Tadeusz

Pewne przesłanie będące motorem rozwoju ludzkości

Do pobrania

Tadeusz Hynek

Na przestrzeni tysięcy lat swoich dziejów ludzkość odebrała wiele przesłań, były one wyrazem potrzeb czasów i miały wpływ na jej rozwój. Inspirowały do zmiany ogólnie przyjętego światopoglądu i skłaniały do określonych działań. Niektóre z przesłań miały krótki żywot, inne musiały czekać przez tysiąclecia, aby zostać zrozumiane.

Świat od zarania dziejów rządzony był według prawa silniejszego. Według tego prawa siła, w tym także siła militarna, legitymizowała działania człowieka. Przemoc, wojna były akceptowane, wojny były legalnym działaniem, wystarczyło tylko je proklamować. Nic dziwnego, że w takich warunkach przemoc wielu ludziom jawiła się jako droga do sukcesu. Byli tacy, co zarabiali na chleb z bronią w ręku. Kariera zawodowa w wojsku zapewniała dostatnie życie i szacunek ludności. Jednak droga do stopni oficerskich nie dla wszystkich była otwarta. Przez długi czas historii ludzkości można było zostać żołnierzem najemnym. Był to popularny zawód wśród mężczyzn. Mężczyzna taki, aby zarobić na swoje utrzymanie, walczył i zabijał. Wynagrodzeniem, jakie dostawał, był żołd oraz prawo do grabienia mienia zwyciężonych i gwałcenia ich kobiet. Do dziedzictwa naszej cywilizacji należy także perwersyjna wręcz gloryfikacja przemocy. Mam na myśli oglądanie jak drapieżne zwierzęta rozszarpują na ludzi strzępy, była to doskonała i popularna rozrywka.

W tych czasach, w czasach  prawa dżungli, aby przemoc poddać kontroli, pojawiło się przesłanie przekazane ludzkości przez Stary Testament. Znamy je aż nazbyt dobrze, wyrażone jest słowami „oko za oko, ząb za ząb”. Nie można powiedzieć, że jest to najważniejsze starotestamentowe przesłanie, ale z pewnością jest najbardziej popularne. Bo chociaż inne zawarte tam przesłania nakazują nam „nie zabijaj”, „nie kradnij”, „miłuj bliźniego swego jak siebie samego”, to żadne z nich nie zostało tak powszechnie zaakceptowane, jak przesłanie nakazujące pomstę. Dzięki niemu mógł zostać wyrównany rachunek krzywd. Tym samym przesłanie to skutecznie służyło tłumieniu niekontrolowanej przemocy i dlatego było niezbędne w czasach, gdy przemoc była czymś powszechnym.

Stary Testament zaleca, by każda przewina została surowo ukarana, każda krzywda pomszczona. Ale jak wiadomo, przemoc rodzi przemoc. Z tego powodu akt przemocy, chociaż z subiektywnego punktu widzenia wyrównujący rachunek krzywd, zostanie odebrany przez ofiarę przemocy właśnie jako przemoc. A skoro przemoc należy pomścić, to takie postępowanie prowadzi tylko do następnej przemocy. Może tutaj nastąpić reakcja łańcuchowa. Jednak eskalacja przemocy do niczego nie wiedzie, jest drogą bez wyjścia, chyba że jedna ze stron uzna się za pokonaną. Następuje wtedy pozorny pokój oparty na strachu i nienawiści. Pokój ten szybko może zostać zerwany, gdy tylko pozwolą na to siły pokonanej strony, jeżeli w tym czasie najwyższym prawem nadal będzie prawo silniejszego.

Aby między ludźmi zaistniał prawdziwy pokój, nieniosący zarzewia konfliktów, ale umożliwiający prawdziwie pokojowe współistnienie, człowiek powinien zmienić sposób postępowania. Dlatego przesłanie zawarte w Nowym Testamencie zaleca przewiny wybaczyć. Oczywiście najlepiej byłoby całkowicie odrzucić posługiwanie się przemocą – i to nie tylko fizyczną, ale także emocjonalną i ekonomiczną. Jeżeli jednak już do przemocy dojdzie, najlepiej jest wtedy przemoc wybaczyć. Akt wybaczenia nigdy nie będzie prowokował do pomsty i dzięki temu łańcuch przemocy zostanie przerwany. Nowy Testament zaleca ponadto, aby udzielić pomocy napastnikowi, dając mu dobry przykład, by mógł stać się lepszym człowiekiem. Pomsta, kara stają się niepotrzebne, gdyż miłość wybacza. Strach i nienawiść ustępują tolerancji, życzliwości i woli pokojowego współistnienia. Krótko mówiąc: wybaczanie win przerywa łańcuch przemocy.

Przesłanie Nowego Testamentu umożliwia także zobaczenie we wrogu człowieka. Wynosi to stosunki międzyludzkie na nowy poziom. Zamiast podchodzić do ludzi podejrzliwością, lepiej okazać im życzliwość. Zamiast widzieć w ludziach potencjalnych wrogów, lepiej jest traktować ich jako potencjalnych przyjaciół. W ten sposób strach, bojaźń i wynikająca z nich niepewność będą mniejsze. Ludzie będą mniej skryci, bardziej otwarci, będą bardziej sobą. Pełniej będą korzystali ze swoich talentów i umiejętności w celu stwarzania lepszego życia, nie marnując energii na strach i obronę przed innymi.

Zmiana w podejściu do bliźniego otwiera nowe możliwości o daleko idących konsekwencjach. Jedną z tych konsekwencji będzie nowy zakres praktykowania dobrej woli oraz zmiana w podejściu do miłości. Starotestamentowe przesłanie zakłada, że dobra wola i miłość są dobrem zarezerwowanym dla tych, z którymi łączą nas jakieś więzi. O sile miłości decyduje stopień pokrewieństwa i moc więzi między ludźmi. W pierwszej kolejności miłość jest skierowana do małżonki lub małżonka i potomstwa. Następnie starotestamentowa miłość obejmuje dalszych członków rodziny. Później możemy wymienić naród, kraj. Miłość tego rodzaju łączy nas tylko z tymi ludźmi, których uznajemy za swoich. Pozostali stanowią potencjalne zagrożenie. Oni są rywalizującymi z nami konkurentami, a może nawet potencjalnymi wrogami i z pewnie dobrze nam nie życzą. Można powiedzieć, że Stary Testament dzieli ludzi na swoich i obcych. Swoi zasługują na dobre traktowanie, u jego podstawy leży ufność i życzliwość. Obcy traktowani są z nieufnością, podejrzliwością, a w razie konfliktów – z agresją.

Przesłanie nowotestamentowe nakłania do krzewienia uniwersalnej miłości skierowanej do wszystkiego, co żyje. Wiadomo, że świat jest taki, jakim się go widzi. Z tego powodu każdy człowiek ma duży wpływ na to, w jakim świecie przyjdzie mu żyć i jakim życiem. Czy to będzie życie w obawie, w strachu przed złem? Czy też może życie, w którym będzie miejsce na dobro – dobro, które rośnie, którego będzie coraz więcej, którego wystarczy, aby je dzielić z innymi ludźmi?

Prawdziwe znaczenie nowotestamentowego przesłania staje się wyraźnie widoczne z perspektywy rozwoju z wcielenia na wcielenie zgodnie z prawem karmy i reinkarnacji. Widać wtedy jak na dłoni, że przemoc utrzymuje człowieka w mrocznym życiu, podczas gdy umiejętność i wola przebaczenia winnemu oraz zastąpienia zemsty miłością bliźniego otwiera drogę do lepszego i jaśniejszego losu.

Może nadszedł już czas, aby odrzucić filozofię przemocy i przyjąć przesłanie o wybaczaniu bliźnim ich przewin? Dzięki tej nowej filozofii człowiek nie będzie miał wrogów, chociaż jeszcze nie wszyscy będą w stanie stać się przyjaciółmi.

Zmiana paradygmatu, przed którą stoi ludzkość

Wersja do pobrania

Na przestrzeni dziejów następowały zmiany paradygmatu, a wraz z tym zmieniał się przyjęty przez większość ludzi światopogląd. Kilka tysięcy lat panowały na świecie religie politeistyczne. Ludzie kierowali się głębokim, instynktownym przekonaniem, że wszystko, co się wydarza w otaczającym ich świecie, dzieje się za przyczyną odpowiedzialnych za to bogiń i bogów. Przykładem jest mitologia starożytnych Greków i Rzymian. Człowiek mógł się czuć zabawką w rękach bogów, bo to od ich kaprysów zależały jego losy. Starał się uniknąć ich gniewu, którego wyrazem były klęski żywiołowe. Wierzący zabiegali o przychylność bogów także po to, aby zapewnić sobie zwycięstwo w często prowadzonych wojnach. Od dobrej woli bogów zależała także ochrona przed głodem, chorobami, ubóstwem i niepowodzeniami.

Według ówczesnych wyobrażeń bogowie mieli ludzkie cechy i słabości. Ulegali pokusom i żądzom zaspokojenia przyziemnych potrzeb. Inspirowali do urządzania orgii obżarstwa i orgii seksualnych. Zaspokojenie tego rodzaju potrzeb stało się ideałem a ówczesny system wartości nazwano hedonizmem. Celem kultu religijnego było uniknięcie kataklizmów i zapewnienie sobie przyjemnego życia. Aby to osiągnąć, wierzący starali się zjednać sobie bogów, płacąc im za przychylność. Bo z bogami można było dobić targu, składając im ofiary.

Tego rodzaju religie nie inspirowały do poszukiwania prawdy o życiu, lecz jedynie do znalezienia sposobu na przyjemne życie. Religie te nie wnosiły w ludzkie życie wzniosłych ideałów, nie wyznaczały moralnych kryteriów postępowania, dzięki którym wierzący mogliby wkroczyć na drogę ku lepszemu światu. Religie te w gruncie rzeczy odzwierciedlały, dominujące w tamtych czasach, hedonistyczne wartości. Z tego też powodu upadły wielkie cywilizacje, jak na przykład grecka czy rzymska. Bo gdy cała ludzka uwaga skierowana jest na zaspokojenie potrzeb cielesnych, życie człowieka nie odbiega za bardzo od życia zwierzęcia. Jednak człowiek nie może poprzestać na poszukiwaniu przyjemności, ma także głęboko zakorzenioną potrzebę znalezienia prawdy i odpowiedzi na odwieczne pytanie  kim jest i jaki jest sens jego życia.

Na tym tle pojawia się religia monoteistyczna i wiara w Boga wolnego od ludzkich przywar i słabości. Bóg ten jest niematerialnym, wiecznym bytem. Wyniesiony ponad ziemski padół łączy ludzi we wspólnej wierze. Pomaga człowiekowi wznieść się ponad zniewolenie, w jakie zakuł go hedonizm. W tym celu objawia szereg moralnych zasad, które znamy jako dziesięć przykazań. Dzięki nim człowiek dowiaduje się, że nie należy kłamać, kraść, zabijać, cudzołożyć. Przykazania Starego Testamentu mają na celu pomóc ludzkości wydźwignąć się z mentalności panującej w królestwie zwierząt, w którym rządzi prawo silniejszego. Dekalog nakazuje człowiekowi postępowanie, którego celem nie będzie zaspokojenie, często kosztem bliźniego, swoich przyziemnych potrzeb, lecz szukanie wyższych wartości i prawdy o życiu.

Wyznawców tej religii jeden, jedyny Bóg łączy we wspólnej wierze. Jest to wielki przełom, gdyż w religiach politeistycznych bogów było wielu. Mogli nawet prowadzić ze sobą wojny i pomagali ludziom się zwalczać. Ludzie wierzący w takich bogów nie mieli szans na to, aby wznieść się ku jakimś szlachetniejszym ideałom. Modlili się o wsparcie, aby z pomocą boga czy bogów mogli pokonać swoich nieprzyjaciół. Jest to oczywiście światopogląd pogański. Ofiary i modlitwa w celu uzyskania wsparcia w realizacji niecnych czynów są przejawem pogaństwa.

Na fundamencie tych objawień powstał kościół wraz z obrządkiem religijnym i kapłaństwem. Wyznawców monoteistycznej religii było stosunkowo niewielu i nie należeli do bogatych. Aby jej wyznawcy mogli zdystansować się od otoczenia, wprowadzono szereg tradycji, ceremonii i sakramentów. W przeciwnym wypadku mogłoby nastąpić wymieszanie ze zwolennikami religii politeistycznych, a wtedy dekalog, będący nowym systemem wartości regulującym stosunki międzyludzkie, poszedłby w zapomnienie. Kościół był niezbędny w celu ugruntowania tej religii i jej przesłania.

Różnica pomiędzy chrześcijaństwem będącym pod wpływem Starego Testamentu a chrześcijaństwem zgodnym z duchem Nowego Testamentu dotyczy wyboru drogi wiodącej do Boga. Stary Testament wskazuje wierzącym drogę poprzez przestrzeganie przyjętych zasad, obrządków, ceremonii i sakramentów świętych sformułowanych przez kapłaństwo. Miłość jest tutaj dobrem zarezerwowanym dla małżonki, lub małżonka, następnie potomstwa i członków rodziny, w końcu dla rodu, plemienia i nacji. O sile miłości decydują więzi a w szczególności stopień pokrewieństwa. Ludzie spoza kręgu, który obdarzamy miłością traktujemy jako potencjalnych wrogów. W przypadku konfliktów Stary Testament zaleca wyrządzone krzywdy pomścić.

Natomiast Nowy Testament wskazuje drogę do Boga poprzez uniwersalną miłość skierowaną do wszystkiego, co żyje. Pomsta nie jest ani potrzebna, ani wskazana, gdyż miłość wybacza. Najważniejszą wartością według nauki Nowego Testamentu nie są religijne ceremonie, lecz ponadczasowe i uniwersalne wartości etyczne oraz moralne. Drogowskazem na tej drodze są słowa Jezusa: Miłuj Boga z całego serca swego, z całej duszy, ze wszystkich sił i miłuj bliźniego jak siebie samego. Postępujący zgodnie z tym nakazem zaczynają traktować bliźniego tak, jak sami chcą być traktowani. W ten sposób bliźni przestaje być przedmiotem i zaczyna być podmiotem. Umożliwia to przejście od egoizmu do altruizmu.

Poprzez spełnianie wieczystych praw, które przekazane zostały ludzkości w formie dekalogu oraz przez nauki Jezusa Chrystusa, człowiek staje się w coraz większym stopniu świadomy swojego powinowactwa z Bogiem. Może uzyskać kontakt z Ojcem poprzez swoją wiarę, głos sumienia i intuicję. Duchowa sfera życia zaczyna wykraczać poza wiarę w dogmaty i religijne ceremonie. Kościół i kapłaństwo oraz różne starotestamentowe nakazy i rytuały przestają być potrzebne. Fundamentem duchowości człowieka stają się intuicja i bezpośrednie doświadczanie bliskości Boga.

Dobrym przykładem zmiany paradygmatu, jaką widzimy pomiędzy Starym a Nowym Testamentem, jest odejście od prawa nakazującego postępowanie wg zasady: oko za oko, ząb za ząb. Aby opuścić świat zdominowany przez przemoc i następujące po niej akty zemsty, Jezus mówi: Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną. Następnie zaleca przebaczać bliźnim ich winy. Na pytanie: Ile razy mam przebaczyć bratu, jeśli mi zawini? Czy aż siedem razy?, Jezus odpowiada: Nie mówię ci aż siedem razy, ale aż siedemdziesiąt siedem razy.

