego owoców istoty mogą dostrzec różnicę pomiędzy dobrem a złem. Nie można zdobyć tej wiedzy teoretycznie, lecz tylko poprzez własne doświadczenie w procesie sterowanym przez prawo karmy. Każda energia wprawiona w ruch myślą, mową i uczynkiem wraca do swojego źródła. Tak więc dzięki prawu karmy dana istota może poznać swoje własne uczynki, gdyż ich konsekwencje wrócą do niej jako dobro lub zło.

W wyniku postępowania według prawa obowiązującego w królestwie zwierząt, zwanego prawem silniejszego, silniejsze istoty żyją kosztem słabszych. Prawo karmy powoduje, że każdy uczynek wraca do swojego sprawcy. W ten sposób nawet najsilniejsze istoty, które bez lęku o swój los mogły zadawać cierpienie słabszym od siebie, zdobędą wiedzę o skutkach swojego postępowania, gdyż wróci do nich cierpienie, jakie zadały innym. Gdy istota zdobyła potrzebną jej wiedzę o dobru i o złu, traci apetyt na owoce z drzewa wiedzy i zacznie szukać owoców z drzewa życia. Wtedy przestanie postępować, stosując siłę i agresję w celu zaspokojenia swoich potrzeb, i zastąpi je uniwersalną bezinteresowną miłością.

(6) Królestwo zwierząt

W królestwie zwierząt obowiązuje prawo silniejszego potocznie zwane prawem dżungli. Zgodnie z tym prawem silniejsze zwierzę zabija i zjada słabsze. Prawem tym posługuje się też człowiek. Silniejszy wykorzystuje słabszego, silniejsza firma, nawet oferując gorszy produkt, zdobywa rynek kosztem słabszych firm, silniejsze państwo czerpie korzyści kosztem słabszych państw. W królestwie zwierząt jeszcze nie obowiązuje chrześcijańskie przykazanie miłuj bliźniego swego jak siebie samego, nakazujące miłowanie i siebie, i swojego bliźniego. Istoty z królestwa zwierząt, pod wpływem instynktu samozachowawczego, traktują wszystkie inne istoty przedmiotowo, wykorzystując je w trosce o zaspokojenie własnych potrzeb. Pojęcia takie jak konkurencja, wyzysk, zdobycz stoją nad pojęciami takimi jak współpraca, prawda i dobro.

(7) Prawo życia

Prawo, pod którego wpływem następuje rozkwit życia. Kierując się tym prawem, żywa istota nie buduje swojej egzystencji i szczęścia, zabijając czy wykorzystując inne istoty, ale stara się im pomagać i służyć. Wykształcenie tego systemu wartości następuje wskutek transformacji egoizmu w altruizm. Jeśli większość populacji będzie kierować się prawem życia, czyli prawem wspierającym rozwój życia, znikną agresja, strach, ubóstwo i cierpienia. To, jak zmienia się nasz świat pod wpływem prawa życia, wyraził Tadeusz Śliwiak w tekście piosenki pt. „Niebieski młyn” śpiewanej przez Marka Grechutę:

„Kiedyś gałąź ugięta oznaczała broń

Dziś pod wiatrem się chyli tylko albo ptakiem

Pięść ściśnięta powoli odkształca się w dłoń

Nóż staje się narzędziem a chorągiew znakiem”.

(8) Prawo odwetu

Życie za życie, oko za oko, ząb za ząb, ręka za rękę – to prawo odwetu przekazane ludzkości przez Stary Testament w czasach, w których panowała niczym nieograniczona, nieokiełznana przemoc. Prawo wymierza sprawiedliwość na zasadzie równości: sankcja jest identyczna ze skutkiem przestępstwa. Prawo to, wprowadzając sankcje za przemoc, ogranicza jej stosowanie z powodu lęku przed odwetem. Dzięki temu prawu agresor musi się liczyć z karą za popełnione niecne czyny.

Minusem prawa odwetu jest okoliczność, że każda akcja spotka się z reakcją. Odbierając komuś życie, oko czy ząb, zgodnie z prawem odwetu, ludzie nadal poddani są działaniu prawa karmy. Czyli odwet, pomsta nie gwarantują pokoju, gdyż każdy przejaw agresji wywoła podobną agresję. Gandhi tak to wyraził: „Zasada oko za oko uczyniłaby wkrótce cały świat ślepym”.

Aby stworzyć trwały pokój między ludźmi, Nowy Testament zawiera przesłanie umożliwiające przerywanie łańcucha następujących po sobie przestępstw i odwetów. Tym samym nowotestamentowe prawo umożliwia zakończenie stosowania przemocy. Zostało to wyrażone słowami: Jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! A także: Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną, oraz: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują.

(9) Cytat z utworu „Wiersz o krytyce” angielskiego poety Alexandra Pope’a.


Udostępnij