W rzeczywistości akt przebaczenia jest jedynym prawdziwym chrztem. Tradycyjny chrzest to ceremonia mająca ograniczony wpływ na wprowadzenie nowo narodzonej istoty ludzkiej na drogę wiodącą ku miłowaniu Boga. Natomiast chrzest moralny, czyli przebaczanie bliźnim, czyni z nas lepszych chrześcijan. Za każdym razem, gdy przebaczmy, jesteśmy o krok bliżej Boga i otwieramy się bardziej na boską miłość. Jezus zaleca kierować się nowotestamentową zasadą takimi słowami: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.

Warto też zwrócić uwagę, że fundamentalne zasady określające, jak człowiek ma postępować z człowiekiem, zostały sformułowane przez religię. Nauka dzierży dzisiaj prawie w każdej dziedzinie życia ludzkiego palmę pierwszeństwa. Tak może się nam wydawać. Ale jak wyglądałby świat, gdyby wolno było kłamać, kraść, zabijać? Czy ludzkość nie wpadłaby w otchłań mroku i chaosu, gdzie króluje jedyne prawo, prawo silniejszego? Wartości etyczne i moralne przekazane ludzkości przez religię porządkują więc nasz świat i wyznaczają kierunek dalszej drogi ku lepszej przyszłości.

Reasumując: na przestrzeni tysiącleci nastąpiła już fundamentalna zmiana paradygmatu, dzięki której człowiek przestał być zabawką w rękach bogów, narażoną na ich gniew. Składanie ofiar i dobijanie targu z Bogiem, aby za życia zapewnić sobie wsparcie Boga oraz po śmierci miejsce w niebie, straciło sens. Obecnie stoimy na pograniczu nowej zmiany paradygmatu, dzięki której człowiek znajdzie drogę ku lepszemu światu nie poprzez ceremonie religijne i datki pieniężne, ale poprzez krzewienie w sobie miłości bliźniego. Patrząc na świat przez pryzmat uniwersalnej, bezwarunkowej miłości, człowiek otwiera się na bezpośrednie doświadczenie bliskości Boga.

Tadeusz Hynek

Optymistyczne podejście do życia

Wersja do druku

Dopóki nasze własne życie jest dla nas tajemnicą, dopóty niewyjaśnione pozostaną tajemnice tego świata. Dlatego można powiedzieć, że gdy poznasz siebie samego, będziesz znał cały świat. Kosmologia – nauka duchowa Martinusa – jest więc nauką o nas. Zajmuje się analizowaniem sensu życia i tajemnic naszej egzystencji.

Wszechświat jest żywą istotą

Wszechświat widziany oczami Martinusa żyje i myśli. Kosmologia opisuje go jako nierozłączną całość, obejmującą absolutnie wszystko. Wszechświat w tym ujęciu jest organicznym, ożywionym tworem, dziełem współegzystujących i współpracujących ze sobą istot, które razem stanowią jedną wszechogarniającą żywą istotę. Możemy ją poznać poprzez różne religie, a nazywana jest „Bogiem”.

Regulowana prawami natury interakcja żywych stworzeń przyczynia się do wykształcenia umiejętności życia w doskonałej harmonii z otoczeniem. Kluczowe znaczenie ma tutaj rozkwit zdolności miłowania bliźniego, pod wpływem którego następuje rozwój świadomości, a docelowo – osiągnięcie świadomości kosmicznej. Przed tym, który ją zyskał, otwierają się tajemnice egzystencjalne oraz źródło samego życia. Człowiek kosmicznie świadomy zawsze kieruje się bezinteresowną, uniwersalną miłością do wszystkiego, co go otacza, w tym do wszystkich żywych istot.

Ani religia, ani stowarzyszenie

Kosmologia Martinusa nie jest religią. Nie można też stać się członkiem stowarzyszenia zrzeszającego jej sympatyków. Martinus nie pragnie zbierać wokół siebie ślepo wierzących, nawiedzonych neofitów. Nie dąży do tego, abyśmy brali jego myśli za pewnik, ale zależy mu, by czytelnik zbadał, czy teoria kosmologii jest zgodna z rzeczywistością – z punktem wyjścia dla osobistych doświadczeń.

Martinus nie poucza, nie moralizuje, lecz wskazuje sposób, w jaki życie samo wpisuje zasady moralne w nasze serca i mózgi. Stworzył zatem nie religię, a naukę duchową, która – jak każda nauka – nie opiera się na wierze, ale na empirycznie poznawanej i sprawdzalnej wiedzy. Zadaniem nauki duchowej jest analiza istoty życia. Uniwersalne, wieczyste prawdy można nazwać kosmicznymi. Osobom, które studiują jego przesłanie, Martinus poleca  kierować się regułą „przyjmij to, co uznasz za pożyteczne i prawdziwe, a resztę pozostaw”.

Kosmiczne podejście do życia

W swoich analizach Martinus przedstawia nowy, kosmiczny światopogląd. Nasza obecna, doczesna ziemska egzystencja została opisana przez pryzmat percepcji ponadzmysłowej. Życie trwa wiecznie i aby je zrozumieć, musi być obserwowane z perspektywy nieskończoności.

Rozwój od zwierzęcia do człowieka

Teoria ewolucji głosi, że człowiek pochodzi od zwierząt. Nauka od dawna uznaje ten pogląd za fakt. Novum w teorii ewolucji w ujęciu Martinusa jest to, że jednostki mają wpływ na swój proces rozwoju. W skrócie: nasz los zależy od nas samych. Wszystko, co robimy, powraca do nas w formie różnych zdarzeń, powodzenia i niepowodzenia, szczęścia i nieszczęścia. Doświadczając konsekwencji własnych uczynków, przeobrażamy się z bardziej prymitywnych form życia w wysoko rozwinięte. Horyzont czasowy tego rozwoju obejmuje niezmiernie długie epoki i ogromną liczbę wcieleń. Obecnie jesteśmy istotami w stadium przejściowym pomiędzy królestwem zwierząt a królestwem prawdziwego człowieka. Z tego powodu zachowujemy się czasami jak zwierzęta – gdy kierujemy się prawem silniejszego, a czasami jak ludzie – gdy postępujemy zgodnie z potrzebą czynienia dobra, pod wpływem świtającego humanitaryzmu i bezinteresownej miłości. Symbolem tego etapu rozwoju jest Sfinks: pół zwierzę, pół człowiek.

 

Nasze egoistyczne skłonności są dziedzictwem panującej w królestwie zwierząt walki o byt. Tam były zaletą i koniecznością, ale obecnie jest inaczej. Wrodzone cechy zwierzęce stanowią raczej zagrożenie dla egzystencji ludzkości. W wyniku ewolucji instynkt samozachowawczy skłania nas do odruchowych reakcji, których skutków nie jesteśmy świadomi, a które tak kierują naszymi uczynkami, abyśmy osiągali przede wszystkim własne korzyści. Jako że człowiek potrafi wznieść się ponad prymitywne zwierzęce zachowanie, w jego duszy toczy się walka pomiędzy odziedziczoną naturą a świtającą świadomością. Naszym kosmicznym przeznaczeniem jest uzyskanie obywatelstwa w królestwie prawdziwego człowieka, gdzie podstawą jest altruizm, czyli prawdziwa miłość bliźniego.

Sami stwarzamy swój los

Dlaczego koleje ludzkiego życia tak bardzo różnią się między sobą? Dlaczego musimy znosić tak wiele cierpień, na które pozornie nie zasłużyliśmy? Dopóki nasza percepcja zmysłowa będzie ograniczona do sfery materialnej, nie zdołamy zgłębić przyczyn naszego losu. Nie jesteśmy świadomi faktu, że teraźniejsze życie jest ogniwem i kontynuacją wiecznie trwającego procesu rozwoju. Dlatego nie widzimy, że wszystko, czego doświadczamy, jest następstwem naszych myśli i uczynków z przeszłości. Nie dostrzegamy też, że nasze dzisiejsze myśli i uczynki tworzą podwaliny losu, który stanie się naszym udziałem w przyszłych wcieleniach.

Martinus analizuje strukturę życia i udowadnia, że śmierć nie istnieje. Przejawy egzystencji, które widzimy, to tylko organizmy służące za narzędzie, jakim różne istoty posługują się w celu doświadczania życia. Te narzędzia podlegają ciągłej wymianie, są tworzone i ulegają rozkładowi. Natomiast samo źródło życia, jakim jest jaźń żywych stworzeń, pozostaje niedostępne dla percepcji zmysłowej i istnieje wiecznie.

Poza fizycznymi organizmami mamy także ciała duchowe. Żyjemy więc w dwóch światach – materialnym i duchowym. Nasza świadomość jest jednak ograniczona do świata materialnego i z tego powodu nasz los jest dla nas tajemnicą. Tymczasem według Martinusa sami stwarzamy swoją dolę i niedolę poprzez myśli i uczynki. Nasza przyszłość leży w naszych rękach. To w nas samych drzemią energie, które będziemy kiedyś mogli wykorzystać po to, by dotrzeć do celu ewolucji i uzyskać pełną wolność i suwerenność.

Sens cierpień

Cierpienia są nieuchronną konsekwencją praktykowania panującego w królestwie zwierząt prawa dżungli, zgodnie z którym każdy osobnik troszczy się tylko o siebie i swoje potomstwo. W przypadku drapieżników dzieje się to kosztem życia innych stworzeń. Według Martinusa cierpienia spełniają ważną misję. Przeobrażają nas, stopniowo wykształcając empatię. Dzięki nim kiełkuje w nas humanitaryzm.

Droga usłana cierpieniami w końcu przywiedzie nas do stanu kosmicznej świadomości, gdzie panuje bezinteresowna, uniwersalna miłość. Zadawanie bliźnim bólu wiąże się z nieznajomością prawa karmy, powodującego, że „co człowiek sieje, to i żąć będzie”. My „nie wiemy, co czynimy”, ale zbierając następstwa swoich czynów, uczymy się odróżniać zło od dobra. Gdy już przyswoimy tę umiejętność, będziemy czynili wyłącznie dobro.

Czy istnieje sprawiedliwość?

Na gruncie związku między przyczynami i skutkami wyrasta pogląd, że we Wszechświecie panuje sprawiedliwość. Według Martinusa kosmiczne prawa natury gwarantują jej panowanie w każdym aspekcie życia. Ponieważ wszystko, czego doś1)wiadczamy, stanowi następstwo naszych własnych uczynków, to nikt nie cierpi bez winy. Samo pojęcie winy traci jednak sens, bo przyczyną złego postępowania jest tylko niewiedza. Najgłębsze podłoże cierpień człowieka nie ma więc nic wspólnego z tak zwanym wrogim nastawieniem innych.

Nasi „wrogowie” są tylko posłańcami przynoszącymi skutki naszych wcześniejszych uczynków, popełnionych w tym albo w poprzednich wcieleniach. Zgodnie z kosmiczną perspektywą „zło” tkwi w naszym wnętrzu. Martinus podkreśla, że nie istnieje zło, a tylko niewiedza, oraz że człowiek jest sam dla siebie największym, choć nierozpoznanym wrogiem. Ponieważ nie możemy doświadczać innych cierpień niż te, które w przeszłości zadaliśmy innym, to stopniowo zaczynamy intuicyjnie przeczuwać panowanie wszechobecnej wyższej sprawiedliwości.

Sens życia i cel ewolucji

Rozwój przebiega według uniwersalnych, kosmicznych praw. Przed człowiekiem, który jest ich świadomy, wyłania się sens istnienia i zarazem cel ewolucji. Noce i dni oraz zimy i lata następują po sobie w regularnych odstępach czasu, i tak samo miłość następuje po nienawiści, a światłość po mroku(1). Kosmicznym celem ewolucji jest stworzenie królestwa pokoju. Na tym etapie znikną granice państwowe i wszystkie narody świata zostaną zjednoczone. Państwo globalne nie może jednak powstać w wyniku decyzji politycznych, ale tylko poprzez naturalną ewolucję. Nauka duchowa Martinusa analizuje warunki rozwoju tej nowej cywilizacji.

W swoich rozważaniach Martinus przyjmuje kosmiczną perspektywę, która umożliwia wgląd w naturę Wszechświata. Następnie, za pomocą logicznej analizy, udowadnia, że miłość uniwersalna, czyli miłość bliźniego, stanowi część zwykłego porządku świata podlegającego prawom natury. Nie jest ona zatem tylko piękną utopią czy złudzeniem, a faktem. U ludzi miłość ta pojawia się, gdy pomiędzy intelektem a uczuciami panuje harmonia, dzięki której odczuwamy więź z wszystkimi żywymi istotami. W skali kosmicznej miłość uniwersalna jest samą osnową Wszechświata. W wyniku rozwoju człowiek w końcu zrozumie rzeczywistość, a wtedy osiągnie jedność ze źródłem życia, czyli z Bogiem.

Kim jest Martinus?

Martinus jest twórcą Trzeciego Testamentu zawierającego między innymi siedmiotomową pracę Livets Bog. Główne dzieło uzupełniają cztery tomy Det evige verdensbillede I–IV („Wieczysta natura świata I–IV”), w których za pomocą kolorowych symboli wyjaśnione są podstawowe zasady kosmologii. Całkowity dorobek myśliciela obejmuje wiele artykułów i książek – razem około siedmiu tysięcy stron.

Martinus urodził się w 1890 roku w miasteczku Sindal na północy Półwyspu Jutlandzkiego w Danii. W marcu 1921 roku doświadczył głębokiego przeobrażenia świadomości, które zainspirowało go do prac nad kosmologią. Ta niezwykła transformacja opisana jest przez samego mistyka w przedmowie do głównego dzieła:

„Chrzest w ogniu kosmicznym, który przeszedłem, a którego bliższej analizy nie mogę tutaj dokonać, pozostawił po sobie całkowicie nowe zdolności percepcyjne. Umożliwiły mi one, nie w przebłyskach, lecz w permanentnym stanie świadomości, postrzeganie wszystkich duchowych sił tworzących świat materialny, niewidzialnych przyczyn, wieczystych praw natury oraz energii i fundamentalnych zasad kierujących Wszechświatem. Tym samym otworzyłem się na misterium bytu. Zostałem wtajemniczony w Boską Zasadę Tworzenia”.

Przemiana świadomości i wynikające z niej objawienie absolutnej wiedzy stały się podstawą sześćdziesięcioletniej działalności twórczej Martinusa, trwającej aż do jego śmierci w 1981 roku.

W oparciu o broszurę Rolfa Elvinga „Martinus kosmologi – et optimistisk livssyn”. Przekład i opracowanie: Tadeusz Hynek.

 


Przypisy tłumacza

(1) Poeta wyraził to następującymi słowami: „Kiedyś gałąź ugięta oznaczała broń / Dziś pod wiatrem się chyli tylko albo ptakiem / Pięść ściśnięta powoli odkształca się w dłoń / Nóż staje się narzędziem a chorągiew znakiem.”

Informacja o kosmologii

Do pobrania

Znany angielski pisarz H.G. Wells napisał opowiadanie o krainie ślepców. Widzący człowiek, przybysz z obcego kraju, przeżywa niezwykłe przygody wśród ludzi, dla których zmysł wzroku jest czymś nieznanym. Opowiada im o słońcu, o niebie i innych dziwnych dla nich rzeczach, które zna dzięki swojej – im niedostępnej – zdolności widzenia. Jednak trudno jest mu przekonać niewidomych, by w jego opowieści uwierzyli. Spotykają go zniewagi i podejrzenia, a w końcu musi z tej krainy uciekać.

Nie wiem, czy pisarz chciał wyrazić jakiś głębszy sens w swoim fascynującym opowiadaniu, ale można je odebrać jako metaforę stosunków międzyludzkich. Zawsze było trudno wysoko rozwiniętym duchowo ludziom – „widzącym” w szerszym znaczeniu tego słowa – zostać zrozumianymi przez im współczesnych. Trudno było im pozyskać zaufanie ogółu, gdy objaśniali to, co poznali dzięki swojemu wykraczającemu ponad przeciętność postrzeganiu. I z drugiej strony – trudno było gromadzie „ślepych” zrozumieć niedostępną im wiedzę. W takich przypadkach zawsze upływało dużo czasu, zanim ludzkość taką wiedzę zaakceptowała.

Celem tej rozprawy jest prezentacja duńskiego mistyka Martinusa, który zszedł z tego świata 8 marca 1981 roku w wieku 90 lat. Pomimo swojej wieloletniej i intensywnej działalności jest jeszcze mało znany zarówno w Danii, jak i na świecie. Martinus daleko wyprzedził swoich współczesnych pod względem poznania świata i percepcji rzeczywistości. Jego książki są napisane dla ludzi przyszłości. Kim był ten człowiek, którego przesłanie ma duże znaczenie i wywołuje wielkie zaangażowanie wśród będących w stanie je zrozumieć?

Martinus urodził się 11 sierpnia 1890 roku w małym mieście Sindal położonym na północy Półwyspu Jutlandzkiego. Tam w ubóstwie spędził dzieciństwo. Jego skromne wykształcenie ograniczało się do kilku klas szkoły wiejskiej, w której w okresie prac polowych nauczano tylko dwa razy w tygodniu. W wieku dwunastu lat został pastuchem, a sześć lat później zdobył wykształcenie mleczarza. Był to wówczas bardzo popularny zawód w rolniczej Danii.

Chrzest w kosmicznym ogniu

Gdy Martinus skończył 30 lat, spotkało go zdarzenie, które całkowicie zmieniło jego życie i stało się początkiem jego działalności jako duchowego nauczyciela. Poprzez objawienie doświadczył on duchowego światła o tak niesłychanej mocy i intensywności, że było ono prawie paraliżujące. W książce, w której opisał swoje wspomnienia, noszącej tytuł „O narodzinach mojej misji”, nazwał to wydarzenie „chrztem w kosmicznym ogniu”. Dzięki temu chrztowi nastąpiła ekspansja jego świadomości.

„Ale chociaż te nieziemskie przeżycia musiały zakończyć się, nie powróciłem już nigdy całkiem do materialnego świata. Nastąpiła przemiana mojej istoty, stałem się świadomy całkiem nowego ciała i wstąpiłem do nowego świata. Od tej chwili duchowy świat, leżący ponad wszystkimi fizycznymi zjawiskami, pozostał stale widoczny dla mojej dziennej świadomości. Oświecony promieniem złotego światła stałem się świadomy swojej wiecznej egzystencji. Uzyskałem zdolność ponadczasoprzestrzennego widzenia, dzięki niej mogłem postrzec, że nie ma czegoś takiego jak śmierć. Zobaczyłem, że we Wszechświecie istnieje jedynie życie, a mrok i cierpienie są tylko ukrytą miłością. Ponadto zobaczyłem, że Bóg jest obecny we wszystkim i we wszystkich”.

Przed tym wydarzeniem Martinus był całkiem nieświadomy wszystkiego, co kryje się pod pojęciem świata ponadzmysłowego.

„Nie wiedziałem nic ani o nieśmiertelności, ani o reinkarnacji. Nie znałem prawa karmy ani prawdziwej tożsamości zwierząt. Nie wiedziałem nic o uniwersalnej miłości ani też o genezie Wszechświata. Nie miałem żadnego realistycznego doświadczenia z odczuciem bliskości Boga. Z religijnego punktu widzenia byłem czystą, niezapisaną tablicą. Stan ten mógł się zachować do mojego dojrzałego wieku dzięki szczęśliwej okoliczności, że w swoim życiu nigdy nie miałem okazji poznać żadnej religijnej sekty ani też nie miałem okazji czytania książek. Nie pobrałem żadnej innej nauki niż ta, która nie wykracza poza podstawową edukację dzieci. Tym niemniej byłem bardzo religijny i żywiłem głęboką miłość do Boga. Nie potrafię przypomnieć sobie ani jednego dnia bez modlitwy. Ale ta religijność była moją tajemnicą”.

„Jezus był dla mnie największym autorytetem i wzorem. Kiedykolwiek miałem jakieś wątpliwości, stawiałem sobie pytanie: «Co zrobiłby w danej sytuacji Jezus?». I odpowiedź zawsze przychodziła natychmiast. W przeciągu ułamka sekundy wiedziałem, co uczyniłby Chrystus. Praktyka ta przywiodła mnie w pobliże Boga. Wszystkie trudności, pokusy i pułapki, przez które w mniejszym lub większym stopniu musi przejść każdy młody, wkraczający w życie człowiek, zostały mi zaoszczędzone. Było to możliwe dzięki boskim wskazówkom, które intuicyjnie mogłem odebrać w każdej sytuacji”.

Martinus opowiada, jak dla jego najbliższych przyjaciół stał się widoczny fakt, że duchowa energia może przeobrazić niewykształconego człowieka. Dzięki temu przeobrażeniu stał się – bez znajomości książek i zawartej w nich wiedzy – ekspertem w dziedzinach takich jak zagadnienia egzystencjalne, wiedza o ewolucji żywych istot, nauka i religia.

Czuł silną potrzebę przekazania ludziom kosmicznej wiedzy, która otworzyła się przed nim. Musiał zaniechać anonimowego życia i biurowej pracy w mleczarni, aby wystąpić publicznie, najpierw jako autor, a później także jako wykładowca. W 1932 roku, dzięki ekonomicznej pomocy przyjaciół, wydał pierwszy tom swojego głównego dzieła „Livets Bog”. A kiedy siódmy i ostatni tom tego dzieła ukazał się w 1960 roku, liczyło ono około 3000 stron. Obok „Livets Bog” napisał następujące książki: „Logik”, „Bisaettelse” i „Det Evige Verdensbillede” oraz szereg książek w mniejszym formacie, zawierających m.in. artykuły będące transkrypcjami wygłoszonych wykładów. Cała literatura autorstwa Martinusa otrzymała wspólny tytuł „Trzeci Testament”.

Można powiedzieć, że tematem pism Martinusa jest analiza całego Kosmosu. Zanim zaczął pisać, odebrał w formie obrazów wizję struktury Wszechświata. Na podstawie tej wizji stworzył najważniejsze symbole. Często musiał pisać o pojęciach i procesach, które dla czytelników są nowe i nieznane. Z tego powodu są trudne do opisania i wyjaśnienia, a tym samym trudne do zrozumienia. Aby ułatwić odbiór, wpadł na pomysł przedstawienia swojej ponadzmysłowej wiedzy za pomocą symbolicznych ilustracji. Każdy kolor i każda figura geometryczna mają tam swoje określone znaczenie. Dla człowieka, który chce zgłębić naukę duchową, symbole są dużą pomocą. Razem z książkami będą w przyszłości stanowić jasną i niedwuznaczną prezentację poglądów Martinusa na naturę Wszechświata.

Instytut Martinusa i Centrum Martinusa

Wokół Martinusa zebrała się gromada zainteresowanych nauką duchową. Słuchali oni wkładów i w grupach studiowali jego książki. W 1935 roku powstał ośrodek wczasowy w Klint na północno-zachodnim wybrzeżu Zelandii, który później stał się Centrum Martinusa. Jest to miejsce spotkań ludzi zainteresowanych jego pracą. Centrum położone jest nad morzem, znajdują się tam sala wykładowa, biblioteka oraz restauracja. Zakwaterowanie jest możliwe w pawilonie oraz w domkach letniskowych. W okresie letnim prowadzone są kursy i cykle wykładów. W miłej i pełnej spokoju atmosferze odbywają się spotkania ludzi pochodzących głównie z krajów skandynawskich, ale przybywają tu goście także z dalszych stron świata.

Od 1943 roku zainteresowani studiowaniem nauki duchowej Martinusa mogli spotykać się w posiadłości położonej w Kopenhadze, gdzie później został otwarty Instytut Martinusa. Jest tam sala wykładowa oraz lokale mieszczące wydawnictwo, redakcję miesięcznika „Kosmos” oraz administrację Centrum Martinusa w Klint. Zadaniem Instytutu jest realizacja następujących celów wyższej użyteczności publicznej:

● zachowanie dzieł Martinusa dla przyszłych pokoleń w niezmienionej, oryginalnej formie;
● udostępnianie tych dzieł poprzez publikacje, tłumaczenia na języki obce, organizowanie kursów etc.

Statut Instytutu wyklucza założenie zrzeszenia pracującego na rzecz rozpowszechnienia nauki duchowej Martinusa. I chociaż można mówić o pewnej duchowej wspólnocie albo poczuciu przynależności ludzi zainteresowanych nauką duchową, to nie istnieje organizacja, której można zostać członkiem. Nauka duchowa Martinusa jest dostępna dla wszystkich, każdy może ją studiować. Tworzenie organizacji, aby osiągnąć ten cel, jest zupełnie zbędne. Martinus sprzeciwiał się tworzeniu organizacji w ogóle. A to z powodu ryzyka, gdyż taka organizacja mogłaby nadać ruchowi zainteresowanych studiowaniem nauki duchowej cech sekty religijnej. Tego zdecydowanie pragnął uniknąć. Nauka duchowa Martinusa nie jest podatna na zamknięcie w wąskich ramach sekty. Nie zawiera nakazów i zakazów, nie ma tam dogmatów i przykazań. Jej przesłanie nawołuje do samodzielnej analizy intelektualnej i z tego powodu nie ma potrzeby, by cokolwiek przyjmować na wiarę. Nauka ta nie ma nic wspólnego z religią.

Kosmologia – nauka duchowa Martinusa

Nie jest możliwe w ramach tej rozprawy przedstawienie wszystkich poglądów Martinusa na naturę Wszechświata, byłoby to zbyt duże wyzwanie. Ale spróbuję tu zaprezentować zarys najważniejszych moim zdaniem zagadnień. Są one dogłębnie wyjaśnione w książkach i artykułach Martinusa.

Kosmologię Martinusa można nazwać nauką o ewolucji, ponieważ rozwój jest centralnym pojęciem w całym świecie jego myśli. Zakres tego rozwoju idzie o wiele dalej niż znana nam z biologii ewolucja gatunków. Kosmologia Martinusa jest bez wątpienia największą, o najszerszym zasięgu teorią rozwoju, która w ogóle kiedykolwiek powstała. Czy jest to tylko teoria? Dla większości ludzi pozostanie jedynie teorią, jednak taką, której prawdziwość można intuicyjnie potwierdzić lub logicznie zaakceptować w chwilach największej jasności umysłu. Dla Martinusa była ona poznaną przez niego rzeczywistością. Według niego wszelkie życie trwa wiecznie, istniało zawsze i w rzeczywistości nie istnieje nic innego niż życie. Śmierć jest jedynie złudnym przeciwieństwem życia.

Martinus posługuje się ponadzmysłową obserwacją rzeczywistości. Na podstawie analizy obserwowanych faktów i zjawisk nauka duchowa, jaką stworzył, dostarcza logicznych uzasadnień i wyjaśnień, tworząc wiedzę o naturze danej dziedziny czy przedmiotu. Jak wiadomo, wiedza zdobyta metodą naukową musi być sprawdzalna i niezależna od poglądów obserwującego. Wynik obserwacji zależy w bardzo dużej mierze od uzdolnień i świadomości. A te są bardzo różne, nie każdy człowiek postrzega to samo i tak samo. Dlatego Martinus zaleca, aby niczego nie przyjmować na wiarę. Od nas samych zależy, jaka część wiedzy zawartej w nauce duchowej stanie się naszą wiedzą. Prawdziwość tej wiedzy możemy sami intuicyjnie potwierdzić, jej logikę możemy sprawdzić na podstawie samodzielnych obserwacji i przemyśleń. Zainteresowanym studiowaniem nauki duchowej Martinus zaleca się stosowanie do następującej zasady: „Przyjmij to, co uznasz za logiczne i prawdziwe, a resztę pozostaw”.

Martinus był w pełni świadomy relatywizmu pojęć moralnych. Nie moralizował, lecz analizował i wyjaśniał. Jego nauka pokazuje związki między różnymi aspektami rzeczywistości: dlaczego one są takie, jakie są, dlaczego my jesteśmy, jacy jesteśmy. A także co możemy zrobić, aby poznać siebie samych i zrozumieć, gdzie obecnie znajdujemy się w swoim wiecznie trwającym rozwoju. W ten sposób pomaga odnaleźć dalszą drogę w naszej wędrówce przez życie.

Według Martinusa rozwój etyki jest jedyną drogą zapewniającą postęp. Człowiek może dużo zrobić, aby postęp ten nastąpił szybciej i aby był oparty na trwałych podstawach. W tym celu Martinus poleca, by „miłować bliźniego swego, być dobrym i życzliwym człowiekiem. Jest to najlepsze ze wszystkich możliwych ćwiczeń. Jeśli będzie ono wykonywane, wszystko inne ulegnie poprawie”.

Czym są pogaństwo i chrześcijaństwo według nauki duchowej?

Martinus często cytuje Biblię, a w szczególności wypowiedzi przypisywane Jezusowi. Czyni to z dwóch powodów. Po pierwsze, aby wyjaśnić sens cytowanych sentencji z punktu widzenia nauki duchowej. Po drugie, aby pokazać zbieżność i spoistość nauki duchowej z naukami Nowego Testamentu. Dzięki temu przed wnikliwym czytelnikiem otwiera się całkiem nowe spojrzenie na sens zawartych w Nowym Testamencie słów Jezusa. To, co przedtem było mroczne i niepojęte, staje się jasne i zrozumiałe. To, co przedtem wydawało się zrozumiałe, okazuje się mieć dużo głębsze znaczenie, niż można było przypuszczać. Perspektywa postrzegania rzeczywistości staje się szersza.

Zacznijmy, biorąc pod lupę doktrynę kościoła chrześcijańskiego. Kościół uczy, że wszyscy ludzie, którzy nie zostali ochrzczeni, są poganami. Wiadomo, że poganie po śmierci zostaną wiecznie potępieni i spędzą resztę swojej egzystencji w piekle. Do pogan Kościół zalicza wszystkich, którzy nie zostali ochrzczeni. Czyli ludzi prymitywnych, żyjących w dżungli albo na stepach, ale także hindusów, buddystów, muzułmanów i ateistów. Nawet małe dzieci, które zmarły zaraz po urodzeniu, też są według Kościoła poganami. Natomiast chrześcijanie to ci, którym udzielono sakramentu chrztu. Oni po śmierci i po sądzie ostatecznym pójdą do nieba. Martinus wskazuje, że według nauk Kościoła większe szanse na wieczne życie w niebiosach może mieć ochrzczony człowiek o wątpliwej moralności niż niewinne dziecko albo dobry człowiek, jeżeli nie mają sakramentu chrztu. Nie jest to logiczne i wielu samodzielnie myślących nie może tego zaakceptować. Współczesnemu człowiekowi trudno też zaakceptować, że chrześcijanie są według Kościoła wybrani przez Boga i przez to lepiej traktowani, natomiast poganie skazani zostaną na potępienie.

Jak widać, doktryna Kościoła jest bardzo problematyczna. Istotne są tutaj kryteria, jakie trzeba spełnić, aby mienić się chrześcijaninem.  Martinus uważa, że nie można zostać chrześcijaninem, tylko przyjmując chrzest. O tym, czy ktoś jest chrześcijaninem, nie decydują sakramenty i rytuały, ale osobowość człowieka i jego postępowanie. Jeżeli człowiek ma osobowość, o jakiej mówił i nauczał Jezus Chrystus, to jest chrześcijaninem. Natomiast jeżeli takiej osobowości nie ma, to jest poganinem. Tak więc nie można zostać chrześcijaninem tylko dzięki sakramentowi chrztu, natomiast można jak najbardziej być chrześcijaninem bez chrztu udzielonego przez Kościół.

Aby zostać chrześcijaninem, wystarczy odrzucić pogańskie poglądy i postępowanie. Na przykład należy przestać kierować się zasadą oko za oko, ząb za ząb, a w zamian za to przebaczyć bliźniemu jego przewiny. Jezus wyraził tę zasadę słowami: Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Na pytanie, ile razy dziennie należy przebaczyć bliźniemu, Jezus odrzekł: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy”.

Przyznanie Jezusowi prawa definiowania, kogo należy uznać za chrześcijanina, a kogo za poganina, nie może być uznane za obrazoburcze. Jezus Chrystus wyraźnie wskazuje, że decydujące znaczenie ma osobowość człowieka i jego postępowanie a nie sam sakrament chrztu. Kościół posługuje się swoimi kryteriami ze względu na potrzebę ugruntowania władzy, ale nie daje żadnych gwarancji, że przyjmujący chrzest człowiek faktycznie będzie postępował jak chrześcijanin.

Chociaż Biblia jest podstawą religii chrześcijańskich, to poglądy Martinusa na temat chrześcijaństwa i pogaństwa są ponadreligijne. Religie mają za zadanie przekazać ludzkości pewne prawdy oraz inspirować do kierowania się w postępowaniu pewnymi zasadami. Ale to, jaki człowiek jest, jaka jest jego osobowość – to kwestia ponadreligijna. Ludzie, którzy myślą tylko o sobie i dla odniesienia własnej korzyści skłonni są oszustwa, do użycia przemocy fizycznej, psychicznej czy ekonomicznej, ludzie nietolerancyjni, obłudni, wywyższający się nad innych oraz zadający innym ból i cierpienie, żądni zaszczytów, bogactwa i sławy, ludzie mający na względzie tylko swoje dobro i swój interes, są według Martinusa poganami.

Natomiast ci, którzy kierują się miłością bliźniego, czyniący dobro, bezinteresownie pomagający innym, skromni, służący ogółowi talentem i uczynkami, mający potrzebę krzewienia pokoju, zarówno w swoich relacjach z bliźnimi, jak i na świecie, ludzie tolerancyjni, wyrozumiali, okazujący empatię i życzliwość – są chrześcijanami.

Dowodów słuszności Martinusowej definicji pogańskiego i chrześcijańskiego postępowania, dostarcza Nowy Testament. Pierwszy przykład – Jezus rzekł: Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. W przełożeniu na niereligijny język można to wyrazić tak: kto nie postępuje zgodnie z nauką Chrystusa, chociaż uważa się za chrześcijanina, faktycznie jest poganinem. W takiej mniej więcej sytuacji znajduje się obecnie Kościół chrześcijański. Codziennie głoszone są tam wzniosłe słowa o miłowaniu bliźniego, ale sam Kościół i duchowieństwo wywyższają się nad ludźmi w swoich dążeniach do bogactwa i wygodnego życia kosztem innych. Czyli Kościół nie praktykuje chrześcijaństwa, lecz pogaństwo. Następny przykład: Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali. Można to wyrazić słowami: będziecie chrześcijanami, jeśli będziecie tolerancyjni, dobrzy i życzliwi dla siebie nawzajem. To oznacza też, że brak tolerancji, dobroci i życzliwości w stosunkach międzyludzkich świadczy o pogaństwie. I tak duchowny straszący gniewem Boga i grożący wiecznym potępieniem sprzeniewierza się zasadom chrześcijaństwa. Czyli w gruncie rzeczy reprezentuje swoim postępowaniem pogaństwo.

Były takie czasy, gdy znak krzyża zdobił zbroje i chorągwie rycerzy walczących ogniem i mieczem, zabijając niezliczone zastępy „pogan” w imię Jezusa. Czy można takie postępowanie nazwać chrześcijaństwem? Zdecydowanie nie, to było pogaństwo. W dzisiejszych czasach groteskowym wyrazem tego rodzaju chrześcijaństwa jest obrona krzyża, który na skutek agresji „chrześcijan” traci swoje symboliczne znaczenie i staje się zwykłym kawałkiem drewna.

Symbol krzyża na karetkach pogotowia i uniformach sanitariuszy niosących pomoc rannym jest prawdziwym znakiem chrześcijaństwa. Kościół chrześcijański stworzył liturgię, sakramenty święte. Ale Kościół postępujący niezgodnie z zaleceniami Jezusa, mimo że głosi chrześcijaństwo, jest przesiąknięty pogaństwem. Wszelkie działania w celu zaspokojenia egoistycznych żądz i potrzeb to przejawy pogaństwa. Wszelkie działania altruistyczne, jak pomoc tym, którzy są w potrzebie, pomoc lekarska, troska o ludzi, o ich edukację i o ich dobro, domy spokojnej starości, Czerwony Krzyż i szereg innych organizacji, w tym charytatywnych, oraz stworzenie ONZetu, aby pracował rzecz pokoju i przestrzegania międzynarodowego prawa – są przejawem chrześcijaństwa.

Reinkarnacja, prawo karmy, ludzki los a kosmiczna ochrona

Martinus wyjaśnia kształtowanie naszego losu poprzez prawo karmy i zasadę reinkarnacji. Prawo karmy to prawo przyczynowo-skutkowe, dzięki któremu powracają do nas wszystkie uczynki, jakie popełniamy. Karma oznacza w sanskrycie wszelkie ludzkie działanie. Dobre myśli i uczynki wracają do nas jako dobro, podczas gdy złe myśli i uczynki wracają jako zło. Powrót uczynków następuje albo w tym samym wcieleniu, albo we wcieleniach następnych, zależnie od poziomu rozwoju danej istoty i od samych uczynków. W ten sposób w naszym wiecznym bycie nie może zaistnieć żadna niesprawiedliwość, gdyż sami jesteśmy odpowiedzialni za los, jaki nas spotyka. Błędnie uważa się, że prawo karmy jest pojęciem zapożyczonym z religii Wschodu. Tymczasem pojawiało się ono w różnych cywilizacjach i epokach. W zachodnim świecie znalazło wyraz w następujących sentencjach: A co człowiek sieje, to i żąć będzie, a także: Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną.

Zgodnie z prawem karmy każdy nasz czyn, każda myśl, emocja mają wpływ na kształtowanie naszego przyszłego losu, gdyż efekt tego, co robimy dzisiaj, powróci do nas w przyszłości. Patrząc z tego punktu widzenia: w ostatecznym rozrachunku zawsze sami jesteśmy przyczyną wszelkiej radości i szczęścia, cierpienia i smutku spotykających nas w życiu. Zło i dobro, które czynimy, są wysyłanymi przez nas falami energii, które wcześniej czy później, w tym albo w następnym wcieleniu, wracają do nas. Z tego powodu nikt nie może uważać się za męczennika, bowiem nikt nie cierpi przypadkowo. Nie możemy też uwolnić się od swoich cierpień tak długo, jak długo potrafimy krzywdzić innych. Gdy na skutek doznanego cierpienia dokonamy zmiany naszego postępowania, głos sumienia uniemożliwi nam narażanie na podobne cierpienie innych istot, wtedy sami uwolnimy się od tego właśnie cierpienia. Wszystko, co się nam przytrafia w życiu, także i cierpienie, ma uzasadnienie. Zadaniem przytrafiających się nam zdarzeń losowych jest przyczynienie się do naszego rozwoju. Dla Martinusa nie istnieje ani dobro, ani zło w absolutnym rozumieniu tych pojęć. To, co my nazywamy złem, postrzega on jako „nieprzyjemne dobro” – jest ono konieczne, abyśmy mogli zmienić swoje postępowanie.

Reinkarnacja jest zasadą, według której żywa istota po śmierci organizmu może wcielić się w nowy byt fizyczny. Według Martinusa egzystencja żywych istot trwa wiecznie. Po zakończeniu żywota w świecie materialnym następuje okres pobytu w światach duchowych, aby ponownie wejść w świat materialny. To właśnie w świecie materialnym następuje rozwój świadomości. Samo słowo „reinkarnacja” składa się z następujących członów: przedrostka „re-”, oznaczającego powtórzenie czegoś, oraz trzonu „inkarnacja”, co oznacza wcielenie. Dosłownie więc reinkarnacja oznacza powtórne wcielenie, czyli powrót istoty duchowej do życia w świecie materialnym.

Według zasady reinkarnacji nasz los, nasze warunki życiowe, kondycja psychiczna i fizyczna są uwarunkowane naszymi uczynkami dokonanymi w poprzednich wcieleniach. Nie możemy zabrać ze sobą z wcielenia we wcielenie nic innego niż swoją świadomość i swoje uzdolnienia. Gdy w przyszłości nauczymy się tego, czego mamy się nauczyć w materialnym świecie, i w żadnych okolicznościach nie będziemy w stanie innej istocie wyrządzić zła, wtedy wyzwolimy się od mrocznego losu. Będziemy mieli wówczas „kosmiczną ochronę” – jedyną skuteczną ochronę, jaka istnieje w świecie pełnym niebezpieczeństw. Celem życia w materialnym, stawiającym opór świecie są rozwój i osiągnięcie takiego stopnia doskonałości moralnej, że powtórne narodziny w nim nie będą potrzebne. Gdy człowiek całkowicie odrzuci posługiwanie się prawem silniejszego, dzięki któremu do tej pory mógł żyć kosztem innych, i zamiast tego zacznie budować swoje szczęście, współistniejąc z innymi, a punktem wyjściowym będzie dlań miłość bliźniego, wówczas ponowne inkarnowanie w świecie materialnym traci cel i ustaje. Od tego czasu istota będzie kontynuować swoją egzystencję w wyższych światach duchowych.

Przy tej okazji można ustosunkować się do niebezpiecznej spekulacji myślowej, przed którą Martinus ostrzega. Niektórzy wyznają pogląd, że nie powinniśmy pomagać cierpiącym i będącym w potrzebie czy pocieszać ich, że nie warto pomagać ludziom dotkniętym nieszczęściem, ponieważ każdy doświadcza tylko tych cierpień, które powstały na skutek jego wcześniejszych uczynków. Takie zaniedbanie jest oznaką braku miłości bliźniego i też przyczynia się do tworzenia karmicznego długu, który przyjdzie spłacić. Gdyż na skutek obojętności i zaniedbania następuje emisja energii, która wcześniej czy później wróci do tej istoty, która ją wysłała. Nie tylko nasze własne cierpienia, ale też i cierpienia ludzi, których spotykamy na swojej drodze życia, są częścią boskiego planu dotyczącego naszego bytu. Według Martinusa Wszechświat promieniuje najwyższą miłością do wszystkiego, co żyje. Tym samym promieniuje największym zrozumieniem i współczuciem dla tych, którzy cierpią.

W pierwszym okresie na początku naszej ery nie istniał jeszcze Kościół chrześcijański, a wiara chrześcijańska skupiała się wokół apostołów i ich uczniów. W tamtych czasach było wiele ewangelii i przekazów o życiu i naukach Jezusa Chrystusa. W czwartym wieku naszej ery chrześcijaństwo zostało uznane za oficjalną religię państwową w Cesarstwie Rzymskim. W procesie instytucjonalizacji religii i tworzenia Kościoła chrześcijańskiego dokonano selekcji różnych przekazów o życiu i naukach Jezusa. Do Nowego Testamentu przyjęto tylko cztery ewangelie, uznano je za Pismo Święte, pozostałe przekazy uznano za fałszywe. W ten sposób między innymi usunięto koncepcję reinkarnacji, czyli rozwoju poprzez kolejne wcielenia w sferze materialnej.

Geneza Wszechświata: skąd się bierze tak zwane zło?

Gdyby poprosić malarza, aby na białym płótnie malował obraz farbami o dokładnie takim samym odcieniu, jakie ma płótno, to pomimo swoich dobrych intencji i wysiłków malarz nic nie mógłby namalować. Każde pociągnięcie pędzla byłoby niewidoczne. Aby obraz stał się widoczny, potrzebne są farby o różnych kolorach i odcieniach. Farba jasna będzie widoczna tylko wtedy, gdy będzie położona na ciemniejszym tle. I vice versa. Przykład z próbą malowania białą farbą na białym płótnie ilustruje niezbędność kontrastów, przeciwieństw, aby mógł powstać obraz. Kontrasty, przeciwieństwa znamy także z własnych obserwacji, są to na przykład ciepło i zimno, światło i mrok. Aby zaistniało światło, musi zaistnieć także jego przeciwieństwo, czyli mrok. Bez tego wszystko byłoby szarą, nieokreśloną masą. Podobnie jest z bytem Wszechświata. Życie powstaje i wyłania się dzięki zasadzie przeciwieństw. W tym celu niezbędne jest zróżnicowanie, powstanie kontrastów. Kontrasty we Wszechświecie powstają poprzez manifestację pierwotnej i wtórnej świadomości Boga. Pierwotna świadomość Boga tworzy sferę światła, natomiast wtórna – sferę mroku. Razem tworzą cykl. Obie sfery są niezbędne, aby mogło zaistnieć życie.

Sfera światła zbudowana jest z materii w stanie promienistym, sfera mroku to świat materialny. W sferze światła żywe istoty manifestują najwyższą doskonałość, dobro, kreatywność, miłość. Życie obiera tam swoje najwyższe formy. W sferze tej żywe istoty egzystują niezmiernie długi czas, tak długi, aż poznają każdy możliwy odcień światła. Od tej pory egzystencja w sferze światła przestaje być dla nich atrakcyjna, podobnie jak uczucie sytości powoduje, że przestajemy interesować się jedzeniem. Gdyby w tej sytuacji nie nastąpiła zmiana, a świadomość istot zawsze wypełniona była jednym i tym samym wiekuistym światłem, z ich świadomości zanikłaby pamięć o przeciwieństwie światła, czyli mroku. Wieczny byt w jednorodnym, najwyższym świetle byłby jednoznaczny z bezruchem, co jest równoznaczne z zakończeniem egzystencji. Wszechświat i byt byłyby jak obraz namalowany białą farbą na białym płótnie. Zamiast kosmosu, gwiazd, planet i wszelkich przejawów życia byłaby nicość.

Ale przecież Wszechświat nie zapada się w nicość. Jest to możliwe dzięki niezbędnej odnowie zdolności doświadczania życia, która znajduje miejsce w manifestacji wtórnej świadomości Boga, czyli w sferze mroku. Dzięki temu wiecznemu Bytowi przestaje grozić zapaść i nicość. Istoty nasycone doświadczaniem światła tracą nim zainteresowanie, opuszczają świat duchowy, wkraczając w sferę mroku, czyli w świat materialny. W materialnym świecie doświadczają przeciwieństwa światła, czyli mroku. Ich egzystencja, którą w sferze światła symbolizuje drzewo życia, w sferze mroku staje się walką o przetrwanie, a jej symbolem jest drzewo poznania dobra i zła.

Wszechwiedza, jaką żywe istoty osiągnęły w sferze światła, zostanie zredukowana do instynktu, który będzie je prowadził przez życie w świecie materialnym. Ich wszechmiłość zostaje zredukowana do miłości własnej, do instynktu samozachowawczego. Pokarmem dla żywych istot w świecie materialnym stają się ciała innych żywych istot. Dlatego byt w świecie materialnym jest nieustanną walką o przetrwanie. Istotę bytu we wtórnej świadomości Boga oddają słowa: w bólu będziesz rodziła dzieci oraz w pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie. Cytat ten ilustruje narodziny w sferze mroku po opuszczeniu sfery światła.

W sferze mroku żywa istota ponownie wiąże się z materią i rozpoczyna nową wędrówkę przez królestwo minerałów, roślin i zwierząt. Następnie istota nasycona bytem w świecie, w którym na każdym kroku czyha na nią śmierć, zaczyna pragnąć doświadczania bezinteresownej, uniwersalnej miłości. Z tego powodu czyni starania, by opuścić sferę mroku i wejść w sferę światła. Prowadzona przez tęsknotę za dobrem, za światłem i za miłością wkracza w sferę światła, stworzoną przez pierwotną świadomość Boga. Pierwszym etapem tej wędrówki jest królestwo prawdziwego człowieka. Każda żywa istota znajduje się w jakimś miejscu cyklu ewolucji. Planeta Ziemia wraz ze swoimi mieszkańcami jest w trakcie opuszczania końcowego etapu sfery mroku. Z tego miejsca widoczne są na horyzoncie pierwsze przejawy światła, którego źródłem jest pierwotna świadomość Boga.

Ewolucja wiedzie żywą istotę przez sześć królestw

Na Ziemi możemy obserwować następujące królestwa: „królestwo minerałów”, „królestwo roślin” i „królestwo zwierząt”. Należy podkreślić, że według Martinusa człowiek należy do królestwa zwierząt w takim stopniu, w jakim hołduje zasadom charakterystycznym dla zwierząt, na przykład prawu silniejszego. Obecnie jest w trakcie rozwoju wiodącego do „królestwa prawdziwego człowieka”. Panuje tam bezinteresowna, uniwersalna miłość bliźniego. Królestwo to jest królestwem przejściowym pomiędzy światem materialnym a światem duchowym.

Według Martinusa królestwo prawdziwego człowieka zamieszkuje człowiek doskonały. Człowiek ten wyzbył się skłonności do życia kosztem innych, co dla zwierząt jest warunkiem przetrwania. Źródłem radości życia nie są już dla niego stan majątkowy czy pozycja i władza nad innymi ludźmi, lecz potrzeba czynienia dobra, potrzeba służenia bliźniemu. Kieruje się on także potrzebą stwarzania doskonałości tam, gdzie jest chaos, oraz naprawiania tam, gdzie jest błąd. Człowieka doskonałego zawsze i wszędzie prowadzi w życiu uniwersalna miłość do Boga, Wszechświata i wszystkich żywych stworzeń. Według Martinusa człowiekiem doskonałym był Jezus Chrystus.

Następnie żywa istota kontynuuje swoją wędrówkę przez niematerialne, wyższe duchowe królestwa znajdujące się w sferze światła. Pierwszemu z nich Martinus nadał nazwę „królestwa mądrości”, następne to „królestwo boskiego światła”. Rozwój tam osiąga punkt szczytowy. Ostatnim królestwem w cyklu jest „królestwo błogości”. Nosi także nazwę królestwa minerałów i jest królestwem przejściowym pomiędzy światem duchowym a materialnym. Po niezmiernie długim pobycie w sferze światła ze świadomości żywej istoty zanika wszystko inne niż światło. Wraz z tym zamyka się cykl rozwoju i podróży przez sześć królestw. Potem istota kontynuuje swój byt w nowym cyklu. Następujące po sobie cykle tworzą spiralę ewolucji. W każdym cyklu formy życia są tam inne, gdyż każdy cykl znajduje się na innym poziomie w spirali ewolucji.

Według Martinusa Wszechświat stworzony jest z sześciu tak zwanych podstawowych energii, które odpowiadają sześciu powyższym królestwom. Wszystkie te energie są zawsze obecne w różnych proporcjach we wszystkim, co żyje. W każdej żywej istocie – a nic innego niż żywe istoty przecież nie istnieje – jedna z energii osiąga apogeum, dwie są w trakcie wzrostu, dwie w trakcie spadku, a ostatnia jest w stanie utajenia. Te sześć energii to:

● energia instynktu – dominująca w królestwie roślin – kolor czerwony,
● energia grawitacji – dominująca w królestwie zwierząt – kolor pomarańczowy,
● energia emocji – dominująca w królestwie prawdziwego człowieka – kolor żółty,
● energia intelektu – dominująca w królestwie mądrości – kolor zielony,
● energia intuicji – dominująca w królestwie boskiego świata – kolor niebieski,
● energia pamięci – dominująca w królestwie błogości, zwanym też królestwem minerałów – kolor indygo.

Naszą planetę widać na pomarańczowym tle, gdyż energia królestwa zwierząt dominuje w świadomości i zachowaniu człowieka. Ale Ziemia zbliża się do królestwa prawdziwego człowieka, jest ono oznaczone kolorem żółtym. Tam znikną wszelkie wojny, przemoc oraz zwierzęta drapieżne. Nastąpi wtedy trwały pokój możliwy dzięki pokojowej współegzystencji wszystkich istot zamieszkujących Ziemię.

Wyrównanie aktywności biegunów u człowieka

Martinus dokonuje wnikliwej analizy wyrównania aktywności biegunów w wyniku rozwoju żywych istot. Z kosmicznego punktu widzenia wszystkie istoty są dwubiegunowe, gdyż mają biegun męski i biegun żeński. U istot takich jak zwierzęta, a także u człowieka jeden z biegunów jest mniej aktywny. Z powodu przewagi aktywności jednego z biegunów istoty są albo płci męskiej, albo płci żeńskiej. W świecie roślin jest inaczej. Niektóre rośliny są już jednopłciowe: albo płci męskiej, albo żeńskiej, inne mają jeszcze dwupłciową strukturę typową dla istot z wyższych światów duchowych, skąd wychodzą po zakończeniu uprzedniego cyklu spirali ewolucji.

Właśnie u zwierząt i u ludzi dominacja jednego z biegunów jest największa. Stąd też pociąg do płci przeciwnej jest tutaj najsilniejszy. Napięcie pomiędzy dwoma biegunami może ulec rozładowaniu tylko w wyniku obcowania z istotą przeciwnej płci. Dzięki tej strukturze biegunów żywe istoty mogą przeżyć najpiękniejsze momenty życia w tej strefie rozwoju, która nazywana jest przez Martinusa „strefą szczęśliwych małżeństw”. Ale z drugiej strony – to właśnie tutaj energia charakterystyczna dla królestwa zwierząt osiąga swój szczytowy punkt. Przejawia się jako nienasycona żądza posiadania wartości materialnych, wysokiej pozycji w społeczeństwie, a także jako uzurpowanie sobie prawa własności do partnera seksualnego. To tutaj rozkwitają egoizm, zazdrość, nienawiść i skłonność do ciemiężenia innych w celu uzyskania korzyści dla siebie.

Na skutek rozwoju pod wpływem „nieprzyjemnego dobra”, czyli powracającej negatywnej karmy, człowiek będzie się oddalać od jednobiegunowej, egoistycznej, zwierzęcej mentalności. Następuje na skutek stopniowego wyrównania aktywności biegunów. U kobiet będzie wzrastać aktywność bieguna męskiego, u mężczyzn żeńskiego. Wraz z tym zwiększy się pole zainteresowań człowieka. Zainteresowania istot jednobiegunowych skupiają się wokół pożycia małżeńskiego i wychowania potomstwa. Pod wpływem wzrostu aktywności bieguna męskiego u kobiet zaczynają one być bardziej samodzielne i samowystarczalne. Przestają być zależne od mężczyzn, których zadaniem dotychczas było zapewnienie im ochrony i pozycji w społeczeństwie oraz odpowiednich warunków życiowych. Pod wpływem wzrostu aktywności bieguna żeńskiego także zmieniają się mężczyźni. Zanika krzepkość, fizyczna siła, jednostronny sposób postrzegania świata, pojawia się rozwaga oraz szereg innych umiejętności, które nie byłyby przydatne na polu walki. I u kobiet, i u mężczyzn kiełkują nowe, nieznane do tej pory zainteresowania, a wraz z nimi nowe pokusy. Żony i mężowie stają się mniej od siebie zależni, związki stają się mniej trwałe. Człowiek wkracza w ten sposób w strefę „nieszczęśliwych małżeństw”.

Podczas trwającej cały czas ewolucji, która doprowadzi ludzkość do królestwa prawdziwego człowieka, następuje stopniowe wyrównanie aktywności biegunów. Ulega też zmianie mentalność człowieka. W królestwie zwierząt obowiązuje prawo silniejszego. Można powiedzieć, że siła stoi ponad prawem, znamy to jako prawo dżungli. Na skutek rozwoju fizyczna siła traci na znaczeniu, a prawo, praworządność zyskują na znaczeniu. W wyniku tego rozwoju pojawiają się np. deklaracje praw człowieka. System prawny dąży do ideału, jakim jest sprawiedliwość. W rezultacie można powiedzieć, że prawo zostaje wywyższone ponad siłę. Agresja i przemoc zostają wyparte przez światopogląd nacechowany humanitaryzmem. Ludzie przestają się zwalczać, a zaczynają pokojowo współistnieć. Gwałtowny popęd seksualny i zazdrość zanikają na korzyść rozwijającej się prawdziwej miłości oraz miłości bliźniego. Ta ostatnia jest skierowana nie tylko do osób płci przeciwnej, ale do człowieka w ogóle. W tym stadium mężczyzna i kobieta nie są od siebie seksualnie zależni w takim samym stopniu jak poprzednio. Współczesny, cywilizowany człowiek znajduje się w stadium przejściowym pomiędzy królestwem zwierząt a królestwem prawdziwego człowieka. Już nie jest zwierzęciem, ale jeszcze nie jest prawdziwym człowiekiem. Symbolem tego stanu przejściowego jest sfinks, gdyż łączy on cechy zwierzęcia i cechy człowieka.

Martinus ilustruje sytuację, w której ludzkość obecnie się znajduje, porównując nasze położenie do losu „zranionego uchodźcy znajdującego się między dwoma królestwami”. Według Martinusa zwierzę żyjące w królestwie zwierząt jest prowadzone przez instynkt. Dzięki temu nie rozmyśla a instynktownie wie, co ma w każdej sytuacji zrobić. Nie ma wyrzutów sumienia, ani bojaźni o swój przyszły los. Zwierzę nie zna zmartwień i wielu udręk, z którymi zmagać się musi człowiek. Natomiast człowiek z królestwa prawdziwego człowieka uwolniony jest od strachu, ubóstwa, zmartwień i cierpień znanych nam z naszego świata. Wszystko przed nim jawi się jako światło i miłość. Obecnie ludzkość znajduje się pomiędzy tymi królestwami. Człowiek opuścił beztroski byt zwierząt, ale jeszcze nie dostąpił beztroskiego bytu, jaki czeka na niego w królestwie prawdziwego człowieka. Jest takie popularne powiedzenie: „Chciałaby dusza do raju, ale grzechy nie puszczają”. Raj w tym kontekście to królestwo prawdziwego człowieka, a grzechy to egoizm będący pozostałością zwierzęcych tendencji naszej świadomości.

Struktura żywej istoty

Według Martinusa u podstawy natura każdej żywej istoty leży niepodzielna trójjedność, symbolem jej jest trójkąt. Trzy aspekty istoty określa on jako X-1, X-2 i X-3. Samemu jądru istoty X-1 nie można przypisać specyficznych cech czy właściwości. O nim nie można powiedzieć nic więcej, niż że „jest to coś, co jest” – co istnieje, zawsze istniało i zawsze istnieć będzie. Drugi aspekt to „zdolności twórcze”, czyli X-2. Jądro istoty i jej zdolności twórcze manifestują się w „tym, co jest stworzone”, czyli w X-3. X-3 jest to organizm żywej istoty. Te trzy aspekty razem, czyli (a) coś, co istnieje, (b) zdolności twórcze i (c) stworzony przez nie organizm są żywą istotą. Każda żywa istota, a nie istnieje nic innego niż żywe istoty, to trójjedność, na którą składają się te trzy aspekty. Taka jest też struktura Boga. O Bogu mówi się, że jest trójjednym Bytem. Pierwszy aspekt trójjedności Boga to Stwórca – zwany Ojcem. Drugi aspekt trójjedności to zdolności twórcze, czyli Duch Święty. Trzeci to produkt stworzenia, czyli Syn. Słowa Nowego Testamentu mówią: Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. Może to tylko oznaczać, że Bóg nie przebywa w zaświatach, ale jest w każdej żywej istocie. Organizmem Boga jest cały Wszechświat widzialny i niewidzialny. Tutaj, jak i w wielu innych przypadkach, Martinus wnosi głębszy sens i treść w symboliczne pojęcia religijne.

We Wszechświecie żywe istoty manifestują się jako żywe istoty żyjące wewnątrz żywych istot. Każda bez wyjątku istota jest jednostką życia zbudowaną z innych jednostek życia. Człowiek jest taką jednostką życia. Organizm człowieka tworzą mniejsze jednostki życia, są nimi organy. Organy są żywymi istotami z leżącego niżej odcinka spirali ewolucji. Organy są zbudowane z jeszcze mniejszych jednostek życia, czyli komórek, a te z kolei zbudowane są z molekuł – i tak dalej w mikrokosmos. Z drugiej strony, człowiek jest komórką w większej jednostce życia, jaką jest dla niego Ziemia. Ziemia jest istotą z wyższego odcinka spirali ewolucji. Ziemia jest organem będącym częścią Układu Słonecznego, który znowu jest częścią Drogi Mlecznej – i w ten sposób powtarza się to dalej w makrokosmos. Każda jednostka życia składa się z mniejszych jednostek życia i wchodzi w skład większej jednostki życia. Cały Wszechświat to organizm Boga. Fenomen ten został wyrażony następującymi biblijnymi słowami: w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy.

Nastawienie do innych ruchów

Często pada pytanie: jaki stosunek miał Martinus do innych współczesnych mu ruchów i głoszonych przez nie światopoglądów? Każdy ruch, każda organizacja ma pewne idee i stara się zrealizować pewne cele. Aby to osiągnąć, założyciele organizacji opracowują statut określający jej strukturę i sposób działania. Jednym z ważnych działań podejmowanych w tym kierunku jest uzyskanie tak wielu członków, jak to jest możliwe. Martinus zdawał sobie sprawę z tego, że ludzie są różni i mają różne potrzeby. Był wegetarianinem, ale nie oczekiwał, żeby studiujący naukę duchową byli wegetarianami. Był przeciwny zabijaniu zwierząt i wiwisekcji, ale nie oczekiwał tego od ludzi zainteresowanych jego wykładami. Nie zażywał używek – w tym ani alkoholu, ani tytoniu, ale nie oczekiwał, aby ludzie czytający jego książki stali się abstynentami. Jego stosunek do otaczającego świata cechowała tolerancja. Z tego powodu nie opracował dla nikogo norm postępowania czy norm życiowych. Pokazuje drogę, ale nie potępia tych, którzy nią nie idą. Wychodzi z założenia, że zmiany poglądów i związanej z tym zmiany świadomości nie można osiągnąć poprzez tworzenie organizacji z najlepszym nawet statutem. Przemiana może przyjść tylko od wewnątrz, wraz ze zdobyciem nowej wiedzy i wzrostem dojrzałości duchowej.

Martinus w interesujący sposób szkicuje obraz państwa o zasięgu światowym, jakie powstanie w przyszłości. Nie jest to jakiś polityczny program, ale wizja kosmicznie świadomego człowieka, pokazująca, jak będzie wyglądać życie w przyszłości, gdy ludzie w swoich umysłach i emocjach odrzucą wojnę oraz stosowanie przemocy. Wtedy będzie panować na Ziemi pokój, nastąpi rozkwit nauki i sztuki oraz wszędzie obecne będą życzliwość i przyjazne uczucia wynikające z powszechnej miłości bliźniego. Gdy ludzkość odrzuci uciekanie się do walki i nienawiści jako sposobu na życie, będzie mogła zrealizować pragnienie, aby żyć w pokoju z bliźnim, by szukać piękno i je tworzyć, by dawać i brać prawdziwą miłość.

Dokonałem wyboru między tematami, które Martinus dogłębnie wyjaśnia w swoich książkach. Czytelnik może odnieść wrażenie, że to są tylko czyste spekulacje, ponieważ w oderwaniu od całości, tak jak pojedyncze klocki układanki, mogą wydawać się dziwne. Tymczasem ten, kto ma możliwość poznania w całości poglądów Martinusa na naturę Wszechświata, zobaczy, jak „klocki” dokładnie pasują do siebie nawzajem. Obraz, jaki rysuje przed nami Martinus, urzeka swoim niezmiernym pięknem i absolutną logiką.

Należy podkreślić, że kosmologia, czyli nauka duchowa, nie jest wymyślona przez genialny mózg. Martinus nigdy sam nie miał potrzeby szukania dowodów potwierdzających spostrzeżenia przedstawione w kosmologii. Nauka duchowa jest odzwierciedleniem rzeczywistości, w którą on sam bezpośrednio miał wgląd swoimi „wewnętrznymi oczyma”. Aby czytelnicy łatwiej mogli zrozumieć jego analizy, nadał im logiczną formę. Oczekiwał, że czytelnicy skorzystają ze swoich zdolności logicznego myślenia, że nie będą przyjmowali „na wiarę” tego, co on pisze. Zalecał, by przyjmować z kosmologii tylko to, co można potwierdzić swoimi własnymi doświadczeniami i przemyśleniami.

W przyszłości, już jako ludzie z królestwa prawdziwego człowieka, wszyscy będziemy mogli, za pomocą kosmicznej świadomości, sami poznać i zgłębić rzeczywistość. Ale niewskazane jest, by dążyć do tego drogą na skróty, za pomocą nienaturalnych środków czy technik. Bezpieczną drogą do królestwa prawdziwego człowieka jest systematyczny rozwój zdolności miłowania bliźniego. Poprzez rozwój naszych emocji, intelektu oraz dzięki świtającej intuicji możemy już teraz zbliżyć się do poznania wyższego nowego świata. Chociaż jeszcze żyjemy w „krainie ślepców”, już dzisiaj możemy spostrzec nieuchwytny blask i promienie otaczającego nas duchowego światła.

Przekład i rozszerzone opracowanie: Tadeusz Hynek w oparciu o broszurę Nilsa Kaléna „Martinus kosmologi – en information”.

Leksykon pojęć Martinusa

Człowiek doskonały

Człowiek ten nie kieruje się w myślach, emocjach i uczynkach prawem silniejszego, które rządzi postępowaniem zwierząt i człowieka ziemskiego, ponieważ wyzbył się zwierzęcych skłonności do życia kosztem innych. Źródłem radości życia nie są dla niego stan majątkowy czy pozycja i władza nad innymi ludźmi, lecz potrzeba czynienia dobra, potrzeba służenia bliźniemu. Kieruje się także potrzebą stwarzania doskonałości tam, gdzie jest chaos, oraz naprawiania tam, gdzie jest błąd.

Człowieka doskonałego zawsze i wszędzie prowadzi uniwersalna miłość do Boga, Wszechświata i wszystkich żywych stworzeń. Według Martinusa człowiekiem doskonałym był Jezus Chrystus.

 

Człowiek ziemski

Człowieka zamieszkującego planetę Ziemię Martinus nazywa „człowiekiem ziemskim”. Według Martinusa człowiek ten nie jest jeszcze w pełni człowiekiem – nie jest człowiekiem doskonałym. Ten ostatni zawsze kieruje się dobrem i uniwersalną miłością, zwaną także miłością bliźniego. Człowiek ziemski jest istotą posiadającą wiele cech czysto ludzkich – dzięki którym nie jest już zwierzęciem – ale też zachowującą cechy charakterystyczne dla zwierząt. Pod ich wpływem może on, tak jak zwierzęta, postępować zgodnie z prawem dżungli, czyli prawem silniejszego, i wykorzystywać swoją przewagę nad słabszymi w celu zaspokojenia własnych potrzeb.

 

Cztery stany materii, materia w stanie promienistym

Według Martinusa materia występuje w czterech stanach. Trzy podstawowe stany materii w świecie fizycznym to stały, ciekły i gazowy. Materia świata fizycznego jest postrzegana przez fizyczne zmysły. Natomiast czwarty stan, promienisty, pozostaje poza zasięgiem percepcji zmysłowej. Materia w tym stanie ma charakter elektryczny, podobnie jak fale elektromagnetyczne. To z niej zbudowany jest świat duchowy. Żywa istota oprócz ciała z materii fizycznej ma także ciała duchowe, których budulcem również jest materia, ale w stanie promienistym. Ciała duchowe widoczne są jako aura. Po śmierci fizycznego organizmu żyjemy dalej, posługując się ciałami z materii promienistej, aby po okresie pobytu w duchowym świecie ponownie urodzić się w fizycznym.

 

„Duch Święty” – „Chrzest Duchem Świętym”

„Duch Święty” to nic innego jak wieczna prawda, czyli wieczna, absolutna wiedza o życiu i egzystencji. Nie jest ona obca człowiekowi, każdy ją w pewnym stopniu zna, gdyż wie, że dwa plus dwa to zawsze cztery oraz że złe uczynki są złe, bo powodują cierpienie i wyrzuty sumienia. Wiedza absolutna, czy też kosmiczna, odrzuca i religijne, i materialistyczne wyobrażenia o bycie oraz egzystencji, umożliwiając nam poznanie prawdy z poziomu percepcji ponadzmysłowej.

„Chrzest Duchem Świętym” jest metaforą, jaką posłużył się Jezus, aby ludzie żyjący dwa tysiące lat temu mogli przyjąć Jego naukę. Według Martinusa nauka ta jest tożsama z nauką duchową. Człowiek przyjmujący taki chrzest otwiera się na poznanie natury świata z poziomu wiedzy ponadzmysłowej. Dzięki niej stopniowo będzie odkrywał tajemnicę bytu i doświadczał zjednoczenia z Bogiem. W praktyce chrzest oznacza także opanowanie sztuki wybaczenia. Martinus twierdzi, że akt przebaczania to jedyny prawdziwy chrzest. Przebaczając winnym, za każdym razem stajemy się bliżsi chrześcijańskiemu ideałowi. Prawdziwy chrześcijanin nie krytykuje i nie mści się z powodu niedoskonałych uczynków bliźniego, ale stara się mu przebaczyć, gdyż bliźni, który źle postępuje, nie wie, co czyni.

 

Element dziedziczności – duchowe DNA

Element dziedziczności to duchowe DNA służące do przenoszenia z jednego wcielenia na następne umiejętności, przyzwyczajeń, skłonności oraz kondycji psychicznej i fizycznej nabytych na drodze rozwoju. Element dziedziczności zawiera jądra talentów będące organami duchowymi, czyli sekwencjami duchowego DNA, które powstały w wyniku rozwoju takiej czy innej umiejętności.

Dzięki elementowi dziedziczności każde kolejne życie stanowi kontynuację poprzedniego i dlatego uczynkami w świecie materialnym tworzymy podwaliny bytu, jaki stanie się naszym udziałem w przyszłych wcieleniach. Można powiedzieć, że element dziedziczności niczym ogniwo łączy następujące po sobie wcielenia, przenosząc nasze poczucie tożsamości oraz dorobek duchowy w cyklu reinkarnacji. Temat ten został rozwinięty w artykule „Percepcja drogą rozwoju”.

 

Ewangelia Bożonarodzeniowa

Ewangelia Bożonarodzeniowa to popularna nazwa ewangelii przepowiadającej narodziny Syna Bożego. Jest nim Jezus, człowiek z „królestwa prawdziwego człowieka”, wnoszący ze sobą światłość ludzkiej natury. Światłość ta rozwidnia mrok, w jakim pogrążona jest ludzkość z powodu obecności zwierzęcej natury. Jezus zstąpił na Ziemię z solidarności z nami, aby pokazać nam osobowość człowieka doskonałego, kierującego się wyłącznie ludzką naturą. Nauka Jezusa to sztuka wybaczania bliźniemu jego uczynków i miłowania go jak siebie samego.

 

Intuicja

Poprzez otwarcie się na energię intuicji uzyskujemy dostęp do wewnętrznego poznania tajemnic świata. Intuicja jest cechą, którą może rozwinąć człowiek kierujący się wyłącznie altruizmem, uniwersalną miłością. Natomiast zwierzę podlega instynktowi, pozwalającemu nieświadomie dokonywać trafnych wyborów, od których zależy jego życie. Ponieważ brakuje mu zdolności do miłowania bliźniego, zawsze będzie miało na uwadze tylko dobro swoje i swojego potomstwa.

 

Istoty dwubiegunowe

Istoty dwubiegunowe pojawiają się w wyniku ewolucji, dzięki której następuje przeobrażenie biegunów polegające na wyrównaniu ich aktywności. U istot dwubiegunowych oba bieguny, żeński i męski, są w równowadze. W konsekwencji równowagi biegunów istoty te nie są ani płci żeńskiej, ani męskiej. Istoty jednobiegunowe są albo płci żeńskiej, albo męskiej. U istot płci żeńskiej w czystej postaci biegun żeński jest wiodącym, dominującym biegunem, gdy biegun męski pozostaje nieaktywny. U istot płci męskiej jest odwrotnie, biegun męski ma dominujące znaczenie, a biegun żeński jest nieaktywny. Kulminacja jednobiegunowych form życia następuje w królestwie zwierząt. Następnie, na skutek uaktywnienia i rozwoju przeciwnego bieguna, następuje stopniowe wyrównanie ich wpływu na daną istotę. Poprzez wzrost przeciwnego bieguna zwierzę przemienia się w człowieka, najpierw w człowieka ziemskiego, a następnie – przy całkowitym wyrównaniu biegunów – w człowieka doskonałego. Wtedy istota jest człowiekiem stworzonym na podobieństwo Boga. Opuszcza królestwo zwierząt i wkracza do królestwa prawdziwego człowieka, skąd według Martinusa pochodził Jezus Chrystus. Temat ten jest rozwinięty w artykule „Misja małżeństwa”.

 

Istoty kosmicznie świadome, kosmicznie wtajemniczone

Istoty kosmicznie świadome mają wgląd nie tylko w tajemnice świata materialnego, lecz także w wiedzę ponadzmysłową, pochodzącą ze świata ponadmaterialnego, czyli świata duchowego. Dzięki tej wiedzy mogą poznać prawa natury i zasady leżące u podstaw bytu oraz genezy Wszechświata. Kosmiczna świadomość otwiera przed człowiekiem absolutną prawdę.

 

Jądra talentów

Jądra talentów to organy powstające w duchowej strukturze człowieka w wyniku powtarzania czy doskonalenia określonych czynności i zachowań. Mieszczą się w tzw. elemencie dziedziczności, który jest duchowym DNA, służącym do przenoszenia z wcielenia na wcielenie poczucia tożsamości oraz dorobku duchowego z wcielenia na wcielenie w cyklu reinkarnacji.

Jądra talentów można nazwać sekwencjami DNA. Człowiek rozwijający swój talent muzyczny, ćwiczący grę na instrumentach tworzy jądro talentu, dzięki któremu w następnym wcieleniu rodzi się z talentem muzycznym. Już od dziecka gra na instrumentach przyjdzie mu łatwo i będzie mógł dokonać na tym polu rzeczy niemożliwych dla osób, które nie rozwinęły w poprzednich wcieleniach swoich talentów w tym właśnie kierunku. Każdy ma swoje talenty, talent to nie tylko muzyka i sztuka, ale także każda inna dziedzina ludzkiej działalności. Mogą to być sporty, sztuka lekarska, umiejętności inżynierskie, zdolność do współpracy, sprawdzanie się w roli rodzica i wiele, wiele innych. Temat ten został rozwinięty w artykule „Percepcja drogą rozwoju”.

 

Koncepcja Boga w Starym i Nowym Testamencie

Autor wskazuje, że koncepcja Boga w Starym Testamencie diametralnie różni się od koncepcji z Nowego Testamentu. Bóg starotestamentowy obiecuje wieczne zbawienie tylko tym, którzy w Niego wierzą i przestrzegają Jego nakazów. Ludzi, którzy nie spełniają tych wymagań, spotka gniew, zemsta i w najgorszym wypadku wieczne potępienie. Tak oto Stary Testament posługuje się strachem, by zmusić wiernych do przestrzegania boskich przykazań.

Natomiast Bóg opisany w Nowym Testamencie stara się przekonać ludzi do prawidłowego postępowania logiką i dobrym przykładem. W tym celu zesłał Jezusa Chrystusa, aby pokazał nam, jak postępuje człowiek stworzony na podobieństwo Boga, i aby nauczał, że należy wyzbyć się gniewu, zaprzestać samodzielnego wymierzania sprawiedliwości, schować swój miecz i wyzbyć się wszelkiej przemocy. Zaleca nieprzyjaciół miłować i modlić się za nich, gdyż oni postępując źle po prostu nie wiedzą, co czynią. Droga do nieba, do lepszego świata, wiedzie przez krzewienie braterstwa, miłości bliźniego, tolerancji i umiejętności przebaczania. Jeśli otrzymamy cios w policzek, nie powinniśmy postępować zgodnie ze starotestamentową nauką oko za oko, ząb za ząb, ale – tak samo jak Chrystus – wybaczyć i okazać to, nadstawiając drugi policzek.

Bóg starotestamentowy wymaga posłuszeństwa i ślepej wiary. Wystarczy, by człowiek jak automat wypełniał zesłane przykazania. Gdy to się nie uda, czeka go gniew i kara. Przypomina to metodę kija i marchewki. Kij to strach przed wiecznym potępieniem w piekle, a marchewka to obietnica wstąpienia do nieba. Metoda ta lepiej się sprawdza w tresurze zwierząt niż w nauczaniu myślących ludzi.

Z kolei Bóg nowotestamentowy skłania nas do samodzielnego myślenia. Odwołuje się do ludzkiego rozsądku z nadzieją, że sami zrozumiemy, iż nie warto odpłacać złem za zło. Bo kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie. Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo. Jeśli ten zrozumie i przyjmie naukę Chrystusa, stanie się do Boga podobny. Odkryje też Jego prawdziwą naturę, Jego wszechmoc, wszechwiedzę i wszechmiłość. Wtedy też zrozumie dlaczego można powiedzieć, że wszyscy jesteśmy częścią Boga, gdyż w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy.

 

Kosmiczna świadomość

Kosmiczna świadomość to świadomość człowieka doskonałego, który postrzega życie, byt i Wszechświat z poziomu percepcji ponadzmysłowej. Dzięki temu świat niewidzialny, świat duchowy jest dlań tak samo postrzegalny jak dla nas świat fizyczny. Dla istoty kosmicznie świadomej misterium życia przestaje być niezbadaną prawdą i tajemnicą.

Kosmiczna świadomość umożliwia wgląd w wiedzę ponadzmysłową, pochodzącą ze świata ponadmaterialnego, czyli świata duchowego. Dzięki tej wiedzy można poznać prawa natury i zasady leżące u podstaw bytu oraz genezy Wszechświata. Martinus nazywa uzyskanie kosmicznej świadomości „wielkimi narodzinami”, dzięki którym człowiek staje się świadomy swojej tożsamości z Bogiem. Temat ten jest rozwinięty w artykule „O kosmicznej świadomości”.

 

Kosmiczna inicjacja

Po przejściu kosmicznej inicjacji osoby stają się kosmicznie świadome. Dzięki temu mają wgląd nie tylko w tajemnice świata materialnego, lecz także w wiedzę ponadzmysłową, pochodzącą ze świata ponadmaterialnego, czyli świata duchowego. Dzięki tej wiedzy mogą poznać prawa natury i zasady leżące u podstaw bytu oraz genezy Wszechświata. Kosmiczna świadomość otwiera przed człowiekiem absolutną prawdę.

 

Królestwa jako strefy rozwoju

Według Martinusa we Wszechświecie można wyróżnić szereg królestw. W świecie fizycznym mamy królestwo roślin, a następnie królestwo zwierząt. W świecie duchowym mamy królestwo mądrości i królestwo boskiego świata.

Pomiędzy światem duchowym a materialnym istnieje królestwo minerałów, zwane także królestwem błogości. Królestwo te łączy świat duchowy ze światem materialnym. Po zakończeniu bytu w królestwie minerałów istoty wkraczają do królestwa roślin i później królestwa zwierząt. Tam mogą poznać duchowy mrok i stworzyć podstawy do wstąpienia do królestwo prawdziwego człowieka. Człowiek ziemski znajduje się na pograniczu królestwa zwierząt i królestwa prawdziwego człowieka, człowieka doskonałego. Z tego powodu nie jest już zwierzęciem czystej formie, chociaż ma organizm ssaka. Nie jest też człowiekiem w czystej formie, gdyż jeszcze podlega zwierzęcym popędom jak na przykład potrzeba dominacji nad innymi współistotami i życia ich kosztem. Człowieka w czystej formie Martinus nazywa człowiekiem doskonałym, jego rodzime królestwo to królestwo prawdziwego człowieka. Królestwo te łączy świat fizyczny ze światem duchowym.

Żywe istoty egzystują wiecznie i w trakcie swojej egzystencji przechodzą przez kolejne królestwa. Byt w świecie materialnym należy do sfery duchowego mroku, a byt w świecie duchowym należy do sfery duchowego światła. Sfery te następują po sobie tworząc cykl ewolucji. Po zakończeniu jednego cyklu następuje rozwój w nowym cyklu znajdującym się na innym poziomie. Cykle się po sobie powtarzają, coraz to na nowym poziomie, tworząc spiralę ewolucji. Więcej na ten temat można przeczytać w artykułach „Wyzwolenie ludzkości”, „Percepcja drogą rozwoju”, „Misja małżeństwa” oraz „Informacja o kosmologii”.

 

Królestwo prawdziwego człowieka

Według Martinusa Królestwo prawdziwego człowieka zamieszkuje człowiek doskonały. Człowiek ten nie kieruje się w myślach, emocjach i uczynkach prawem silniejszego, które rządzi postępowaniem zwierząt i człowieka ziemskiego, ponieważ wyzbył się zwierzęcych skłonności do życia kosztem innych. Źródłem radości życia nie jest dla niego stan majątkowy czy pozycja i władza nad innymi ludźmi, a potrzeba czynienia dobra, potrzeba służenia bliźniemu. Kieruje się także potrzebą stwarzania doskonałości tam, gdzie jest chaos, oraz naprawiania tam, gdzie jest błąd.  Człowieka doskonałego zawsze i wszędzie prowadzi uniwersalna miłość do Boga, Wszechświata i wszystkich żywych stworzeń zwana też miłością bliźniego. Według Martinusa człowiekiem doskonałym był Jezus Chrystus.

 

Mikroistoty a makroistoty

Mikroistoty to istoty bytujące w mikrokosmosie. Ich fizyczne ciała są tak małe, że nie widzimy ich gołym okiem, największe z nich możemy zaobserwować pod mikroskopem. Według Martinusa organizm każdej żywej istoty zbudowany jest z mniejszych istot, czyli mikroistot. To znaczy, że bakteria czy komórka będzie dla nas mikroistotą, a my z racji różnicy wielkości jesteśmy dla nich makroistotą.

My sami znajdujemy się w „średnim kosmosie”, co oznacza, że poprzez swoje zmysły możemy rejestrować obecność innych istot znajdujących się w tym samym „średnim kosmosie”.

Makroistoty bytują w makrokosmosie. Ich fizyczne wymiary są znacznie większe od wymiarów istot ze „średniego kosmosu”. Planety, Układ Słoneczny, galaktyki są dla ludzi makrokosmosem. Ludzie są komórkami bytującymi w organizmie makrokosmicznej istoty, jaką jest dla nich planeta Ziemia. Tylko najmniej oddalone makroistoty możemy obserwować gołym okiem. Pomimo ich wielkich wymiarów makroistoty możemy z powodu dużych odległości obserwować za pomocą teleskopów. Temat ten rozwinięty jest w artykule „Czy można żyć bez Boga”.

 

Nadświadomość, świadomość dzienna, świadomość nocna

Autor dokonuje podziału świadomości na nadświadomość i podświadomość, która obejmuje z kolei świadomość dzienną i nocną. Świadomość dzienna powoduje, że kontrolujemy nasze działania za dnia, gdy nie śpimy. Roślina nie ma rozwiniętej świadomości dziennej, dzięki której mogłaby kierować swoim życiem. Życiem roślin kieruje instynkt, będący pozostałością kosmicznej świadomości z poprzedniego cyklu spirali ewolucji. Temat ten został rozwinięty w artykule „Percepcja drogą rozwoju”.

 

Nauka duchowa Martinusa

Martinus nazywa swoje analizy jako naukę duchową. Nauka ta ma na celu dochodzenie prawdy poprzez obserwowanie rzeczywistości. Na podstawie analizy obserwowanych faktów i zjawisk nauka dostarcza nam logicznych uzasadnień i wyjaśnień, tworząc wiedzę o naturze danej dziedziny czy przedmiotu. Wiedza zdobyta metodą naukową jest sprawdzalna i niezależna od wiary obserwującego.

Wynik obserwacji zależy w kapitalnym stopniu od zdolności i świadomości obserwującego. A te, jak wiadomo, są bardzo różne, nie każdy człowiek widzi to samo. Martinus niczego nie narzuca i zaleca, aby niczego nie przyjmować na wiarę. Od nas samych zależy, jaka część wiedzy zawartej w nauce duchowej stanie się naszą wiedzą, którą będziemy mogli z pożytkiem wykorzystać. Prawdziwość tej wiedzy możemy sami intuicyjnie potwierdzić, jej logikę możemy sprawdzać na podstawie samodzielnych obserwacji i przemyśleń. Zainteresowanym studiowaniem nauki duchowej Martinus poleca kierować się następującą zasadą: „Przyjmij to, co uznasz za pożyteczne i prawdziwe, a resztę pozostaw”.

Nauka duchowa Martinusa, zwana też kosmologią, wyjaśnia, jak prawa świata duchowego wpływają na egzystencję i rozwój każdej żywej istoty. Odpowiada ponadto na pytanie o sens i cel życia, a także analizuje relacje pomiędzy dobrem a złem, życiem duchowym a materialnym, wiecznością a teraźniejszością, chrześcijaństwem a pogaństwem, człowiekiem a Bogiem i tym podobne.

Podstawowe pojęcia w nauce duchowej to: życie wieczyste – bez początku i końca, reinkarnacja czy prawo przyczynowo-skutkowe, inaczej prawo karmy. Operując nimi, Martinus bada problemy egzystencjalne i przedstawia dowody supremacji ducha nad materią. Duch, czyli Jaźń, jest pierwotną przyczyną istnienia Wszechświata. Wszechświat ma wymiar duchowy, ponadmaterialny, oraz wymiar fizyczny, zwany światem materialnym. Ten ostatni jest strefą nauczania dla człowieka, którego egzystencja podlega prawu karmy i zasadzie reinkarnacji.

 

Oswobodziciele świata

Oswobodziciele świata to istoty, które swoim przesłaniem duchowym oswobadzały ludzkość z wojen i tym podobnych cierpień. Jako przykłady można wymienić między innymi Konfucjusza, Buddę, Jezusa Chrystusa. Z najważniejszych przesłań, których celem było oswobodzenie człowieka z walki o byt, można wymienić: „Czego sam nie pragniesz, nie czyń drugiemu”, znane także jako przysłowie: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe” (Konfucjusz). Następnie słowa Buddy: „Unikajcie negatywnych działań, bo przynoszą one negatywne skutki; róbcie to, co właściwe i pozytywne, a uzyskacie pozytywne rezultaty”, znane także jako prawo karmy. Oraz sentencje Jezusa Chrystusa: Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną oraz Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają.

 

Percepcja w świecie duchowym

Świat duchowy ma wiele wymiarów. Jakie jego wymiary widzimy zależy od naszego stopnia rozwoju. Percepcja w świecie duchowym funkcjonuje na podobnych zasadach jak radio przeznaczone do odbioru fal o określonej długości. Radio o zakresie fal ultrakrótkich nie odbierze fal długich i odwrotnie. Właściciel radia może zatem słuchać tylko tych audycji, których odbiór umożliwia konstrukcja odbiornika radiowego. Wskutek tego nie będzie nawet wiedział o dużej liczbie programów emitowanych w eter, aniżeli te, które jego aparat radiowy jest w stanie odebrać. Podobnie jest z naszą świadomością. Im szerszy ma zakres, tym bogatszy jest świat, jaki możemy zobaczyć i w jakim przyjdzie nam żyć. Wiadomo przecież, że człowiek, którego świadomość zna tylko zło, będzie widział świat pełen zła. Człowiek znajdujący się w światach duchowych pomiędzy kolejnymi wcieleniami może doświadczyć tylko tego, co potrafi sobie wyobrazić i pomieścić w swojej świadomości.

 

Pierwotna a wtórna świadomość Boga

Według Martinusa fenomen, który nazywamy życiem, jest możliwy dzięki współdziałaniu pomiędzy pierwotną, macierzystą a wtórną świadomością Boga, tworzącymi razem cykl. Macierzysta świadomość Boga jest sferą światła, w której żywe istoty manifestują najwyższą doskonałość. Dobro, kreatywność, miłość znajdują tutaj swoje najwyższe formy. W sferze tej żywe istoty egzystują niezmiernie długi okres czasu, tak długi, aż z ich pamięci zanika wspomnienie sfery zwanej wtórną świadomością Boga. Wtórna świadomość Boga to sfera, do której żywe istoty udają się po nasyceniu bytem w pierwotnej sferze, sferze światła. Jest to konieczne, gdyż życie nie mogłoby trwać wiecznie, gdyby w świadomości żywych istot przez wieczność przebywającymi w sferze światła, zanikła pamięć o sferze mroku. Gdyby ich świadomość była wypełniona jednym i tym samym wiekuistym światłem, nastąpiłby bezruch, co jest równoznaczne z zakończeniem egzystencji. Dlatego jeśli spojrzymy ze naszej perspektywy, to u podstawy życia leży dualizm wynikający z przeciwieństw takich jak ciepło i zimno, dobro i zło, mrok i światło. Bez tego Wszechświat i byt byłby obrazem namalowanym białą farbą na białym płótnie.

Wtórna świadomość Boga to świat materialny, w którym istoty podporządkowane są prawu silniejszego a życie to nieustanna walka o przetrwanie. Istotę wtórnej świadomości Boga oddają słowa: w bólu będziesz rodziła dzieci oraz w pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie. Pierwotna i wtórna sfera świadomości Boga tworzą razem cykl. Temat ten jest rozwinięty w artykułach „Odnowa świadomości Boga” i „Droga życia”, a także „Informacja o kosmologii”.

 

Powstawanie karmy, karmiczny rachunek

Powstanie karmy, czyli rachunku karmicznego, ma miejsce wówczas, gdy postępujemy źle, narażając siebie lub inne istoty na cierpienie. Według prawa akcji i reakcji, zwanego także prawem karmy, dobre myśli i uczynki wracają do nas jako dobro, podczas gdy złe myśli i uczynki wracają jako zło. Przedmiotem naszego zainteresowania jest negatywna karma, której chcielibyśmy uniknąć, gdyż powracające dobro uznajemy za oczywistość. Z tego powodu, w potocznym rozumieniu, tylko złe uczynki powodują powstawanie rachunku karmicznego, gdyż to właśnie one będą przyczyną „zła”, które wróci do nas w dowolnej formie.

 

Praprzyczyna życia – „Coś”

Według Martinusa tożsame z Jaźnią „Coś” jest wiecznie istniejącą, ponadczasoprzestrzenną praprzyczyną życia. „Coś” nie zostało stworzone i tym samym nie ma ani początku, ani końca – egzystuje wiecznie. Samo nie ma żadnych cech ani właściwości, ale jest źródłem wszelkich cech przejawiających się we wszystkich formach życia. Nie można o nim powiedzieć nic innego niż, że „to jest Coś, co jest”, co istnieje. Każda żywa istota ma u swojej podstawy to „Coś”, będące jej najgłębszym, stałym, nieruchomym punktem. Nasz fizyczny organizm, z którym błędnie się utożsamiamy, służy temu „Czemuś” do doświadczania życia. Dowodem na to jest fakt, że to nie nasze oczy patrzą, ale „Coś” patrzy, posługując się oczami. Temat ten został rozwinięty w artykułach „Percepcja drogą rozwoju” i „Jaźń, duch, ciało i reinkarnacja”.

 

Prawo dżungli, prawo silniejszego

W królestwie zwierząt obowiązuje prawo silniejszego. Zgodnie z tym prawem silniejsze zwierzę zabija i zjada słabsze. Prawem tym posługuje się człowiek, silniejszy wykorzystuje słabszego, silniejsza firma, nawet oferując gorszy produkt, zdobywa rynek kosztem słabszych, silniejsze państwo czerpie korzyści kosztem słabszych. W królestwie zwierząt jeszcze nie obowiązuje chrześcijańskie przykazanie miłuj bliźniego swego jak siebie samego, nakazujące miłowanie i siebie, i swojego bliźniego. Istoty z królestwa zwierząt, pod wpływem instynktu samozachowawczego, traktują wszystkie inne istoty przedmiotowo, wykorzystując je w trosce o zaspokojenie własnych potrzeb. Pojęcia takie jak konkurencja, wyzysk, zdobycz stoją nad pojęciami takimi jak współpraca, prawda i dobro.

 

Prawo karmy

Prawo karmy to prawo przyczynowo-skutkowe, dzięki któremu powracają do nas wszystkie uczynki, jakie popełniamy. Karma oznacza w sanskrycie wszelkie ludzkie działanie. Dobre myśli i uczynki wracają do nas jako dobro, podczas gdy złe myśli i uczynki wracają jako zło. Powrót uczynków następuje albo w tym samym wcieleniu, albo we wcieleniach następnych, zależnie od poziomu rozwoju danej istoty i od samych uczynków. W ten sposób w naszym wiecznym bycie nie może zaistnieć żadna niesprawiedliwość, gdyż sami jesteśmy odpowiedzialni za los, jaki nas spotyka. Błędnie uważa się, że prawo karmy jest pojęciem zapożyczonym z religii Wschodu. Tymczasem pojawiało się ono w różnych cywilizacjach i epokach. W zachodnim świecie znalazło wyraz w następujących sentencjach: A co człowiek sieje, to i żąć będzie, a także: Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną.

 

Prawo życia

Prawo, pod którego wpływem następuje rozkwit życia. Kierując się tym prawem, żywa istota nie buduje swojej egzystencji i szczęścia, zabijając czy wykorzystując inne istoty, ale stara się im pomagać i służyć. Wykształcenie tego systemu wartości następuje wskutek transformacji egoizmu w altruizm. Jeśli większość populacji będzie kierować się prawem życia, czyli prawem wspierającym rozwój życia, znikną agresja, strach, ubóstwo i cierpienia. To, jak zmienia się nasz świat pod wpływem prawa życia, wyraził Tadeusz Śliwiak w tekście piosenki pt. „Niebieski młyn” śpiewanej przez Marka Grechutę:

„Kiedyś gałąź ugięta oznaczała broń

Dziś pod wiatrem się chyli tylko albo ptakiem

Pięść ściśnięta powoli odkształca się w dłoń

Nóż staje się narzędziem a chorągiew znakiem”.

 

 

Przeobrażenie biegunów

W wyniku ewolucji następuje przeobrażenie biegunów polegające na wyrównaniu ich aktywności. U istot dwubiegunowych oba bieguny są w równowadze, w czego konsekwencji nie są one ani płci żeńskiej, ani męskiej. Natomiast istoty jednobiegunowe są albo płci żeńskiej, albo męskiej. U istot płci żeńskiej w czystej postaci biegun żeński jest wiodącym, dominującym biegunem, gdy biegun męski pozostaje nieaktywny. U istot płci męskiej jest odwrotnie, biegun męski ma dominujące znaczenie, a biegun żeński jest nieaktywny. Kulminacja jednobiegunowych form życia następuje w królestwie zwierząt. Następnie, na skutek uaktywnienia i rozwoju przeciwnego bieguna, następuje stopniowe ich wyrównanie. Poprzez wzrost przeciwnego bieguna zwierzę przemienia się w człowieka, najpierw w człowieka ziemskiego, a następnie – przy całkowitym wyrównaniu biegunów – w człowieka doskonałego. Wtedy istota jest człowiekiem stworzonym na podobieństwo Boga. Opuszcza królestwo zwierząt i wkracza do królestwa prawdziwego człowieka, skąd według Martinusa pochodził Jezus Chrystus. Temat ten jest rozwinięty w artykule „Misja małżeństwa”.

 

Przesłanie starotestamentowe a nowotestamentowe

Przesłanie starotestamentowe zakłada, że miłość jest dobrem zarezerwowanym dla określonej grupy osób. O sile miłości decyduje stopień pokrewieństwa i więzi, które nas z ludźmi łączą. W pierwszej kolejności nasza miłość będzie skierowana do małżonki lub małżonka, następnie do potomstwa i członków rodziny. Dalej możemy wymienić naród, rasę. Ale nie tylko, ponieważ starotestamentowa miłość łączy nas tylko z tymi ludźmi, których uznajemy za swoich. Pozostali są gorsi. Wszyscy inni są rywalizującymi z nami konkurentami, a nawet potencjalnymi wrogami. Z tego powodu dzieci bawiące się na jednym podwórku uważają dzieci z innego podwórka za gorsze. Uczniowie konkurujących ze sobą szkół uważają Bogu ducha winnych „rywali” z innej szkoły za gorszych. Mieszkańcy jednej dzielnicy uważają mieszkańców innej dzielnicy za gorszych. Mieszkańcy jednego miasta uważają mieszkańców rywalizującego miasta za gorszych. Obywatele jednego kraju uważają obywateli innego kraju za gorszych. Członkowie jednej rasy uważają ludzi innych ras za gorszych. Przesłanie nowotestamentowe nakłania do krzewienia uniwersalnej miłości skierowanej do wszystkiego, co żyje. W tym kontekście nieważne jest, kto gdzie mieszka i jak wygląda.

W przypadku konfliktów w ogóle Stary Testament zaleca wyrządzone krzywdy surowo pomścić. Każda przewina musi zostać ukarana, każda krzywda musi zostać pomszczona. Rachunek jest prosty – „oko za oko, ząb za ząb”. Surowa kara może przypominać zakamuflowaną zemstę. Nowy Testament zaleca przewiny wybaczyć. Następnie radzi, by udzielić winnemu pomocy, dając mu dobry przykład, aby mógł stać się lepszym człowiekiem. Pomsta, kara nie są potrzebne, gdyż miłość wybacza.

Zgodnie z przesłaniem nowotestamentowym zamiast podchodzić do ludzi podejrzliwością, lepiej okazać im życzliwość. Zamiast widzieć w ludziach potencjalnych wrogów, lepiej jest traktować ich jako potencjalnych przyjaciół. Używając porównania autora: nie można jednocześnie wchodzić i schodzić po drabinie. Albo podchodzi się ludzi z nieufnością i rezerwą, albo z ufnością i życzliwością. Natomiast w relacjach małżeńskich łatwo jest o uczucie zazdrości, jeżeli małżonkowie uważają, że mają prawo żądać dla siebie wyłączności na miłość. Łatwo też o konflikty, gdy jedna ze stron ufa ludziom, a druga widzi w nich zagrożenie.

 

Reinkarnacja

Reinkarnacja jest zasadą, według której żywa istota po śmierci organizmu może wcielić się w nowy byt fizyczny. Egzystencja żywych istot trwa wiecznie. Po zakończeniu żywota w świecie materialnym następuje okres pobytu w światach duchowych, aby ponownie wejść w świat materialny, w którym następuje rozwój świadomości. Samo słowo „reinkarnacja” składa się z następujących członów: przedrostka „re-”, oznaczającego powtórzenie czegoś, oraz trzonu „inkarnacja”, co oznacza wcielenie. Dosłownie więc reinkarnacja oznacza powtórne wcielenie, czyli powrót istoty duchowej do życia w świecie materialnym.

Na początku naszej ery nie istniał jeszcze Kościół chrześcijański, a wiara chrześcijańska skupiała się wokół apostołów i ich uczniów. W tamtych czasach było wiele ewangelii i przekazów o życiu i naukach Jezusa Chrystusa. W czwartym wieku naszej ery chrześcijaństwo zostało uznane za oficjalną religię państwową w Cesarstwie Rzymskim. W procesie instytucjonalizacji religii i tworzenia Kościoła chrześcijańskiego dokonano selekcji różnych przekazów o życiu i naukach Jezusa Chrystusa. Do Nowego Testamentu przyjęto tylko cztery ewangelie, uznano je za Pismo Święte, pozostałe przekazy uznano za fałszywe. W ten sposób między innymi usunięto koncepcję rozwoju poprzez kolejne wcielenia w sferze materialnej, zwaną także reinkarnacją.

 

Rozwój zdolności umysłowych od instynktu do intuicji

Rozwój zdolności myślenia zaczyna się już u istot jednobiegunowych, jakimi są zwierzęta. Istoty jednobiegunowe podlegają wpływowi instynktu. Zwierzę nie potrafi myśleć, u zwierzęcia biegun przeciwny do jego płci jest nieaktywny. Rozwój zwierzęcia następuje poprzez aktywację przeciwnego bieguna, w czego wyniku zwierzę staje się człowiekiem rozumnym. O zwierzęciu nie można powiedzieć „zwierzę rozumne”, natomiast możemy tak powiedzieć o człowieku. Ewolucja nie zatrzymuje się, dalsze przeobrażenie biegunów stymuluje rozwój intelektualny człowieka, a także rozwój talentów charakterystycznych dla płci przeciwnej niż płeć danej jednostki. Następuje zanik instynktów, wyparte zostają rozumnym, racjonalnym myśleniem. W wyniku wyrównania aktywności biegunów zaczyna pojawiać się intuicja.

 

Ruch jako manifestacja życia

Wszystko to, co jest stworzone, jest energią w takim czy innym rodzaju ruchu. Atomy składają się z elektronów poruszających się na orbitach wokół jądra, zbudowanego z protonów i neutronów, złożonych z kolei z kwarków. Wszystkie cząstki elementarne znajdują się w ruchu, jak na przykład foton, który porusza się z prędkością światła, choć nie ma masy. Według Martinusa ruch jest sposobem manifestacji życia. Stwarzająca materię Jaźń sama pozostaje w bezruchu. Współczesna fizyka dochodzi do podobnych wniosków w tym sensie, że materia to ruch fal i energii.

 

Spirala ewolucji

Spirala ewolucji składa się z następujących po sobie cyklów. Każdy cykl składa się z dwóch sfer. Na początku cyklu znajduje się sfera duchowego mroku jaką jest świat materialny. Druga, znacznie dłużej trwająca część cyklu, to  sfera duchowego światła jaką jest świat duchowy.  Sfera światła jest według według Martinusa przejawem pierwotnej świadomości Boga. Natomiast sfera mroku jest przejawem wtórnej świadomości Boga.  Po zakończeniu rozwoju w danym cyklu życie nie ustaje, gdyż egzystencja żywych istot trwa wiecznie. Istoty wkraczają one w nowy cykl, ale na innym poziomie, w którym także przechodzą przez sferę mroku i światła. Żaden cykl nie jest dokładnym powtórzeniem poprzedniego cyklu. Następujące po sobie cykle tworzą spiralę zwaną przez Martinusa spiralą ewolucji.

 

Struktura świadomości

Autor dokonuje podziału świadomości na nadświadomość i podświadomość, która obejmuje z kolei świadomość dzienną i nocną. Świadomość dzienna powoduje, że kontrolujemy nasze działania za dnia, gdy nie śpimy. Temat ten został szerzej omówiony w artykule „Percepcja drogą rozwoju”.

 

Stwórca i jego dzieło stworzenia

Według Martinusa świat materialny, a także świat duchowy zbudowany z materii w stanie promienistym są stworzone, mają swój początek i koniec, znajdują się w określonej czasoprzestrzeni. Natomiast stwórca wszystkich stworzonych i przez to czasoprzestrzennych zjawisk i manifestacji życia jest wiecznie istniejącą, ponad czasoprzestrzenną praprzyczyną życia. Temat ten został rozwinięty w artykułach „Percepcja drogą rozwoju” i „Jaźń, duch, ciało i reinkarnacja”.

 

Świadomość szatańska

„Świadomością szatańską” Martinus nazywa świadomość, którą charakteryzują całkowity brak człowieczeństwa oraz wysoko rozwinięty intelekt. Brak empatii i wynikający z braku miłości bliźniego egoizm w połączeniu z wysoko rozwiniętą inteligencją stwarza losy będące apogeum zła. Dzięki tej świadomości człowiek posługuje się niepohamowaną i wyrafinowaną przemocą. Skrajnymi przejawami tej świadomości są obozy pracy, gułagi, obozy koncentracyjne, obozy zagłady. Świadomość ta znajduje swoje spełnienie w produkcji i stosowaniu broni masowego rażenia takich jak broń chemiczna czy jądrowa o sile rażenia wystarczającej do wielokrotnego zniszczenia życia na całej kuli ziemskiej.

W świecie finansów świadomość ta stwarza produkty, dzięki którym spekulanci mogą się wzbogacić kosztem ofiar spekulacji, pozostawionych z długami nie do spłacenia, w czego konsekwencji może je czekać upadłość i ubóstwo. Niewielka grupa ludzi z tą świadomością, w celu osiągnięcia niewyobrażalnie dużych zysków poprzez spekulację papierami wartościowymi, spowodowała kryzys finansowy o światowym zasięgu, w wyniku którego miliony ludzi straciły pracę i dach nad głową.

 

Świat materialny a świat duchowy

Świat materialny składa się z materii, czyli pierwiastków i związków chemicznych tworzących razem jedną całość, pewien system. Wiadomo, że każdy system pozbawiony dopływu energii z zewnątrz dezintegruje się. Pozostawiony samemu sobie zmierza do chaosu. Zjawisko to znane jest jako entropia. Dlatego też teoria, że życie powstało w wyniku przypadkowych reakcji chemicznych, jest sprzeczna z prawem entropii, ponieważ pierwiastki i związki chemiczne pozostawione samym sobie nie będą zmierzały do uporządkowania się w formie np. żywej komórki, ale do dezintegracji. Widzimy, że nic ani w naturze, ani w fizyce, ani gdziekolwiek indziej nie jest w stanie chaosu. Gdziekolwiek spojrzeć, widzimy świat uporządkowany. Zgodnie z prawem entropii materia pozostawiona samej sobie zmierza do stanu nieuporządkowania, czyli chaosu. Skoro otaczający nas świat oraz i makro-, i mikrokosmos są uporządkowane, to musi istnieć coś ponad materią, co ten świat porządkuje. Tym czymś jest świat duchowy. Z tego powodu teoria, według której życie powstało przypadkowo i nic ponad materią nie istnieje, jest w jaskrawej sprzeczności z obserwowalnymi faktami. Materialistycznej teorii powstania życia nie można udowodnić naukowo, może ona tylko stać się przedmiotem wiary.

 

Tzw. czyściec

Jest to przedsionek świata duchowego, do którego trafia żywa istota niepotrafiąca samodzielnie uwolnić się od negatywnych emocji nagromadzonych przed zgonem lub w ostatnim wcieleniu. Po uwolnieniu się od nich z pomocą innych istot duchowych następuje przejście do wyższych światów. Temat ten został szerzej omówiony w artykule „Przez bramy śmierci – sen a śmierć”.

 

Wiecznie egzystujący twórca i jego przemijające twory

Wszystko to, co jest stworzone, jest energią w takim czy innym rodzaju ruchu. Atomy składają się z elektronów poruszających się na orbitach wokół jądra, zbudowanego z protonów i neutronów, złożonych z kolei z kwarków. Wszystkie cząstki elementarne znajdują się w ruchu, jak na przykład foton, który porusza się z prędkością światła, choć nie ma masy. Według Martinusa ruch jest sposobem manifestacji życia. Stwarzająca materię Jaźń sama pozostaje w bezruchu. Współczesna fizyka dochodzi do podobnych wniosków (w tym sensie, że materia to ruch fal i energii).

 

Wojna wszystkich przeciw wszystkim

Wojna wszystkich przeciw wszystkim „Bellum omnium contra omnes” to słowa wypowiedziane przez angielskiego filozofa Thomasa Hobbesa, według którego każdy człowiek wolny, kierujący się egoizmem, będzie prowadził walkę o przetrwanie, przez co świat ogarnie wojna wszystkich przeciw wszystkim.

 

Formularz kontaktowy

Zapraszamy do podzielenia się uwagami oraz zadawania pytań za pośrednictwem formularza kontaktowego. Odpowiedzi będą zamieszczone w dziale „Pytania i odpowiedzi”.

W polu oznaczonym „Imię i Nazwisko” nie trzeba wpisywać swoich danych osobowych, może to być pseudonim, inaczej nick używany w internecie. Jednak mail powinien być prawdziwy, jeśli zadający pytanie chce otrzymać odpowiedź.